Słowotwórstwo

WORLDBUILDING
W zasobach internetowych znalazłem swego czasu angielskie słowo worldbuilding, które odnosi się do procesu tworzenia alternatywnych, nierealnych rzeczywistości (literatura fantasy, sci-fi, gry towarzyskie itd.). Zastanawiałem się, czy można je jakoś przenieść na grunt polski bez konieczności budowania form opisowych. Czy poprawne byłoby słowo światotwórstwo czy jest to potworek powstały wbrew wszelkim regułom?

Nie widzę przeszkód, dla których nie można byłoby posługiwać się tym neologizmem. Jest on zupełnie poprawnie zbudowany, por. cudotwórstwo, mitotwórstwo, slowotwórstwo. Przytoczone wyrazy mają ogólne znaczenie 'robienie tego, co nazwane zostało w pierwszym ich członie'. To uogólnione dla danej grupy znaczenie jest i w światotwórstwie. Przy okazji okazuje się, że można sobie poradzić, nie zapożyczając jeszcze jednego angielskiego wyrazu do polszczyzny
prof. Mirosław Skarżynski 

 
DYSLEKTYCZNY
Szanowny Panie Profesorze, jaką formę powinien miec przymiotnik utworzony od słowa dysleksja: dysleksyjny (jak podaje slownik) czy też dyslektyczny, od rzeczownika dyslektyk? Dziękuję
Słowniki nie podają przymiotnika dysleksyjny, ale dyslektyczny, odnoszący się zarówno do dysleksji, jak i do dyslektyka.
prof. Mirosław Skarżyński
 

PAPRYFIUTEK
Szanowni Państwo, Prosiłbym o poradę dotyczącą słowa papryfiutki. Słowo to zostało utworzone jako nazwa ozdobnej papryczki w kształcie penisa. Zgłosiłem je do rejestracji w Urzędzie Patentowym, jako znak towarowy. UPRP stwierdził, że słowo „fiutek” jest określeniem wulgarnym, sprzecznym z dobrymi obyczajami więc nazwa „papryfiutki” nie może zostać zarejestrowana. UPRP prosi mnie o zajęcie stanowiska w tej sprawie. Moim zdaniem słowo fiutek nie jest słowem wulgarnym, szczególnie w zdrobniałej formie. Biorąc też pod uwagę, że zostało użyte do nazwania przedmiotu, a nie osoby. Niestety nie posiadam odpowiedniej wiedzy. Opieram się na słowniku języka polskiego (sjp.pwn.pl), według którego jest to określenie pospolite: "fiut 1. posp. «członek męski» 2. posp. «wyzwisko używane w stosunku do mężczyzny» • fiutek" Prosiłbym o Państwa zdanie w tej sprawie. Czy słowo papryfiutki jest wulgaryzmem oraz czy jest sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami?

Szanowny Panie,
rzecz, trzeba przyznać, dosyć zabawna, ale sądzę, że argumentacja Urzędu Patentowego jest uzasadniona. Rzeczownik fiut notuje Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod red. S. Dubisza z kwalifikatorem posp. [= pospolity], co znaczy – tu zacytuję objaśnienie znaczenie owego kwalifikatora za USJP, „Sygnalizuje on negatywne nacechowanie jednostek słownikowych, które sprawia, że wykształcony użytkownik polszczyzny nie używa ich w sytuacji publicznej czy oficjalnej ze względu na spodziewaną (zakładaną) negatywną reakcję odbiorcy. Jednostki zaopatrzone w ten kwalifikator bywają używane w sytuacji prywatnej, środowiskowej, subkulturowej…”. I choć obecnie poczucie niestosowności, a także i wulgarności słów (i zachowań) jest pracowicie osłabiane przez środki masowego przekazu, a także nowszą prozę, to nie ma powodu, by tym działaniom ulegać.

Fiut w zn. ‘penis’ jest chyba stosunkowo nowym określeniem w polszczyźnie ogólnej, a prawdopodobnie przeszedł do niej z gwar środowisk marginesu społecznego. Notuje go Słownik tajemnych gwar przestępczych K. Stępniaka (wyd. z 1993 r.), choć na skutek skandalicznego wręcz opracowania tego słownika nie sposób dowiedzieć się, kiedy i w której z odmian języka się pojawił, a nawet, skąd autor go zaczerpnął. Ponieważ materiał oryginalny K. Stępniaka został „dopełniony” przez inną osobę słownictwem znacznie późniejszym niż pierwotny zbiór, więc nie sposób niczego dokładnie się dowiedzieć. Najwcześniejsze, jakie mam zanotowane, użycie tego wyrazu, dotyczy utworów satyrycznych Janusza Szpotańskiego z przełomu l. 60. i 70. XX w. Fiuta notuje też Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów M. Grochowskiego (1995) z cytatem z W. Łysiaka (Najlepszy, 1992), z polskiego przekładu powieści S. Ph. Smitha (Amerykańscy chłopcy, 1991), odesłaniem do słownika K. Stępniaka i amatorskiego słowniczka wydanego pod pseud. Urke Tuftanka (1993). Podaje ten wyraz także Słownik polszczyzny potocznej J. Anusiewicza i J. Skawińskiego (1996) z kwalifikatorem grub. (= grubiański) jako zasłyszany w 1990 r.
Interesujący Pana wyraz jest też w Słowniku eufemizmów polskich A. Dąbrowskiej (1998) z objaśnieniem: ‘członek męski. Potoczny eufemizm wulgarny’.
Czy papryfiutki to wyraz wulgarny? Wulgaryzm to wyraz lub zwrot dosadny, nieprzyzwoity i ordynarny, odnoszący się do pojęć ze sfery seksualnej i niektórych czynności fizjologicznych. To odniesienie (do pierwszej z wymienionych) ma druga część wymyślonej przez Pana nazwy, i jest ono wyraźne i łatwe do odczytania. Czy wobec tego warto balansować na granicy między polszczyzną kulturalną a wulgarną?
Sądzę raczej, że należałoby wymyślić inną nazwę dla owej papryczki. To, czy musi ona koniecznie sygnalizować podobieństwo kształtów, pozostawiam decyzji Pana. Być może owa roślina ma jeszcze inne zalety.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

GDY PSYCHOLOG JEST KOBIETĄ
Szanowny Panie Profesorze. Proszę o wyjaśnienie dlaczego od pewnego czasu funkcjonuje w mediach i nie tylko określenie psycholoszkaa nie pani psycholog i czy oznacza to, że stało się ono poprawne. Z poważaniem E.Z.

Droga Pani,
żadnej psycholoszki!!! nie ma. Może być co najwyżej psycholożka - żeńska nazwa zawodu od psychologa, jak od lekarza lekarka, od nauczycielka - nauczycielka, od polonisty - polonistka itd., itd. Ponieważ od dawna panie zdobywają dyplomy w rozmaitych zawodach, więc to odbija się też w języku.
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
MIESZKANIEC LUBLINA
Kłaniam się nisko. Dręczy mnie poprawna forma mieszkańca miasta Lublina. Czy poprawnie jest lublinianin, lubelak, czy może obydwie formy są poprawne? Chylę czoła, P.
Mieszkaniec Lublina to lublinianin, a potoczni zdarza się i lubliniak.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirośław Skarżyński
 

PODGŁOŚ(N)IĆ
Czy dopuszczalny jest zwrot: czy możesz podgłosić zamiast czy możesz zrobić głośniej? Dziękuję i pozdrawiam, K.

Tak się potocznie mówi lub: podgłośnić. Ten drugi (podgłośnić) jest zresztą poprawniej zbudowany: głośniej > pod-głośn-ić. Obu czasowników słowniki nie notują, choć nie są one nowościami w potocznej polszczyźnie
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

BYLI PIĄCI
Witam serdecznie, mam pytanie odnośnie Narodowego Testu z Języka Polskiego wyd. PWN. W pewnym zadaniu przy zdaniach należało zakreślić poprawne, niepoprawne lub dopuszczalne w mowie potocznej. "Polacy byli na mecie piąci" przy owym zdaniu zaznaczyłem, że jest niepoprawne, a teraz po opublikowaniu wyników zbiorczych okazało się, że powinno być poprawne, w "Słowniku poprawnej polszczyzny" jest napisane, że z wyjątkiem czterech pierwszych liczebników porządkowych nie używa się ich w formie męskoosobowej? Proszę o rozwianie moich wątpliwości. Z góry dziękuję

Nie wiem, o który słownik chodzi. Jeśli zajrzeć do "Nowego (obecnie Wielkiego) słownika poprawnej polszczyzny PWN" pod red. A. Markowskiego, to w haśle dot. liczebników znajdziemy informację, że: "formy męskoosobowe mogą przyjmować jedynie wyrazy pierwsi, drudzy, trzeci, czwarci; nie istnieją liczebniki porządkowe *piąci, *szóści, *siódmi itd.; analogiczne określenia form żeńskich tworzone są zupełnie regularnie".

 Jeśli w słowniku wymienionym w pytaniu pisze się "...nie używa się ich..." to jest to istotny postęp w stosunku do NSPP PWN, bo skazywanie owych męskoosobowych liczebników porządkowych na niebyt jest lekką przesadą, skoro bardzo rzadko, ale można ten czy ów liczebnik spotkać, np.:

"Czy będziemy pierwsi, czy siódmi. Liczyło się tylko jedno – żeby dojść". Nie tylko biegun M. Kamiński, W. Moskal, S. Swerpel, 1996.

"Gospodarze są dziesiąci w tabeli, tuż za naszym zespołem i w tym pojedynku każdy wynik jest możliwy". „Echo Dnia”, 2006.
A spotkać można bardzo rzadko, ponieważ dbają o to korektorzy. Natomiast pewna liczba powtarzajacych sie pytan do poradni o te właśnie liczebniki porządkowe świadczy, że  czasem ich ludzie potrzebują.
Co innego: "nie używa się", a co innego: "jest niepoprawne". To, że czegoś nie używamy, nie znaczy przecież, że jest złe.
Dokładniej rzecz biorąc: mamy jeden - pierwszy, pierwsza, pierwsze, w lmn. pierwsi, pierwsze; dwa - drugi, druga, drugie, w l.mn. drudzy, drugie; trzy - trzeci, trzecia, trzecie, w l.mn trzeci, trzecie.; cztery - czwarty, czwarta, czwarte, w lmn. czwarci, czwarte. Potem jest już gorzej (idąc za NSPP): pięć - piąty, piąta, piąte, w lmn. -, piąte itd. 
Otóż jeżeli mamy potrzebę podać miejsce w szeregu, np. Francuzi byli na mecie pierwsi, ale Włosii dopiero... *szóści, to albo musimy użyć formy opisowej: zajęli szóste miejsce, albo zgodnie z zasadami tworzenia liczebników porządkowych od głównych utworzyć szóśći, narażając się ortodoksyjnym poprawnościowcom. Ci nie mogą  zakwestionować poprawności utworzenia, za to powiedzą, że taki wyraz "nie istnieje" lub "nie używa się go". Jest więc tu różnica między tym, co poprawne gramatycznie (w teorii, tym, co dopuszcza system językowy), a tym, co jest używane lub nie jest. To może zacząć używać w takim razie, jeśli tylko jest to w danej sytuacji potrzebne?
A teraz co do testu, którego zresztą nie znam, więc mogę co nieco przesadzić. Autorowi tego pytania chodziło zapewne o to, czy dana forma jest gramatycznie poprawna czy nie. Otóż jest gramatycznie poprawna.
Co zaś do jej (nie)używania - to już inna sprawa.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
KĘTY, ARMENIA - nazwy mieszkańców 
Mam do Państwa dwa następujące pytania: 1. Jak nazywa się mieszkaniec Kęt? 2. Jak nazywa się mieszkaniec Armenii? Ormianin? Bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi. Serdecznie pozdrawiam :)
Mieszkaniec Kęt to kęcianin (kobieta: kęcianka). Natomiast o obywatelu (mieszkańcu) Armenii powiemy Armeńczyk, o kobiecie Armenka. Ormianin (Ormianka) to nazwy członków narodowości.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

TAKSÓWKARKA
Szanowni Państwo! Tłumacząc tekst z języka niemieckiego stanęłam przed koniecznością użycia żeńskiej formy wyrazu taksówkarz.... i pojawił się problem. czy forma taksówkarka jest w ogóle poprawna? Czy dopuszczalne jest użycie jej w artykule prasowym? Jeśli nie, czy istnieją jakieś alternatywne, akceptowalne rozwiązania? Byłabym bardzo wdzięczna za odpowiedź, pozdrawiam, M.O.

Szanowna Pani,
rzeczownik taksówkarka notuje "Słownik języka polskiego" pod red. W. Doroszewskiego, z kwalifikatorem "rzadki" i z jednym poświadczeniem z "Życia Warszawy" z roku 1965. Poźniejsze słowniki, w tym ostatni - "Uniwersalny SJP PWN" tego wyrazu nie podają. W materiale Narodowego Korpusu Języka Polskiego" znalazłem 15 użyć tego rzeczownika - 14 z krakowskiego "Dziennika Polskiego" (l. 2001-2007) i  jedno z "Gazety Wyborczej (1996).
Sam wyraz od strony swej budowy słowotworczej nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jak wiele innych nazw żeńskich (por. lekarka, pisarka, nauczycielka, itd.) został utworzony od nazwy zawodowej męskiej feminizującym przyrostkiem -k(a). Jest, co widać, wyrazem rzadko (jeszcze) spotykanym, ale ma wyrazistą strukturę i łatwo może być przez czytelnika zrozumiany. Można go bez obawy uzywać. Chyba, że jest ktoś "męskim szowinistą", ale wtedy nie tylko nie będzie go stosował, ale i będzie zapewne jeździć wyłącznie z taksówkarzami.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
KTO MIESZKA W PIONKACH?
Jak poprawnie powiemy o kimś kto mieszka w mieście Pionki? Pionkowianin czy nieodmiennie mieszkaniec Pionek??
"Słownik nazw miejscowości i ich mieszkańców PWN"  podaje: pionczanin, pionczanka. Przy okazji: mieszkaniec Pionek to forma opisowa i do nazwania jej przysłówek "nieodmiennie" kompletnie nie pasuje. Tworzenie nazw mieszkańców od nazw miejscowości to nie "odmiana", ale słowotwórstwo, sama zaś opisowa nazwa mieszkaniec Pionek odmienia się (mieszkańca Pionek, mieszkańcowi Pionek itd.)
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

PRZEDSZKOLACZKA
Chciałabym się dowiedzieć czy można utworzyć formę żeńską od słowa przedszkolak. Zastanawiam się czy można byłoby w takim wypadku użyć słowa przedszkolaczka'?

Wśród rzeczowników będących żeńskimi odpowiednikami nazw męskich są wyrazy utworzone za pomoca przyrostka -k(a) od męskich nazw zawierajacych przyrostek -ak, por. np.: rybak - rybaczka, rodak - rodaczka, maniak - maniaczka, cwaniak - cwaniaczkaoświęcimiak - oświęcimiaczka...
Odpowiedni model słowotwórczy  istnieje, więc można też utworzyć od przedszkolaka - przedszkolaczkę, jeśli to już koniecznie potrzebne. Czy wyraz się przyjmie, to inna sprawa, o której zadecyduje vox populi, z wyłączeniem, jak sądzę, samych zainteresowanych, tzn. owych przedszkolaczek.
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

SKIERLOTKA
Czy nazwanie ciasta - SKIERLOTKA jest właściwe? Czy oby ciasto nie powinno się nazwać ciastka - skierniewicka szarlotka? Czy oby - skierlotka, to tylko nieestetyczny twór?

Nazwa brzmi zabawnie, choć jest potworkiem językowym, ale czy warto ją upowszechniać?
Od strony słowotwórczej jest to wynik zastosowania techniki znanej z "rewolucyjnej" odmiany rosyjskiego (por. rewkom (rewolucionnyj komitet), kombryg (komandujuszczij brigadoj), gławzam (gławnyj zamiestitiel') itd.) Prawda, że mało estetyczne? Ten sposób tworzenia wyrazow jest też w pewnym stopniu znany w jezyku polskim (speckomisja i in.). Zresztą trudno byłoby komukolwiek się domyślić, co to właściwie ma znaczyć, więc z tego względu wartość "marketingowa" jest znikoma. Trzeba by za każdym razem tłumaczyć, co to jest. Lepsza byłaby więc szarlotka skierniewicka (w takim szyku), oczywiście pod warunkiem, że przedmiot nią opatrzony różni się czymś istotnym od szarlotki w ogóle. W przeciwnym razie będzie to tylko szarlotka pieczona w Skierniewicach, co jeszcze nie jest dostatecznym argumentem, by owo ciasto kupować (z całym szacunkiem dla Skierniewic). Rzecz bowiem nie w samej nazwie, ale w dodatkach,. o jakości owego wypieku już nie mówiąc.
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

KANCEROGENNE PRO
Dzień dobry! Proszę mi wyjaśnić, dlaczego aprobuje się słowo rakogenny, złożone przecież z członu polskiego i greckiego. Dawniej mówiło się wyłącznie albo rakotwórczy albo kancerogenny (choć cancer jest z łaciny, a -gen- z greki). Z podobnej przyczyny nie bardzo mogę się pogodzić z powszechnie używanym słowem prozdrowotny. Bardzo proszę o odpowiedź. Z wyrazami szacunku M. M.

Szanowna Pani,
przymiotnik rakogenny jest, jak można sądzić, stosunkowo niedawnym wynalazkiem. Notuje go dopiero Uniwersalny slownik języka polskiego PWN z kwalifikatorem med., co wskazuje na jego środowiskowe użycie, i z odesłaniem do rakotwórczy. W słownikach wczesniejszych nie ma tego wyrazu; jest tylko rakotwórczy. Dodam, że USJP jest słownikiem raczej rejestrującym niż normatywnym. Rakogenny jest oczywiście hybrydą polsko-grecką, ale przede wszystkim jest zbędny wobec istnienia ustabilizowanego w użyciach przymiotnka rakotwórczy (pierwsze poświadczenie tego przymiotnka w tekście pisanym jest w 1946 r., ale zapewne rakotwórczy powstal juz wcześniej). Być może, są ludzie, dla których rakogenny brzmi bardziej "naukowo" niż rakotwórczy, stąd jego pojawienie się (zapewne w tekstach medycznych), ale to, jak zwykle w takich wypadkach, złudzenie powstałe na podłożu snobistycznym. Podobnie wydaje mi się zbędny przymiotnik kancerogenny wobec istnienia polskiego odpowiednika.
Inna rzecz natomiast z pro- Ten łaciński przedrostek jest od dawna przyswojony w polszczyźnie i poświadczony sporą liczbą wyrazów z nim utworzonych. W połączeniach z pryzmiotnikiem sygnalizuje pozytywny stosunke do tego, co nazywa drugi człon wyrazu, np. profrancuska polityka, postawa proedukacyjna. W połączeniu z rzeczownikami pro- wskazuje na zastępczą funkcję tego, co oznacza człon drugi, por. prodziekan, lub sygnalizuje wstępna fazę tego, co nazywa drugi człon wyrazu, por. proseminarium. Jest ow element podobnie utrwalony w polsczyxnie jak anty-, kontr-, a co wiecej, pozwala wyraziście i zwiexle przekazac tresc wymagajaća w innym wypadku omowienia, por. prozdrowotne dzialania = np. 'działania na rzecz podniesienia zdrowotności a. szerzenia oświaty zdrowotnej'.
Tak więc nie stawiałbym w jednym szeregu rakogennego i pro-. To są dwie odrębne rzeczy, które wypada odmiennie ocenić.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński 
 
TERRARIUM - TERRARIOWY czy TERRARYJNY
Szanowni Państwo! Czy mogą mi Państwo podpowiedzieć, która forma jest poprawna: zwierzęta terraryjne czy terrariowe? Z góry dziękuję. S. Ł.
Szanowny Panie,
skoro jest akwarium i ryby akwariowe, to proponuję analogicznie  terrarium i zwierzęta terrariowe.
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

IGNORANCTWO
Mam problem odnośnie słowa ignoranctwo. O ile ignorancki, ignorancja, czy ignorować występują w słownikach, o tyle nie mogę się doszukać słowa ignoranctwo, które ostatnimi czasy dość często widuję. Czy takie słowo występuje w języku polskim? Pozdrawiam.

Zazwyczaj w takim znaczeniu używa się rzeczownika ignorancjaJego ignorancja jest przerażająca (= Przeraża to, że jest on (aż takim) ignorantem). X dał dowód swojej ignorancji  (= X udowodnił, że jest ignorantem). Rzeczownik ignoranctwo rzeczywiście nie  jest notowany w słownikach języka polskiego, mozna go natomiast czasem spotkać w tekstach prasowo-internetowych. Od strony słowotworczej nie można nic zarzucić - ma oparcie w wyrazie ignorant (ignorant > ignoranc-two, jak wariat > wariactwo,  cudak > cudactwo, sztywniak > sztywniactwo, cwaniakcwaniactwo i in.), nalezy do klasy nazw cech abstrakcyjnych tworzonych od rzeczowników. Natomiast znaczeniowo powiela ignorancję 'brak wiedzy, nieznajomość czegoś, nieuctwo'. Czy wobec tego jest potrzebny do szczęścia? Widocznie komuś jest potrzebny. Czy warto jednak mnożyć byty językowe ponad konieczność? Zobaczymy, co się z ignoranctwem stanie po jakimś czasie.
prof.dr hab. Mirosław Skarżyński

PS myślę, że owo ignoranctwo nie jest największym kłopotem pytającego, skoro pisze: on: "mam problem odnośnie słowa".


 

BARSZCZÓWKA
Szanowni Państwo, czy w języku polskim istnieje słowo barszczówka? W mojej rodzinie słowo to używane jest na określenie naczynia do jedzenia barszczu (miseczka z uchami). Pozdrawiam M.F.

Szanowna Pani,
istnieje bez wątpienia w rodzinnej odmianie polszczyzny Państwa. Może jeszcze gdzieś ktoś też na taką nazwę wpadł. Nie spotkałem tego wyrazu w języku ogólnym, ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by się upowszechnił, jesli mowiący po polsku uznają, że jest on potrzebny.
Mamy koniakówkę - 'kieliszek do koniaku', bulionówkę - 'filiżankę z dwoma uszkami do bulionu', są więc precedensy dla tego rodzaju nazwy, utworzonej według schematu: nazwa napoju lub potrawy (płynnej) + sufiks -ówka = nazwa naczynia przeznaczonego do podawania i spozywania owego napoju/potrawy.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

OSLO i JEGO MIESZKAŃCY
Moje pytanie dotyczy tego, jak nazywa się mieszkaniec Oslo. Dziękuję za odpowiedź.

Mieszkaniec Oslo to po prostu mieszkaniec Oslo. prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

KONWERSJA - KONWERTOWAĆ
Uprzejmie proszę o rozstrzygnięcie, czy można w języku polskim użyć czasownika konwertować (się) w znaczeniu 'zmienić wyznanie', 'przyjąć inną religię'. Moim zdaniem jest to koszmarna kalka z angielskiego (konwertować można pliki komputerowe bądź pożyczkę - w żargonie bankowym), ale niektórzy internauci z pewnego forum poświęconego zagadnieniom językowym są zdania, że skoro istnieje rzeczownik konwersja, to i konwertować się na islam będzie prawidłowym sformułowaniem. H.J.

Szanowna Pani,
o koszmarach nie ma co mówić, ale możemy rozważyć tę sytuację, ewentualne wnioski zostawiając na koniec. Zacznijmy od rzeczownika konwersja, oczywiście zapożyczonego (por. ang. i franc. conversion, a to z łac. conversiō – ‘zmiana’ i łac. czasownik convertō, convertere w zn. ‘zmienić, nadać inną postać’). Rzeczownik ten w poszczególnych znaczeniach był zapożyczany do polszczyzny w różnych czasach. Obecnie zaś ma on w języku polskim 7 znaczeń i używany jest w specjalistycznych odmianach polszczyzny, nie zaś w „żargonach”:
1. chem. ‘
proces chemiczny, w którym zachodzi wymiana między składnikami dwóch substancji’,
2. ekon. ‘
zmiana dotychczasowych warunków pożyczki, np. zmiana wysokości oprocentowania, terminu spłaty’,
3. inform. ‘
zmiana postaci danej informacji umożliwiająca dalsze jej przetwarzanie za pomocą odpowiedniego programu lub na innym komputerze’,
4. językozn. ‘konstrukcja składniowa polegająca na zmianie gramatycznego stosunku wyrazów w dwóch zdaniach paralelnych’,
5. log. ‘przekształcenie zdania kategorycznego polegające na tym, że wyraz występujący w funkcji podmiotu staje się orzecznikiem, przy zachowaniu twierdzącego lub przeczącego charakteru zdania’,
6. relig. ‘zmiana wyznania w obrębie wyznań chrześcijańskich, zwłaszcza przejście na katolicyzm’,
7. socjol. ‘gwałtowna zmiana światopoglądu jednostki albo grupy’ (za: Uniwersalny słownik języka polskiego PWN pod red. Stanisława Dubisza, Warszawa 2004).  
Z kolei Słownik języka polskiego pod. red. Witolda Doroszewskiego, Warszawa 1958-69 podaje 5 znaczeń – chem., ekon., filozof. (= log. w USJP), dawne = relig. w USJP) i cybernetyczne (= inform. w USJP).
Jak widać z dodanych kwalifikatorów, wyraz nie należy słownictwa polszczyzny ogólnej, mimo dużej popularności konwersji informatycznej od czasu upowszechnienia się mikrokomputerów.

Z rzeczownikiem konwersja wiąże się czasownik konwertować, będący w perspektywie czasowej (historycznej) wyrazem pochodnym od interesującego nas tu rzeczownika, ale czasownik ten dziedziczy od rzeczownika tylko dwa znaczenia (został utworzony od dwóch znaczeń). Mamy więc konwertować w znaczeniu ekonomicznym: ‘przeprowadzać konwersję pożyczki’(starsze) i informatycznym: ‘przeprowadzać konwersję – zmianę postaci danej informacji’ (nowsze). W obu wypadkach utworzenie czasownika nastąpiło na zasadzie tzw. adaptacji zapożyczenia, do którego tematu dołącza się polski przyrostek czasownikowy -owa(ć), a więc konwersj(a) > konwert-owa(ć), po uprzednim skróceniu tematu -j- i wymianę s do t. Jest to sposób dobrze znany polszczyźnie z bardzo licznych precedensów o obcej genezie, por. analiz(a) (gr. analysis) > analiz-owa(ć), plomba (fr. plomb) > plomb-owa(ć), niem. pflanz(en) > flanc-owa(ć) itd.

Skoro model słowotwórczy jest tak bardzo produktywny, to nic dziwnego, że internauci, o których Pani wspomina, są skłonni go użyć. Czynnikiem wspomagającym jest tu też istnienie dwóch znaczeń czasownika konwertować, które podałem wyżej. Biorąc rzecz teoretycznie, jest zupełnie możliwe dalsze rozszerzanie znaczeń czasownika konwertować, czyli następne derywacje słowotwórcze od każdego z pozostałych 5 znaczeń konwersji. I znów warto przywołać precedens (jeden z kilku co najmniej w naszym słownictwie), mianowicie rzeczownik pasjonat, który ma obecnie dwa znaczenia: starsze ‘ktoś skłony do wpadania w gniew, w pasję’ i nowsze (przez niektórych nielubiane i nieakceptowane) – ‘miłośnik czegoś, hobbysta’ – utworzone od innego znaczenia rzeczownika pasja ‘zamiłowanie do czegoś’. Jak więc Pani widzi, czysto językowe przesłanki istnieją, można powiedzieć, że konwertować (religijne) „wisiało w powietrzu”, a na owym forum zaktualizowało się (zmaterializowało się).
Jednak pozostają do rozważenia dwa inne aspekty całej sprawy. Pierwszym jest ograniczenie znaczenia konwersji ‘zmiana wyznania’ do kręgu religii chrześcijańskich, szczególnie do przechodzenia na katolicyzm, co zaznaczają przywołane tu, a też i inne słowniki. W takim razie jest to wyraz o mocno ograniczonym zastosowaniu. Oczywiście wyrazy zmieniają swe zakresy znaczeniowe, tj. owe zakresy podlegają rozszerzaniu lub zwężaniu. W tym wypadku internauci chcą zakres znaczeniowy rozszerzyć. Czy to potrzebne? I tu drugi aspekt – ilekroć mamy do czynienia z neologizmem lub zapożyczeniem, trzeba zadać sobie pytanie, czy nowy wyraz jest potrzebny. O sytuacji zmiany wyznania mamy jak mówić po polsku: zmienić religię a. wyznanie, przejść na... W czym ma to być gorsze od konwertować? Nie mam pojęcia. Jeśli wykluczyć znaną skłonność do wyrazów obcych, to nie znajduję argumentów.
Reasumując: biorąc rzecz do strony czysto gramatyczenj (słowotwórczej), konwertować w znaczeniu religijnym jest możliwe.
Rozpatrując zagadnienie pod kątem potrzeb komunikacyjnych (nazwanie czegoś, co nazwy nie ma), trzeba powiedziec, że jest to dosyć zbędny wynalazek. Odnośne nazwy czynności polegającej na zmianie wyznania istnieją w polszczyźnie.
 
Już tylko na zasadzie końcowej dygresji dodam, że w dawnej polszczyźnie istniał czasownik turczyć (się) (z pochodnymi sturczyć (się), poturczyć (się) odnoszący się do przechodzenia na islam. Oczywiście nie proponuję tutaj jego powtórnego ożywienia, mimo że jest bardzo interesujący jako świadek kawałka naszej historii.
Łączę pozdrowienia –
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
KOREKTANT
Szanowny Panie Profesorze, przeglądając oferty pracy spotkałam się z nazwą zawodu: nauczyciel korektant wad postawy. Czy wyraz korektant jest poprawny? Pozdrawiam, E. Ch.
Szanowna Pani,
jest to niewątpliwie neologizm świeżej daty, skoro nie notują go (naj)nowsze słowniki języka polskiego, a w "skarbnicy mądrości wszelakiej", czyli w Internecie, są tylko 3 przypadki użycia tego wyrazu, właśnie w nazwie (nowej zapewne) specjalności nauczycielskiej. Skoro jednak pyta Pani, czy wyraz jest poprawny, to mogę odpowiedzieć, że owszem. Trzeba go odnieść do : rzeczownika korekcja: korektant 'ten, kto zajmuje się korekcją (wad postawy)'. Elementem tworzącym ów rzeczownik jest przyrostek -ant, łączący się z tematami słowotwórczymi obcego pochodzenia i wykorzystywany do tworzenia m.in. nazw wykonawców czynności (od czasowników i od rzeczowników nazywających czynność), por.: defraud-ant, debiut-ant, intryg-ant, rebeliant, a z nowych zdobyczy: debat-ant 'uczestnik debaty', nostryfik-ant (dyplomu), weryfik-ant (czegokolwiek chyba), partycyp-ant, nie mówiąc już o wcześniej powstałych: bajer-ant, koalicj-ant; tu też zabawny, przestarzały fatyg-ant 'mężczyzna starający się o względy kobiety', czyli też właściwie bajerant swego rodzaju.
Mam wrażenie, że korektant został powołany do istnienia po to, by nie stosować tutaj rzeczownika korektor, mającego już pięć znaczeń w polszczyźnie: jedno osobowe (korektor w wydawnictwie) i cztery nieosobowe (1. biała farba do zamalowywania błędów w tekście pisanym', 2. rodzaj kosmetyku, bliżej mi nieznanego, 3 i 4. dwa różne urządzenia techniczne, których opisami nie śmiem Pani zanudzać.
Łączę serdeczne pozdrowienia -
prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 
RABIN
Szanowny Panie Profesorze! W reformowanych odłamach judaizmu funkcję rabina coraz częściej pełnią kobiety. Czy istnieje lub pojawi się w przyszłości w j. polskim żeński odpowiednik słowa rabin? Np. Została rabinem czy Została rabinką? Bóg zesłał ci rabina czy Bóg zesłał ci rabinkę - jeśli mowa o kobiecie? Dziękuję i serdecznie pozdrawiam.

Obawiam się, że Autor listu znacznie przecenia moje mozliwości. Nie ma żeńskiej formy rzeczownika rabin. I tu kończy się to, co mogę powiedzieć, ponieważ nie zajmuję się przepowiadaniem przyszłości, a tym bardziej przyszłości w języku. Wszelkie wróżenie pozostawiam specjalistom od zupełnie czego innego, przy całej mej sympatii do kobiet i do rabinów.
Seedecznie pozdrawiam -
prof.dr hab. Mirosław Skarżyński


 

USZCZEGÓŁAWAWIANIE
Szanowni Państwo, uprzejmie proszę o wyjaśnienie, czy poprawna jest forma: uszczegóławianie? Z poważaniem M. S.

Wyraz, o ktory Pani pyta, jest rzeczownikiem utworzonym od czasownika uszczegóławiać i mjaacym to samo co czasownik znaczenie. Należy on do klasy tzw. rzeczownikowych nazw czynności, regularnie tworzonych za pomoca przyrostków -anie, -enie, -nie lub -cie od ponad 90% czasowników polskich, por. pisać - pisanie, widzieć - widzenie, oddać - oddanie, być - bycie. Wiele z tego rodzaju wyrazów ma oprócz znaczenia nazwy czynności także i bardziej konkretne, np. jedzenie, to nie tylko 'to, że się je', ale także 'to, co się je'; pisanie - a) to, że się pisze', ale też 'to, co się pisze, co jest jest napisane'.
Łączę pozdrowineia -
prof.dr hab. Miroslaw Skarżyński

 
KTO MIESZKA W BORNEM-SULINOWIE
Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób należy odmienić nazwę miejscowości Borne-Sulinowo (woj.zachodniopomorskie), aby nazwać odpowiednio mieszkańca tej miejscowości?

Odmienić mozna przez przypadki (fleksja), natomiast pytanie dotyczy utworzenia wyrazu od wyrazu (nazwy mieszkańca od nazwy miejscowej), a więc słowotwórstwa.
Mieszkanie Bornego-Sulinowa to bornianin, a o kobiecie tam mieszkającej powiemy bornianka.
Przy okazji: Borne-Sulinowo pisze się z łącznikiem, tak jak to zostało poprawione w pytaniu i napisane w odpowiedzi.
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński 

 

LUBLIN - LUBELSKI
W ostatnim wydaniu Polityki w tekscie Cezarego Łazarkiewicza pt. Zapateralski znalazłam zdanie: "Lubliński aktyw, który przyszedł na spotkanie z sekretarzem generalnym, drży o swoją przyszłość i wspomina lata chwały". Czy przymiotnik "lubliński" (od miasta Lublin) można używać zamiennie z "lubelskim"? Pozdrawiam J. K.

Szanowna Pani,
od nazwy Lublin jest tylko jeden przymiotnik - lubelski. Jak widać, w "Polityce" też już jest gorzej niż dawniej.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

OSTROWIEC - OSTROWCZANIN
Jak nazywać mieszkańców Ostrowca Świętokrzyskiego? Ostrowianie, Ostrowczanie czy może jeszcze jakoś inaczej. I jeszcze jedno, czy istnieje możliwość, żeby formy te stosować wymiennie dla określenia mieszkańców Ostrowca Świętokrzyskiego? Z góry dziękuje za odpowiedź.

Mieszkaniec Ostrowca Św. to ostrowczanin (o kobiecie: ostrowczanka).
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

MĄŻ SWOJEJ ŻONY
W jednej z najwcześniejszych odpowiedzi wspomniał pan, że wyraz "doktorowa" jest archaizmem. Jednakże spotykam sie często ze zwrotem "doktorowa" jako "żona doktora". Czy wiec mąż "pani doktor" to "doktorowy"?

Nie tworzy się nazw mężów od tytułów zawodowych, naukowych oraz nazw funkcji (stanowisk) żon. Dlatego mąż "pani doktor" pozostanie po prostu mężem swojej żony, bez szczególnego uhonorowania w języku. I co tu mówić o równouprawnieniu!
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

MIESZKAŃCY LONDYNU
Szanowny Panie Profesorze, zwracam się do Pana z pytaniem, kim jest oprócz londynianki mieszkanka Londynu, skoro mieszkaniec tego miasta to według mnie i londynianin, i londyńczyk? Jeśli zaś okaże się, że w ogóle nie istnieją takie wyrazy jak londynianin i londynianie, to nie mam pojęcia kim jest mieszkanka stolicy Angli, bo wydaje mi się, że nie istnieje żeńska forma wyrazu londyńczyk. Z góry dziękuję za pomoc.

Mieszkaniec Londynu to londyńczyk, mieszkanka - londynka. Innych nazw mieszkańców owego miasta wymyślać nie ma powodu, wystarczą te, które są.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
BIELSKO-BIAŁA I JEGO MIESZKAŃCY
Jak się nazywa mieszkanka panna miata Bielsko-Białej?
Bielszczanka,a mieszkanie to bielszczanin (żeby juz był komplet - na wszelki wypadek).
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 

OFOLIOWAĆ
Pracuję w firmie spedycyjnej i bardzo często w reklamacjach spotykam się z wyrazem ofoliowany (nie mogę takiego wyrazu znaleźć w słowniku poprawnej polszczyzny). Przykład powszechnego użycia wyrazu, w zdaniu tego rodzaju: paleta była oryginalnie ofoliowana. Zastanawiam się nad stosowaniem tego wyrazu z punktu widzenia pracownika mojej firmy, a jednocześnie chciałabym wiedzieć jakie jest zdanie językoznawcy? Czy nie lepiej zastąpić go wyrazem "zapakowana"? Z góry dziękuję za odpowiedź. Z poważaniem, I.P.

Szanowna Pani,
nie widzę kłopotu. Towary (i różne inne rzeczy) foliuje się, czyli tak czy inaczej pakuje w folię. Można więc daną rzecz zafoliować lub ofoliować, jak kto woli. Taki towar jest zafoliowany lub - ofoliowany. Wyraz nowy, nienotowany w słownikach ale bardzo wygodny, zrozumiały, uszczegóławia informację o tym, że coś jest zapakowane - właśnie w folię, a nie w pudła, papier czy inaczej. Czegóż chcieć więcej od życia?
Pozdrawiam pięknie -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

KOSOWO - KOSOWIANIN, KOSOWAR?
W ostatnich dniach media bombardowały nas informacjami i doniesieniami z już niepodległego (stan faktyczny na dzisiaj) Kosowa. Co wprawiło mnie w zakłopotanie, to poprawna forma nazwy mieszkańców tego państwa: Kosowianie czy Kosowarzy? A może obie formy są poprawne? Z tego co mi wiadomo, "Słownik ortograficzny PWN" podaje nazwę Kosowianie, o Kosowarach nic nie wspomina. Być może ta druga nazwa Kosowarzy została u nas jakby ‘zapożyczona’ z angielskiego Kosovar bądź niemieckiego der Kosovare? Proszę o pomoc. Z pozdrowieniami, M.T..

Szanowny Panie,
co prawda w moim SO nie ma wyrazu kosowianin, a inne słowniki nie podają przy nazwie Kosowo nazwy mieszkańca, ale można by tym wyrazem (por. Amerykanin w zn. mieszkaniec Ameryki Płn. lub Płd., a także Pomorzanin i Marsjanin) zastapić dwuwyrazowe omówienie mieszkaniec Kosowa, jesli już jest ono dla kogoś niewygodne. Natomiast nie sądzę, by konieczny był następny towar z importu (Kosowar). Jest możliwość wykorzystania środków słowotwórczych rodzimych, po co więc obca pożyczka. Oczywiście kosowianin byłby nazwa zbiorczą dla mieszkających w Kosowie Serbów i Albańczyków, a to rozróżnienie jest jednak bardzo istotne, zwłaszcza dla samych zainteresowanych. Stąd byłaby to tylko nazwa mieszkańca, w żadnym zaś wypadku narodowości.
Łączę pozdrowienia -
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
KWALIFIKOWALNY
Co oznacza słowo kwalifikowalny? Czy może być używany w zwrocie koszty kwalifikowalne". Czy jest to raczej neologizm? Czy może to samo co kwalifikowany (chodzi o koszty kwalifikowane) . Proszę o odpowiedź. Dziękuję
Przymiotnik kwalifikowalny nie jest notowany w slowinkach języka polskiego, jest więc zapewne neologizmem. Ma on charakterystyczny przyrostek, -alny, za którego pomocą tworzy się przymiotniki odczasownikowe, tzw. potencjalne o ogólnym (kategorialnym) znaczeniu 'taki, który a. którego mozna poddać czynności nazywanej czasownikiem podstawowym' lub 'taki ktory ulega stanowi nazywanemu czasownikiem', np. spłacalny (kredyt) 'taki, ktory mozna spłacić, możliwy do spłacenia'; odwracalny (stan rzeczy) 'taki, który można odwrócić, tj przywrócić stan wyjściowy', dopuszczalny (poziom czegoś) 'taki, ktory mozna dopuścić = tolerować'. Na tym tle znaczenie przymiotnika kwalifikowalny można opisac jako 'taki, kótry daje się kwalifikować, podlega kwalifikowaniu, kwalifikacji'.
Nie sądzę, by można było go używać jako równoznacznego z przymiotnikiem kwalifikowany, mającym w polsczyźnie znaczenia 1. 'mający odpowiednie kwalifikacje do wykonywania danej pracy'; 2. 'wybrany spośród innych; będący wysokiej jakości'.
Koszty kwalifikowalne to - wychodząc od znaczenia omawianego przymiotnika oraz czasownik kwalifikować- takie koszty, które można określić, ocenić, czyli obliczalne, policzalne.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
KRETA
Jak brzmi nazwa mieszkanki wyspy Kreta oraz utworzony od niej przymiotnik rodzaju żeńskiego. Z wyrazami szacunku. Urszula S.
Mieszkanka Krety to Kretenka. Przymiotnik od Krety to kreteński.
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 
ÓSMOWIECZNY
Szanowny Panie Profesorze. Bardzo nurtuje mnie kwestia pewnych liczebników. Mianowicie czy poprawne jest stwierdzenie, że jeśli coś pochodzi z VIII wieku to jest to "ósmowieczne"? I tak dalej, czy możemy mówić "piątowieczne", "dziewiątowieczne". Pozdrawiam W.M.
Szanowny Panie,
jesli jest wiek dziewiętnasty i przymiotnik dziewiętnastowieczny, wiek dwudziesty i przymiotnik dwudziestowieczny, wiek piętnasty i przymiotnik piętnastowieczny, czyli przymiotniki te mają znaczenie 'taki który odnosi się do wieku ntego', to analogicznie wiek ósmy i przymiotnik ósmowieczny, a dalej np. piątowieczny. Tak należałoby je tworzyć. Słowniki nie notują przymiotników tego rodzaju odnoszących się do wieków poniżej XI, co nie znaczy, że nie można się nimi posłużyć, tworząc je w miarę potrzeb, ale znaczy to tyle, że albo dotąd nie były nikomu potrzebne, albo tak rzadko, że nie znalazły się w źródłach do obecnych słowników języka polskiego.
Łączę pozdrowienia -
prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 
MIESZKANIEC TOGO
Jak nazwać mieszkańca i mieszkankę Togo?Toganka / Toganin czy może Tożanka / Tożanin?
Mieszkaniec Togo to Togijczyk, mieszkanka to Togijka.
Prof.dr hab. Miroslaw Skarżyński
 

FOSZYĆ SIĘ
Obecnie bardzo często spotyka się w uzusie czasownik foszyć się, używany jako synonim związków wyrazowych 'stroić fochy, 'obrażać się'. Domyślam się, iż etymologicznie wiąże się z rzeczownikiem fochy, czyli dąsy, kaprysy, grymasy. Chciałabym się dowiedzieć: - jakie dokładnie ma znaczenie - czy jest to błąd językowy, czy już forma dopuszczalna?

Nie wiem, czy czasownik ten spotyka się „bardzo często”, ale w na forach internetowych można znaleźć ok. 500 użyć, np. „Ja zamiast się cieszyć, zaczęłam się foszyć i płakać, że teraz, to już na pewno się ICSI nie uda, bo los jest taki, że albo samochód albo dziecko”; „No Jacol, przestań już się foszyć, na żartach się nie znasz – kwiaty wystarczą?”.
Jego znacznie jest właśnie takie (sądząc z kontekstów znalezionych na forach), jakie Pani podaje. Całkiem zabawny neologizm i słowotwórczo bez zarzutu. Czy się przyjmie w języku, czy nie, tego nie wiem – to się okaże za jakiś czas, a zależy od tego, czy „ludzie to kupią” (mowiąc inaczej: czy się utrwali w uzusie). Możliwe, że tak, ale możliwe także, że po jakimś czasie przestanie być używany jak wiele innych potocznych neologizmów. Zobaczymy.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

APORYCZNY

Szanowni Państwo,
czy przymiotnik aporyczny jest poprawny? Aporyczny - aporia... Pozdrawiam, F. F.

Szanowny Panie,
co prawda słowniki takiego przymiotnika nie notują, co może świadczyć, że jest on bardzo rzadki i nie pojawił się w tekstach stanowiących bazy słowników lub że jeszcze nie został utworzony i użyty. Jest on jednak całkowicie porpawnie zbudowany, analogicznie do takich słowotwórczych relacji, jak:
logopedia > logoped-yczny
prozodia > prozod-yczny;
feeria > feer-yczny.
Łączę pozdrowienia -
prof.dr hab. Miroslaw Skarżyński
 
DYSORTOGRAF CZY DYSORTOGRAFIK?
Chciałbym zapytać, czy osobę mającą dysortografię powinno się nazywać dysortografikiem, czy może dysgrafem? Sprawdzałem w dostępnych mi słownikach i nie znalazłem odpowiedzi. Dotychczas używałem sformułowania "dysortofrafik", a słowo "dysortograf" potraktowałbym jako określenie jakiegoś urządzenia. Ponadto zrobiłem prosty test częstości użycia danej formy: wyszukiwarka (google.pl), słowo: dysortograf: znaleziono 5,980 pozycji; dysortografik: znaleziono 11,100 pozycji. Pomimo tego jeden z kolegów z dużym przekonaniem zwrócił mi uwagę, że poprawną formą jest dysgraf, a nie dysortografik. Proszę o rozwianie moich wątpliwości. Pozdrawiam, Mateusz
Osoba cierpiąca na dysleksję to dyslektyk, na  dysgrafię to dysgrafik, wobec czego jeśli dysortografia to dysortografik.
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Jak nazywa się mieszkaniec Czarnogóry? Pozdrawiam B.M.
Czarnogórzec.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Pracuję w gazecie ogłoszeniowej i często spotykam się ze słowem podsufitka – jako część tapicerki pod dachem samochodu. Dręczy mnie pytanie, czy nie powinno być podsufitówka, tak jak lampa podsufitówka, albo farba sufitówka. Jeżeli jednak ma być podsufitka, to dlaczego ? Pozdrawiam M.Ł.

Rzeczownik podsufitka istnieje nie od dziś w języku polskim i używany jest w dwóch znaczeniach:
1. jako termin techniczny 'wykładzina osłaniająca od wewnątrz dach samochodu, stanowiąca wykończenie wnętrza' - oraz -
2. jako termin budowlany 'podkład z desek przybitych od spodu do belek stropowych, stanowiący wykończenie stropu i spełniający często funkcję izolacji cieplnej, dźwiękochłonnej i zabezpieczającej przed ogniem; pułap'.
Utworzony został przyrostkiem -k(a) dołączonym do wyrażenia przyimkowego pod sufit(em) - to, co znajduje się "pod sufitem". Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ rzeczowniki można tworzyć za pomocą więcej niż jednego przyrostka. Gdyby tak nie było mielibyśmy mocno ograniczone możliwości tworzenia nowych nazw, czego efektem byłaby raczej spora liczba jednakowo wyglądajacych wyrazów o różnych znaczeniach.
Inaczej nieco utworzono dwa pozostałe wyrazy, o których Pan wspomina: lampa umieszczana pod sufit(em) - pod sufit-ówka;
farba do malowania sufit(ów) > farba sufit-owa > sufitów-ka.
Dlaczego jednak różnica w procesach slowotwórczych ma być powodem udręczenia? Tego nie wiem.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Witam serdecznie, kiedy w archiwum strony czytałem Pańską odpowiedź na pytanie o formę żeńską słowa filolog, przyszło mi na myśl jeszcze jedno słowo: poseł. Przez dłuższy czas adjustując teksty dziennikarskie, unikałem formy posłanka, skapitulowałem jednak, słysząc tę formę w powszechnym użyciu. Czy słusznie? Dziękuję za odpowiedź. A. G.
P.S. Gorsze jest to, że i o senatorkach zdarzało mi się już słyszeć.
Szanowny Panie,
rzeczownik posłanka w znaczeniu kobieta poseł' notuje już słownik Doroszewskiego z cytatem z lat 50. XX w. A skoro kobiety mogą być senatorami, to i senatorka zaczyna sie pojawiać. Osobiście nie uważam, aby były to formy złe, i nie wyznaję przesądu, tu ówdzie słyszanego, że owe formy żenskie są "deprecjonujące". Jak sie Pan łatwo domyśla, nie jestem feministka (z przyczyn naturalnych), ale też nie uważam, że pewne nazwy mogą być "lepsze", bo mają formy "męskie", a inne "gorsze", bo są żeńskie. Mamy nauczyciela i nauczycielkę, lekarza i lekarkę, dziennikarza i dziennikarkę, a także adiustatora i adiustatorkę, itd., itd., wreszcie posła i posłankę, a więc może być i senator, i senatorka.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Dzień dobry, mam jedno nurtujące mnie od pewnego czasu pytanie. Dotyczy ono tworzenia przymiotnika od nazwy stosunkowo nowej w Polsce branży PR. Czy bedzie on miał formę PR-owy czy może PR-owski. Za udzielenie odpowiedzi będę niezwykle wdzięczny! Z wyrazami szacunku BC
Szanowny Panie,
od skrótu PR (public relation) utworzony został przymiotnik, niespecjalnie jeszcze chyba rozpowszechniony i nienotowany w słownikach, skoro w Internecie jest tylko ok. 270 użyć - piarowski.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Czy wyrażenie filet z piersi kurczecej jest poprawne? Kurczę jak dziewczę i przez analogię dziewczęcy - kurczęcy? Pozdrawiam M. P.
Owszem, przymiotnik kurczęcy notuje Słownik j. pol. pod red. W. Doroszewskiego. W nowszych słownikach brak go, co by mogło znaczyć, że nie jest specjalnie często obecnie spotykany (podobnie jak kurczę wyparte przez warszawskiego kurczaka). Na ogół można spotkac filet z kurczaka.
Inne precedensy: zwierzę - zwierzęcy, dziecię - dziecięcy, prosię - prosięcy, cielę - cielęcy,... 
Łączę pozdrowienia -
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze, jaki jest rodzaj żeński od słowa żongler? Być może jest to żonglerka, ale termin ten funkcjonuje już jako nazwa jednej z dziedzin sztuk cyrkowych. Dziękuje za odpowiedź.
Drugie znaczenie rzeczownika żonglerka to 'kobieta żongler'.
Prof. d rhab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze, chciałabym zapytać, czy mogę bez obaw osobę grającą na keyboardzie nazywać keyboardzistą / keyboardzistką. W tekstach o tematyce muzycznej i w internecie często spotykam ww. słowa, natomiast w najpopularniejszych słownikach nie znalazłam takich form. Pozdrawiam serdecznie, M. S.
Szanowna Pani,
w slownikach, nie tylko tylko najpopularniejszych, nie znajdzie Pani i wielu innych słów, co jest najzupelniej normalne. Natomiast taką osobę, w zależności od płci, nazywa się rzeczywiście  keybordzistą lub keybordzistką per analogiam do pianisty i pianistki, flecisty i flecistki i in. nazw tego rodzaju.
Także serdecznie Panią pozdrawiam -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Czy wyraz przedpoprzedni jest poprawny? Można go znaleźć m.in. na stronie wydawnictwa Helion (http://helion.pl/errata.cgi?id=cwtp). Z góry dziękuję za odpowiedź. Ł.M. P. P.

Nie widzę w tym neologizmie niczego niewłaściwego. Jest przedostatni ('taki, który znajduje się przed ostatnim elementem jakiegoś szeregu rzeczy, zjawisk itp') , może być i przedpoprzedni ('taki, ktory jest przed poprzednio wymienionym elementem jakiegoś szeregu...').
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Szanowny Panie Profesorze, Piszę pracę dotyczącą odwzorowania logicznego i mam wątpliwości co do poprawności przymiotnika odczasownikowego odwzorowalny oraz rzeczownika odwzorowalność. W literaturze filozoficznej można spotkać przymiotniki takie, jak analizowalny, obserwowalny, wyrażalny itp. Czy poprawny jest także przymiotnik odwzorowalny?
Z poważaniem M.R.

Szanowny Panie,
przymiotnik, o który Pan pyta, jest utworzony zupełnie poprawnie, według zasady: czasownik + przyrostek -alny = przymiotnik potencjalny, np.: analizowalny 'taki, który może być analizowany', rozpuszczalny - 'taki, który się łatwo rozpuszcza a. który łatwo rozpuścić'.
Odpowiednio odwzorowalny - 'taki, który można łatwo odwzorować a. daje się odwzorować'.
Z kolei odwzorowalność, jak wiele innych rzeczowników z sufiksem -ość to formacje regularne, seryjne, dające się tworzyć od przymiotników, o znaczeniu nazwy cechy abstrakcyjnej 'to, że coś jest analizowalne, odwzorowalne, rozpuszczalne.....'
Oba więc neologizmy, o które Pan pyta, są zgodne z regułami derywacyjnymi polszczyzny.
Łączę pozdrowienia i życzenia napisania znakomitej pracy -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Witam Pana Profesora i proszę o pomoc. Mówię, byłam u kosmetyczki (zawód ten wykonuje kobieta) czy jest odpowiednik męski tej nazwy, jeżeli zawód ten będzie wykonywał mężczyżna? Bardzo proszę o pomoc i serdecznie pozdrawiam.
Szanowna Pani,
jak dotąd nie słyszałem o męskim odpowiedniku nazwy kosmetyczka. Jest natomiast rzeczownik wizażysta, mający znaczenie, którego częścią jest chyba to, co mieści się w zakresie znaczeniowym wyrazu kosmetyczka («specjalista od opracowywania artystycznego makijażu, a także od tworzenia wizerunku jakiejś osoby, np. dobierania jej fryzury lub ubrań»).
Pewien nie jestem, brak mi tu praktycznych doświadczeń w tym względzie, jako że nie bywam ani u kosmetyczki, ani u wizażysty, bo i tak już nic nie pomoże.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Szanowny Panie Profesorze,
jestem mieszkanką Ostrowca Świętokrzyskiego. Chciałabym się upewnić,czy poprawna jest nazwa określająca mieszkańca tejże miejscowości: ostrowczanin, ostrowczanka. Pytam, ponieważ jeszcze do niedawna używano powszechnie formy: ostrowianin, ostrowianka. Pozdrawiam Renata K.

Mieszkanie Ostrowca to ostrowczanin (forma żeńska: ostrowczanka). Natomiast ostrowianin i ostrowianka odnosi się do mieszkańca (mieszkanki) Ostrowi Mazow. lub Ostrowa.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Czy taksówkarka to osoba prowadząca taksówkę?
Wyraz taksówkarka notuje "Słownik języka polskiego" pod red. W. Doroszewskiego. Oznaczony jest kwalifikatorem "rzadki" i poświadczony jednym cytatem z "Życia Warszawy" z 1965 r. Slowniki póxniejsze juz go nie podaja, co by oznaczało, że wyraz ten zapewne nie upowszechnił się w polszczyźnie.
Jest ona całkowicie poprawnie utworzony od rzeczownika taksówkarz, jak lekarka od lekarz, ogrodniczka od ogrodnik, nauczycielka od nauczyciel itd.
Można go zupełnie bez obaw używać.
Prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński
 
Szanowny Panie,
mam dylemat związany z pisownią wyrazu określającego mięso z wilka. Czy jest to wilczyna czy może wilczyzna? Z góry dziękuje za odpowiedź i uzasadnienie. pozdrawiam, B.G.
Szanowny Panie,
o mięsie z wilka mówi się mięso z wilka. Nie ma wyrazu analogicznego do cielęciny, wołowiny, baraniny, wieprzowiny, jagnięciny, sarniny itp., zapewne tego powodu, że owego mięsa na ogół się nie jada, więc nie ma potrzeby nazywania go osobnym wyrazem. Oczywiście, gdyby Pan chciał mówić o tym, to trzeba by używać wyrazu wilczyna, który na tle wymnienionych nazw mięs jadalnych będzie zrozumiały dla osób znających język polski. W każdym razie nie życzę smacznego.
Prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński
 

Panie Profesorze,
jak nazwać mieszkańca miejscowości KARTUZY? Spotykam się z trzema wariantami: kartuzjanin, kartuzianin, kartuziak. Z góry dziekuję za odpowiedź i pozdrawiam Ala

"Słownik nazw własnych" Jana Grzeni podaje: kartuzianin, kartuzianka (o kobiecie).
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Spotkałam się ostatnio z dość nietypowym, według mnie, określeniem korzystnej usługi bankowej. Był to kredyt łatwobralny. Nigdy nie spotkałam się z taką formą imiesłowu - stąd moje przypuszczenie o niepoprawności. Jak jest w istocie? Jakie są kryteria dopuszczalności takiego typu neologizmów w naszym języku? Ja, szczerze mówiąc, nie zaufałabym jakości takiego kredytu. Pozdrawiam - W.K.

Szanowny Panie,
ja też nigdy takiego imiesłowu nie widziałem, może dlatego, że łatwobralny nie jest imiesłowem, tylko przymiotnikiem.
Co do jego poprawności, to nie widzę niczego złego. Mamy z jednej strony rozpuszczać - rozpuszczalnywidzieć - widzialny, opłacać się - opłacalny, czyli odczasownikowe przymiotniki, tzw. potencjalne, utworzone sufiksem -alny i mające wspólne znaczenie 'taki, który łatwo się podlega temu, co nazywa czasownnik podstawowy', a więc łatwo się rozpuszcza, łatwo go widzieć, który się opłaca. 
Z drugiej mamy złożony przymiotnik łatwopalny - 'taki, który się łatwo pali'. Według tych wzorów ktoś wymyślił (kredyt) łatwobralny, czyli 'taki, który się łatwo bierze'.
A  że zaskakuje? Ani to pierwszy, ani ostatni neologizm, który zaskakuje (co zresztą jest zaletą w tekstach reklamowych), z czasem jednak, o ile się przyjmie i upowszechni, nie będzie dziwił nikogo.
Co zaś do jakości kredytu, to o niej się wnioskuje nie z określeń reklamujących go, ale z warunków spłacania.
Każdy kredyt jest łatwobralny, ale ciężkospłacalny.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab Mirosław Skarżyński
 
Panie Profesorze, jaka jest poprawna forma mieszkańca Szczecinka: szczecinczanin czy szczecinecczanin? z góry dziękuje!
Mieszkaniec Szczecinka to szczecinczanin, a kobieta - szczecinczanka. Jaka jest ich "forma" - nie wiem.
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Dzień dobry. Mam krótkie pytanie. Która wersja czasownika jest prawidłowa: podgłaszać czy podgłaśniać? Zawsze używałam tej drugiej, ale spotkałam się też z tą pierwszą i nie jestem pewna która jest odpowiednia. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Żaden z tych wyrazów nie jest notowany w słownikach języka polskiego, oba są potocznymi neologizmami, przy czym drugi z nich jest spotykany często, zaś co do podgłaszać - pierwszy raz ten wyraz  spotykam. Ze słowotwórczego punktu widzenia, podgłaśniać wydaje mi się lepsze.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
zastanawiam sie jaki jest wyraz podstawowy od słowa prawdopodobny proszę o szybka odpowiedz z góry dziękuję
Przykro mi, ale my nie odrabiamy lekcji za uczniów.
Porf. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam, Proszę o informację, które z określeń jest prawidłowe : forumowicz czy forowicz (użytkownik forum dyskusyjnego w internecie). Dziękuję
Zazwyczaj mówi się o tych ludziach forumowicze. Co pawda, wyrazy pochodne od zapożyczonych rzeczowników na -um są tworzone od ich części tematycznej, czyli znajdującej się przed łacińską końcówką (-um), np. kolegium - kolegi-alny, muzeum - muze-alny, ale forumowicz jest już tak rozpowszechniony w języku internautów, że chyba nie da się już namówić nikogo na forowicza. Oczywiście próbować można, ale nie wróżę powodzenia
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam, mam wątpliwości, czy poprawnie mówię muszę to wykorektorować. Moja koleżanka nieustannie poprawia na muszę to wykorektować.

To oczywiście jest neologizm, ale całkiem przydatny, jak sądzę. Jeśli jest korektor (we fluidzie czy w innej postaci), to czasownik o znaczeniu 'wymazać coś za pomocą korektora' powinien mieć postać wykorektorować właśnie. Nie ma potrzeby obcinać rzeczownika podstawowego.
Korektor > wykorektor-ować.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Witam! Jestem mieszkańcem Łomży. Moje pytanie brzmi: Która forma jest poprawna: Łomżanin czy Łomżan ? Dziękuję z góry za odpowiedź :)
Mieszkaniec Łomży to łomżanin, w l. mnogiej łomżanie.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyńsk
 

Szanowny Panie Profesorze, chciałabym zapytać o poprawną pisownię określeń skroniowo-dolny i skroniowo-górny (podaję zgodnie z formą zapisu, której użyto w pracy). Wydaje mi się, że pisownia z łącznikiem nie byłaby tu uzasadniona, dlatego że nie są to człony równorzędne znaczeniowo. Określenie "dolny" jest doprecyzowaniem, o którą część skroni chodzi.
Najlepiej chyba wyglądałyby połączenia dolnoskroniowy i górnoskroniowy. W słownikach znalazłam regułę mówiącą, że w terminach anatomicznych stosuje się łącznik, np. grdyko-gardłowy, krzyżowo-żebrowy, ale są to wyrazy równorzędne. Co doradziłby Pan Profesor w kwestii pisowni lub kolejności podanych na początku listu określeń? Z góry dziękuję za odpowiedź. Z poważaniem I.B.

Szanowna Pani,
właściwie to sama Pani ten kłopot rozwiązała, więc tylko z obowiązku odpowiedzenia na list potwierdzę słuszność Pani rozwiązania;
dolnoskroniowy i górnoskroniowy, czyli: 'taki, który odnosi się do dolnej a. górnej części skroni'.
Najserdeczniej pozdrawiam Panią -
prof. dr hab. Mirosław Skarzyński

 

Jestem farmaceuta i mam pytanie w sprawie właściwej formy określenia samoleczenie (ang. self-medication) w kontekście świadomego stosowania leków dostępnych bez recepty przez pacjenta, bez kontaktu z lekarzem bądź farmaceuta. Czy forma samolecznictwo nie bylaby bardziej właściwa? Pozdrawiam Ł.I.

Szanowny Panie,
Rzeczownik samolecznictwo notowany jest w "Słowniku jęz. polsk." W. Doroszewskiego jako rzadki i ilustrowany jest tylko jednym cytatem z prozy międzywojennej, gdzie wyraz ten odnosi się do pewnych zdolności drzew. Słownik definiuje samolecznictwo jako 'leczenie samego siebie, odzyskiwanie zdrowia bez pomocy lekarstw'. Następne po Doroszewskim słowniki już tego wyrazu nie uwzględniają.
Jednak wyraz ten pojawia się w sensie, który Pana interesuje, na internetowych stronach poświęconych zagadnieniom, ogólnie zdrowotnym. W tej chwili jest 197 wystąpień tego rzeczownika.
Z kolei samoleczenie notuje dopiero najnowszy, "Uniwersalny słownik języka polskiego PWN" w dwóch znaczeniach, z których pierwsze, potoczne, to: 'przyjmowanie lekarstw bez zlecenia lekarza'. Na stronach interneotwych mamy 832 000 wystąpień tego wyrazu. Oczywiście Internet nie jest tu kryterium dla mnie, ale tylko pewną wskazówką nt. upowszechniania się takich czy innych słów.
Borąc rzecz z innej strony: samoleczenie nawiązuje do takich wyrazów jak np. samokształcenie (kształcenie się bez udziału nauczyciela), z kolei samolecznictwo wyraźnie kojarzy się z wyrazem lecznictwo oznaczajacym zorganizowaną działalność w zakresie ochrony zdrowia. Takiego znaczenia 'działalności zorganizowanej' nie przekazuje samoleczenie.
Reasumując: dane słowotwórcze, stopień rozpowszechnienia i stan w słownikach przemawiają raczej za samoleczeniem.
Łączę pozdrowienia -
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński


 

 

Dzień dobry Jestem dziennikarzem "Gazety Wyborczej" w Olsztynie. Od początku lipca nasi Czytelnicy bawili się w wymyślanie nazwy dla nielubianego turysty, który przeszkadza innym spokojnie odpoczywać nad jeziorami. Wygrało słowo wretur. Jak to słowo wygląda z punktu widzenia językoznawcy? Czy jest jasne, czytelne, ma szanse na wejście do polszczyzny, czy tez jest to Państwa zdaniem kompletny dziwoląg, który nie ma szans na wejście do uzusu? Pozdrawiam J.W.

Szanowna Pani,
jak zwykle w tego rodzaju konkursach ludzie wymyślają najniemozliwsze dziwactwa. Ten "wyraz" bez wątpienia do nich właśnie należy.  A należy z powodu dość oczywistego - nie da się go skojarzyć z żadnym wyrazem polskim, który można by uznać za wyraz dla niego podstawowy. W rezultacie nie wiadomo, czy ten wynalazek ma strukturę słowotwórcża, czy jej nie ma, a jeśli w intencji jego autora ma, to jaką? Dobrze utworzony neologizm, aby był zrozumiały dla odbiorców i aby mógł wejść w obieg językowy, musi mieć jakieś wyraźne "zakotwiczenie" w słownictwie, czyli wyraźne odniesienie do innego wyrazu, z którym można go związać pod względem formy (dźwiękowej) i pod względem znaczenia. I wtedy nie ma kłopotu z jego zrozumieniem. 
To, o co Pani pyta, takich warunków nie spełnia.
Łączę serdeczne pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Szanowny Panie Profesorze, Czy można użyć nazwy chałturady (tak autor zatytułował swój tekst) na określenie rad nadzorczych, ktorych członkowie traktują swoją pracę jak chałturę. Mam wątpliwości co do poprawności budowy nowo utworzonego słowa. G. P.

Szanowna Pani,
rozpatrzmy wobec tego ten wyraz. Ze stanowiska słowotwórstwa składa się on z części tematycznej: chałtur- (z rzeczownika chałtura) i przyrostka, za którego pomocą został utworzony: -ada. Przyrostek ten (mający jeszcze wariant
-iada, por. mozart-iada) można w obecnej polszczyźnie znaleźć w ca 45 wyrazach (np. uniwersjada, parafiada, telewizjada, afrykanada, azjada i in), których wspólne jest dość ogólne znaczenie nazwy czynności (np. azjada - 'igrzyska sportowe krajów Azji', papkinada - 'impreza poświęcona Fredrze i jego komediom'). Wśród neologizmów tego typu znajdujemy też "jednorazówki" takie jak: belwederiada - 'działania podejmowane przez Belweder, tzn. prez. L. Wałęsę', lepperiada - 'blokady dróg i inne awantury urządzane swego czasu przez Leppera i jego zwolenników', pampersjada - 'działania tzw. pampersów w walce o telewizją publiczną', elianada - 'sprawa kubańskiego chłopca Eliana z 1998 r.', a nawet antycałuniada - jak nazwano swego czasu w jednej z gazet działania podważające autentyczność pewnego całunu przechowywanego w Turynie.
Jak widać, przyrostek ten, wyodrębniony pierwotnie z wyrazu olimpiada cieszy sie pewna popularnością wśród dziennikarzy i jest wykorzystywany do tworzenia, neologizmów, nazywających zdarzenia, czynności, ogólnie "akcje". Na tym tle poprawność chałturady nie powinna budzić wątpliwości.
Pozdrawiam Panią serdecznie -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Szanowni Doradcy , czy sędzia kobieta to sędzina, jak rzecze Pan Prezydent (patrz wystąpienie prezydenta z okazji mianowania nowych sędziów i sędzin?)  Czy sędzina to żona sędziego? Wg mnie doktora - moja żona to sędzia doktorowa. No, ale jeżeli sam Pan Prezydent mówi że to sędzina doktorowa, to co ja mogę. Z wyrazami szacunku Doktór, mąż żony - no właśnie jakiej ...???

Szanowny Panie Doktorze,
co prawda nie wiem, dlaczego mnie akurat Pan pyta, jakiej żony jest Pan mężem - to w końcu Pan sam wie najlepiej. Wobec tego przejdę ad meritum.
Wyraz sędzina oznaczał zawsze po polsku 'żonę sędziego' (podobnie jak podkomorzyna to była żona podkomorzego, a organiścina - żona organisty). Od jakiegoś czasu wyraz ten bywa stosowany dla nazwania kobiety będącej sędzią, co jednak kwalifikowane jest jako nazwa potoczna, a więc nie na miejscu w starannej polszczyźnie, zwłaszcza oficjalnej. Tu o kobiecie mówi się sędzia, a płciowe zróżnicowanie zaznacza się nieco innym typem odmiany tego rzeczownika niż wtedy, gdy oznacza on sędziego mężczyznę. Sędzia kobieta odmienia się: (Dop. i Cel.) sędzi, (B.) sędzię, a w l. mn. (M. i B.) sędzie, (Dop.) sędzi.
W każdym razie Małżonce Pańskiej gratuluję nominacji, Pana zaś powiadamiam (na wszelki wypadek), że nie ma w języku polskim nazwy dla męża sędzi, tak więc przynajmniej o siebie nie musi się Pan martwić.
Serdecznie pozdrawiam -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

 
Szanowni Państwo, Często w środowisku chemików używane są wymiennie terminy syntezować i syntetyzować w odniesieniu do - w ogólnym sensie - powstawania (tj. syntezy) jednych związków chemicznych z innych. Która z tych form jest poprawna? Jak brzmi prawidłowa forma imiesłowu przymiotnikowego biernego: syntezowany czy syntetyzowany, zsyntezowany czy zsyntetyzowany? Jeśli obie formy i ich pochodne są poprawne, to która z nich jest zalecana? Dziękuję. Z wyrazami szacunku, P.P.S.

Szanowny Panie, oba czasowniki są poprawne, natomiast słowniki kwalifikują czasownik syntetyzować jako rzadszy. Z tego wynika, że można używać obu, byle konsekwentnie w danym tekście.
syntezować, zsyntezować - syntezowany, zsyntezowany;
syntetyzować, zsyntetyzować - syntetyzowany, zsyntetyzowany.
Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Witam serdecznie! Jak Państwo sądzą, czy lepiej i poprawniej napisać "przesłać tekst do autoryzacji" czy też "do autoryzowania" (ten drugi wyraz kojarzy mi się raczej z branżą komputerową:)). Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam! Katarzyna
Można używać jednego i drugiego wyrazu. Oba są rzeczownikowymi nazwami czynności, utworzonymi od czasownika autoryzować. O ile się nie mylę, częściej spotyka się w takim konktekście autoryzację.
Łączę podrowienia - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Witam Na uczelni często spotykam się wśród innych studentów z określeniem ćwiczeniowiec na osoby prowadzące ćwiczenia. Czy jest to poprawne, czy właściwe jest raczej określenie "prowadzący", choć ono nie do końca wyjaśnia, co ta osoba prowadzi. Pozdrawiam serdecznie K. Z.

Szanowny Panie,
w językach środowiskowych tworzy się różne nazwy, na doraźny użytek danego środowiska, które zapokajają lokalne potrzeby nazewnicze. Rzeczownik ćwiczeniowiec jest najzupełniej poprawnie utworzony (por. estradowiec, peowiec (nauczyciel przysposobienia obronnego, czyli "po"), drugoligowiec itd.).
Widocznie z jakichś względów studentom wydaje się ważne odróżnianie ćwiczeniowców od wykładowców, co zostało zasygnalizowane językowo. Obie zaś grupy tworzą zbiór prowadzących (zajęcia.
Łączę pozdrowienia - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński 

 
Witam, chciałam się dowiedzieć - jak to się stało, że używa się słowa świątobliwość, a nie świętobliwość, chociaż jest przecież przymiotnik święty. Z góry dziękuję za odpowiedź. Ewa

Szanowna Pani,
wyraz, o który chodzi w pytaniu ma faktycznie dwa warianty: powszechniejszy świątobliwość i rzadki świętobliwość, podobnie jak bedący jego podstawą slowotwórcza przymiotnik świątobliwy i rzad. świętobliwy oraz utworzony od tego przymiotnika przysłówek świątobliwie i rzad. świętobliwie. Przewaga wariantu z ą (ortogr.) być może jest wynikiem oddziaływania innych wyrazów z tej rodziny: świątynia, świątek, a także świadomości sporego zakresu istniejącej w języku polskim wymiany ę (ortogr.) do ą (ortogr.) zarwno w słowotwórstwie, jak i w odmianie wyrazów, por. np. kęs - kąsać, ciężki - ciążyć, pięć - piątka itd..
Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Dzień dobry, proszę o odpowiedż na pytanie: - która z form jest prawidłowa: ostrzalnia czy ostrzarnia? Chodzi o miejsce, w którym ostrzy się narzędzia. Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam. A. Z.

Szanowny Panie,
w słowniku znalazłem tylko ostrzarnię, co by znaczyło, że ten wyraz jest na ogół używany, chociaz drugi - ostrzalnia jest równie poprawny. Oba przyrostki - -arnia i -alnia używane sa do tworzeniia nazw miejsc,w których wykonywana jest jakas czynność.
Łaczę pozdrowienia -
- Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Autor w redagowanym tekście napisał: słownik hebrajsko-jidyszowy. Czy to prawidłowe? Bo słowo jidyszowy brzmi trochę dziwnie. Pozdrawiam AK

Słowo jidyszowy istotnie może dziwnie brzmieć, ponieważ ten przymiotnik nie jest rozpowszechniony.
Jest jednak poprawny - notuje go "Słownik języka polskiego" pod red. W. Doroszewskiego z jednym tylko przykładem - cytatem z 1950 r. Tak więc jest okazja, by poprzez tytuł słownika upowszechnił się.
Pozdrawiam serdecznie -
- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Chciałabym upewnić się, czy kolor pomarańczowy w języku polskim odmienia się na kolor: pomarańcza, a nie na kolor: pomarańcz. Bardzo dziękuję. J.

Szanowna Pani,
kolor pomarańczowy nie odmienia się na nic ani w polskim, ani w innym języku. Natomiast od przymiotnika pomarańczowy istnieje pochodny rzeczownik, nazywający odnośny kolor. Zazwyczaj słyszy się go w postaci (ten) pomarańcz, wchodzi on więc w serię typu beżowy - beż, granatowy - granat (ten), choć istnieje też znacznie większa seria czerwony - czerwień (ta), biały - biel (ta), zielony - zieleń (ta), żółty - żółć (ta) itd. 
Spośród słowników języka polskiego pomarańcz notuje tylko "Słownik współczessnego języka polskiego" pod red. B. Dunaja - właśnie jako rzeczownik rodzaju męskonieżywotnego.
Łączę pozdrowienia -
- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński 

 
Witam serdecznie. Nie mogę się pogodzić z istniejącą od pewnego czasu formą unikatowy w miejsce dawniejszej unikalny. Nie przemawia do mnie uzasadnienie, że unikalny to dający się uniknąć (kto to wymyślił?). O ile wiem, przed tym zabiegiem forma 'unikatowy' nawet nie istniała. Czy przypadkiem ktoś tu nie przegiął z puryzmem?, czy podobnie można uczynić ze słowami leksykalny' werbalny ,palatalny marginalny ...?. Ponadto końcówka 'alny' brzmi o wiele delikatniej niż 'atowy. Bardzo proszę o wyjaśnienie tej kwestii. Z góry dziękując serdecznie pozdrawiam, B.T.

Szanowny Panie,
bardzo dziękuje za tak interesujący mail, choć zawierający też kilka mitów. Ale po kolei.
Otóż przymiotnik unikatowy istnieje w języku polskim zapewne od ponad 50 lat. Notowany jest w "Słowniku języka polskiego" pod red. W. Doroszewskiego z cytatem z "Pamiętnika Literackiego" z r. 1951. Natomiast unikalny pojawił się mniej więcej w pierwszej połowie lat 70. w tekstach gazetowych i stamtąd zaczął się rozpowszechniać, na zwyczajnej zasadzie bezmyślnego wzorowania się na języku mass mediów. Nawiasem mówiąc, już wtedy niektóre gazety, prowadzone z dbałością jaką taką choćby o poprawność języka, walczyły z nim, używając właśnie unikatowego. Inne stosowały unikalny lub oba na przemian, często w tym samym tekście nawet.
Sam przymiotnik unikalny jest przeniesiony z języka rosyjskiego - уникальный (unikal'nyj) - 'rzadki'.
Łączenie przymiotn. unikalny z czasownikiem unikać, uniknąć i wskazywanie możliwej jego interpretacji jako 'taki, którego można uniknąć' jest mało sensownym zabiegiem, który ktoś (nie pamiętam kto) zastosował w jakimś tekście popularnonaukowym, by wyjaśnić błędność unikalnego. Tu akurat mogę się z Panem zgodzić, choć to "przegięcie" nie dotyczy puryzmu (ona sam jest "przegięciem"), tylko nieprzemyślanego sposobu objaśniania.
Natomiast nie ma powodu przywoływać przymiotników leksykalny, palatalny, werbalny, marginalny, które co prawda rymują się z unikalny, ale ich struktura i geneza są całkiem inne - są to bowiem adaptacje do polszczyzny francuskich przymiotników (swoją drogą o lacinskiej proweniencji) lexical, palatal, verbal, marginal przeprowadzone za pomocą polskiego (i słowiańskiego) przyrostka -n-:
lexikal-n(y) itd.
Co do delikatności brzmienia - nie podejmuję tego wątku, ponieważ zagadnienie "miłodźwięku", jak pisywali niektórzy obdarzeni fantazją, a niekoniecznie wiedzą autorzy gramatyk polskich 1. pol. XIX w. jest mi najzupełniej obce i do niczego nieprzydatne.
Z tego czas wyciagnąć morał: otóż może Pan wybrać między unikatowym a unikalnym.
Serdecznie Pana pozdrawiam -
- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

 
Czy można użyć określenia izolacyjny w takim kontekście: parterowy budynek izolacyjny dla dzieci kolonijnych zapadających na choroby gorączkowe? Pozdrawiam A. K.

Izolacyjny jest przymiotnikiem utworzonym od rzeczownika izolacja w jego dwóch znaczeniach, z których pierwsze, nas tu interesujące, to: 'odosobnienie kogoś lub czegoś, oddzielenie od otoczenia, wyłączenie spod jakichś wpływów, odseparowanie, odłączenie; stan odosobnienia'. Tak więc izolacyjny to 'taki, który ma związek z izolacją (izolowaniem) kogoś lub czegoś, który służy izolacji, jest wykorzystywany do izolacji (izolowania)'.
Budynek izolacyjny to taki budynek, który przeznaczony jest (może być) do izolacji ...'.
Łączę pozdrowienia - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Zajmuję się pisaniem różnorakich instrukcji dla firmy informatycznej i często napotykam na pewne problemy, najprościej mówiąc: "słowotwórcze" nawyki informatyków. Mam kilka pytań dotyczących tychże. Wiem, że jest ich sporo, ale wystarczy mi proste tak/nie. 1. Czy bezpieczniej jest użyć zwrotu rejestracja programu czy rejestrowanie programu. Optuję za tym drugim rozwiązaniem, gdyż rejestracja to także rzeczownik, a w tym przypadku chodzi o czynność (uruchomienie funkcji, która pozwala zarejestrować program u producenta).

2. Idąc dalej: czy bezpieczniej używać zwrotów instalacja i aktualizacja czy raczej instalowanie i aktualizowanie? Stosuję wymiennie, ze wskazaniem na drugie wersje.

3. Zauważam u informatyków nawyk korzystania ze słowa inicjalizowanie, które wymieniam na rzecz inicjowanie (np. inicjowanie bazy danych). Czy jest szansa, że pierwsze słowo zadomowi się w polszczyźnie, skoro nagminnie pojawia się w opracowaniach informatycznych?

4. Ostatnio w programie pojawiła się funkcja synchronizacji zawartości lokalnej bazy danych z bazą centralną. Ochrzczona zostałą ona dziwną nazwą synchronizer. Proponuję synchronizator - o ile to nie jest nazwa własna. Czy nie jest to nadużyciem semantycznym?

5. Jak opisywać pojawienie się danych na ekranie monitora? Czy wyświetla się okno/lista (kolejny informatyczny nawyk) czy pojawia się okno, czy może jeszcze jakoś inaczej? Dziękuję za uwagę i pozdrawiam, M.W.

Szanowny Panie,

cieszę się, że są osoby, których obchodzi, czy pisane przez nich instrukcje są językowo poprawne, a więc i to, czy będą one zrozumiałe dla użytkowników programów. Wcale to nieczęsta postawa i godna poparcia. 

A teraz ad rem.

1. i 2. rejestracja i rejestrowanie, aktualizacja i aktualizowanie, instalacja i instalowanie, to są wszystko rzeczowniki o znaczeniu nazw czynności i w parach, jak je tu przedstawiam, są synonimiczne. Oczywiście dwa wyrazy z tych na -acja mają jeszcze inne znaczenia (rejestracja to miejsce, gdzie się rejestrują pacjenci w przychodni; a instalacja to ogół urządzeń technicznych do czegoś służących, doprowadzajacych coś itd.), ale te nas nie interesują. W znaczeniach nazw czynności można ich używać wymiennie.

3. Rzeczownik inicjalizowanie jest, jak sądzę, zbędny wobec istnienia inicjowania (od inicjować) i nie ma potrzeby go utrzymywać, o ile - rzecz jasna - oznaczać miałby dokładnie to samo, co inicjowanie.

4. Synchronizator ma w j. polskim dwa znaczenia, oba specjalistyczne: a) urzadzenie synchronizujące prace dwóch prądnic, b) sprzęgło z mechanizmem wyrównujacym prędkość obrotów wirujących elementów w czasie ich sprzegania. Czy należy ten wyraz obciążać jeszcze jednym znaczeniem? Nie wiem, być może warto, ponieważ jest on już znany i łatwo się kojarzy. Tu nie mam jednoznacznego sądu.

5. Na ekranie monitora cokolwiek się pojawia, to się wyświetla, a cokolwiek się wyświetla, to się pojawia, więc może nie ma o co kruszyć kopii.

Pozdrawiam Pana serdecznie  - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Czy funkcjonuje juz żeńska forma słowa "wójt" -- w Lanckoronie np. te funkcje pelni kobieta  i bardzo nie chce mi się nazywać jej wojtem. Teresa L.
Nie ma żeńskiego odpowiednika rzeczownika wójt, podobnie jak nazw sołtys, prezydent, premier, minister, i jesczce paru innych. Tak więc będzie Pani musiała mówić o tej pani, używając ogólnie przyjętej nazwy wójt. - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam! Mam jedno pytanie , a mianowicie czy forma "siódmi" jest poprawna? Chodzi mi tu o użycie tego wyrazu w takim kontekście: "byliśmy siódmi w kolejce"
Owszem, jest poprawna. - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam.Chciałabym sie dowiedzieć,jak poprawnie powiedziec na mieszkanke i meszkanca Florencji i dlaczego tak.Z gory bardzo dziekuje...Dominika
Mieszkaniec Florencji to florentyńczyk, a rzadko florentczyk, natomiast
kobieca wersja brzmi: florentynka. Dlaczego? To można tłumaczyć tylko
tradycją językową (trudno byłoby sformułować regułę), ponieważ tylko
wyjątkowo przyrostek -czyk i jego warianty rozszerzone
(-(ań)czyk, -(eń)czyk, a nawet -(itań)czyk) spotyka się w nazwach
mieszkańców, utworzonych od nazw miast, por. Londyn - londyń-czyk, Piza -
piz-ańczyk, Neapol - neapol-itańczyk, Genua - genu-eńczyk). Z kolei
florentynka jest utworzona od nazwy męskiej florentczyk (ona wydaje się
starsza od florentyńczyka) przez ucięcie części tematu [-czyk-] i dodanie
żeńskiego rozszerzonego przyrostka -(yn)ka. I może jeszcze jedno: możliwe,
że wersja z rozszerzonym przyrostkiem (florent-yńczyk) upowszechniła się
dlatego, że nie ma nieco niewygodnej dla ludzi wygodnych zbitki
spółgłoskowej -ntcz-. Reasumując: Florencja - florent-czyk // florent-yńczyk
(tu jeszcze wymiana c - t i odrzucenie -j-) - florent-ynka (ucięcie -czyk)
Pozdrawiam, Pani Dominiko, dziękując za ciekawe pytanie - prof. dr hab.
Mirosław Skarżyński
 
Witam serdecznie!

Od niedawna jestem w Krakowie i tutaj po raz pierwszy spotkałam się z formą "oglądnąć". Początkowo mnie to raziło... ciekawa jestem, jak wyraz ten ma się do czasownika "obejrzeć", czy jest całkowicie poprawny oraz czy użycie tych dwóch słów ma uwarunkowanie regionalne.
Ma Pani rację, oglądnąć, podobnie jak przeglądnąć i in. pokrewne czasowniki, jest to krakowski regionalizm (wariant ogólnopolskiego 'obejrzeć')i można go używać bez obaw. Mnie też to wiele lat temu zdziwiło. Pozdrawiam – prof. dr hab. Mirosław Skarżyński.
 
Witam serdecznie!Studenci drugiego roku dziennikarstwa Uniwersytretu Zielonogórskiego przeprowadzili na uczelni eksperyment słowotwórczy. Na automatach z kawa zostały przyklejone kartki z nowa,zaproponowaną przez nas nazwą"KAWOMAT".Po dwóch tygodniach przeprowadziliśmy ankietę na terenie uniwersytetu. Nasz pomysł spotkał się z dużym zainteresowaniem zarówno studentów, jak i wykładowców.Czy według Państwa nazwa ta ma szansę przyjąć się i zastąpić istniejącą? Według nas jest bardziej ekonomiczna, a język nieustannie dązy do skrótowości.Proszę o szybki kontakt i odpowiedź.Studentka dziennikarstwa.

Droga Pani, pyta Pani o coś, o co można pytać wróżkę lub innego szarlatana,
twierdzącego, że umie przepowiadać przyszłość. Nie wiem, czy nazwa ma szansę przyjąć się, czy jej nie ma, mogę powiedzieć tylko tyle, że została ona już wcześniej użyta na jednej ze stron internetowych. Wyraz utworzony jest zgodnie ze stosunkowo nowym wzorcem słowotwórczym, według którego tworzone są nazwy pewnych urządzeń automatycznych, np. parkomat, alkomat, kondomat, infomat,napojomat i in., nie tylko w języku polskim. Jest to dobry przykład automatyzmu w derywacji, czyli powielania istniejącej struktury
słowotwórczej na zasadzie małpiego odruchu, a i może mody. Podobny mechanizm działa w przypadku powiększającej się serii neologizmów z pierwszym czlonem euro-, co w koncu staje sie mało atrakcyjne, jesli nie wrecz nudne. Oczywiście, że te nazwy są ekonomiczne,ale nie ekscytowałbym się ekonomią (nota bene to nie język dąży "nieustannie do skrótowości", tylko jego użytkownicy. Język w ogóle do niczego nie dąży, za to mówiący nim ludzie owszem). Otóż oceniając nowe konstrukcje językowe pod względem ich ekonomiczności, trzeba zawsze zastanowić się, jak wygląda informacyjność, jasność nowej konstrukcji,bowiem kondensacja często odbywa się kosztem zrozumiałości (to uwaga ogólna dla zachwyconych "ekonomicznością", i "skrótowością"). - prof. dr hab.
Mirosław Skarżyński
 
Mam problem ze zwrotem "główny księgowy". Czy możemy tan zwrot odmieniać, np. główna księgowa? Jeżeli możemy, to czy istnieją wyjątki?
Tu nie chodzi rzecz jasna o odmianę, bo odmiana to tworzenie form
fleksyjnych (np. przypadków) wyrazu, natomiast rzecz dotyczy formy męskiej
i/lub żeńskiej stanowiska istniejącego chyba w każdej instytucji. Otóż jeśli
na tym stanowisku jest mężczyzna - mówimy o nim "główny księgowy", jeśli
kobieta - "główna księgowa", natomiast nazwa samego stanowiska - to "główny
księgowy". Czyli możemy powiedzieć tak: w firmie X na stanowisku głównego
księgowego pracuje pan Kowalski. Pan Kowalski jest głównym księgowym. W
firmie Y na stanowisku głównego księgowego pracuje pani Kowalska. Pani
Kowalska jest ona główną księgową (chyba że ktoś uważa, że forma męska nazwy
funkcji czy stanowiska brzmi "lepiej" niż forma żeńska, to wtedy o pani
Kowalskiej powie zapewne - ona jest naszym głównym księgowym. - prof. dr
hab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze. Jaki jest męski odpowiednik słowa "konkubina" - konkubent czy konkubin?
?Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN? notuje obydwa rzeczowniki bez
żadnych uwag. Można więc używać jednego lub drugiego. ? prof. dr hab.
Mirosław Skarżyński
 
Dzień dobry, chciałbym zapytać, jak brzmi rzeczownik od czasownia zasiąść: zasiądnięcie czy zasiąście. Np. zasiądnięcie do czytania czy zasiąście do czytania? Dziękuję, Małgorzata Jastrzębska
Większość polskich czasownikach ma swoje odpowiedniki rzeczownikowe (tzw.
nomina actionis - nazwy czynności), tworzone za pomocą jednego z
przyrostków: -anie, -enie, -nie, a także innymi (np. unifikować -
unifik-acja; korodować - koroz-ja itd.) lub za pomocą zestawu końcówek
fleksyjnych rzeczownikowych (obronić - obron-(a); biegać - bieg-()).
Niektóre jednak czasowniki nie mają takich odpowiedników, a przynajmniej
słowniki ich nie notują. Do tych ostatnich należy czasownik zasiąść, o który
Pani pyta. Natomiast jego "partner" w parze aspektowej - zasiadać - już taki
odpowiednik ma: zasiadanie. - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Moja watpliwosc dotyczy zjezdzalni. Czy zjezdzamy ze zjezdzalni (jak z gory), czy na zjezdzalni (jak na sankach)? Zjezdzac mozna jeszcze po pochylni czy poreczy - ale raczej nie po zjezdzalni. Sprawe komplikuja jeszcze same zjezdzalnie - te w ogrodkach jordanowskich sa male, zas te na basenach - ogromne, kilkunastometrowe...

Z gory dziekuje za odpowiedz i przepraszam za brak polskich czcionek (to juz taki urok Macintoshow)...

Urszula Karczewska
Przyznać musze, że nie rozumiem tego pytania. Po polsku urządzenie służące
do tego, by dla zabawy przemieszczać się na nim z góry w dół nazywa się
"zjeżdżalnia", czyli to, po czym się zjeżdża i wielkość owego urządzenia
oraz miejsce jego zamontowania nie ma nic do rzeczy. Istotna jest funkcja. A
zjeżdżać oczywiście można i po poręczy, i na sankach z góry, i windą i być
może w innych jeszcze okolicznościach (np. po linie). - prof. dr hab.
Mirosław Skarzyński
 
Dzień dobry,

mam pytanie o poprawną formę słów pochodzącego od "grzybicy", otóż słownik podaje formę grzybicowy, grzybicowa choroba, ale słyszy się też formę: grzybiczy, a nawet grzybiczny. Czy te dwie ostatnie są poprawne?



Dziękuję za odpowiedź

Adam Bąk
Szanowny Panie,
wszystkie cztery przymiotniki, które Pan podaje, są - jeśli patrzeć na nie z
punktu widzenia słowotwórstwa - poprawne. Rzecz więc nie w odrzuceniu
ewentualnych formacji błędnych, ale w uzywaniu tych z owej czwórki, ktore są
zwyczajowo używane wtedy. kiedy mówi sie o grzybice i potrzebne jest
posłużenie się przymiotnikiem. Czyli należy się odwołac tu do zwyczaju
jezykowego środowiska zapewne medycznego. - prof. dr hab. Mirosław
Skarżyński
 
Wielce Szanowny Panie Profesorze, czy szanującemu się studentowi filologii polskiej wypada używać przymiotnika "unikalny"? Pozdrawiam najserdeczniej.
Szanowny Panie,

róznych rzeczy nie wypada używać szanujacemu się studentowi filologii polskiej, a ja tylko mogę sie cieszyć, jeśli treśc przytoczonego sformułowania jest dla kogos dostateczną motywacja nierobienia pewnych rzeczy i - robienia innych rzeczy. Ale powaznie rzecz biorąc, przymiotnik "unikalny" jest rosyjskim zapożyczeniem, które rozpowszechniło sie w polszczyźnie, całkiem zresztą niepotrzebne, ponieważ od rzeczownika "unikat" mamy przymiotnik regularny słowotwórczo "unikatowy", tj. będacy unikatem, majacy cechy unikatu; rzadki, wyjątkowy. niespotykany,...'. Stopien rozpowszechnienia w jezyku ogólnym owej pozyczki rosyjskiej jest jednak dośc duzy i np. w najnowszym "Słowniku poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego" ocena poprawnościowa została złagodzona, co ozncza, że nie został on zdyskwalifikowany, natomiast opatrzony uwag: "lepiej" i tu podano synonimy. Nie bylem i chyba juz nie będę zwolennikiem "unikalnego", uważam bowiem, że nie jest on do niczego potrzebny, zas zapozyczenia akceptuję o tyle, o ile mają one uzasadnienie w brakach leksykalnych języak zapożyczajacego. A teraz, mając te informację, prosze zdecydowac, czy uzyważ "unikalnego", czy tez nie. Serdecznie pozdrawiam - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam serdecznie? Zastanawia mnie od jakiegoś czasu, co oznacza termin brioszki? no i jak się go odmienia. Z góry dziękuje i pozdrawiam
Witam serdecznie? Zastanawia mnie od jakiegoś czasu, co oznacza termin
brioszki? no i jak się go odmienia. Z góry dziękuje i pozdrawiam
W dostępnych mi słownikach nie znalazłem tego wyrazu, natomiast domyślam się, że chodzi tu chyba o wyraz ”brioszka”, będący nazwą jakiegoś rodzaju ciastka drożdżowego, podobno sprzedawanego w barach „Fleury Michon”. Jeśli tak, to jest to adaptacja francuskiego słowa „brioche” – ‘słodkie ciastko’ przyswojonego do polszczyzny przyrostkiem -ka, podobnie jak bagietka (od franc. baguette + -ka) i tak samo odmieniającego się. – prof. dr hab. Mirosław Skarżynski
 
Moje wątpliwości budzi ostatnio forma "spazniać" uzywana, jak sądzę, na określenie czynności powtarzającego się spózniania. Spotkałam się z tą forma tu, w Krakowie. Pytałam kilka osób stąd pochodzących o to, czy słyszeli, bądż używali takiej formy i, ze zdziwieniem, oświadczam, że jest to forma dość popularna. Skłoniło mnie to do zastanowienia się, skąd wzięła się tendencja do jej używania. Zgaduję, że ma to związek np. z czasownikiem "mówić", którego iteratywna forma brzmi: "mawiać".

Czy zatem "spazniać", o ile istnieje taka forma, jest iteratiwum od "spózniać"?
Forma "spaźniać się" jest małopolskim regionalizmem i rzeczywiście oparta
jest na realizowanej w języku polskim opozycji czasownika nazywającego
czynność jednokrotną (mówić, skrócić, wrócić) i czasownika nazywającego
czynność wielokrotną (mawiać, skracać, wracać). Na tym tle mamy: "spóźnić
się" - "spóźniać się" oboczne do: "spaźniać się". Jak widać, iteratywność
jest sygnalizowana innym przyrostkiem tematu czasu przeszłego - -a- oraz
wymianą samogłoski rdzennej -u- (ortogr. ó) do -a-, albo też owa wymiana
nie zachodzi i mamy "spóźniać się". Powiedzenie, że "spaźniać się" jest
regionalizmem oznacza i to, że w polszczyźnie ogólnej zwyciężył wariant bez
wymiany samogłoski w rdzeniu, natomiast wariant z wymianą utrzymał się w
Małopolsce, choć jest on chyba jednak rzadszy niż "spóźniać się". Osoby
niepochodzące z Galicji, w tym piszący te słowa, zaskakuje zazwyczaj forma,
o której mówimy, a nawet śmieszy, stad może wziął się pomysł wiele lat temu
zastosowania jej w jednym z programów kabaretowych jako elementu językowego
charakteryzującego postać pretensjonalnej i niezbyt rozgarniętej bohaterki -
prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze, czy poprawną jest forma "zapytać się(spytać się)"?Logicznie oznacza przeciez tyle, co "zapytać siebie".
"Zapytać, spytać się" to formy potoczne i dopuszczalne - własnie w potocznej
odmianie języka. Co do ich "logiczności", to pozwolę sobie zauważyć, że "się" ma w polszczyźnie kilka funkcji, nie tylko tę, o której wspomina Pani Pan) w drugiej części pytania. M.in. "się" z czasownikiem czasem tworzy formy nacechowane emocjonalnie, wzmocnione.I jeszcze jedna uwaga, jeśli już mówimy o poprawności - w samym pytaniu znalazlem pewną usterkę; otóż nie mówimy (nie piszemy) "czy poprawnĄ (Narzędnik) jest forma...
Przymiotnik użyty w orzeczniku powinien być w mianowniku, a więc: "czy
poprawnA jest forma...". Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław
Skarżyński
----- Original Message -----
From:
To: "Administrator PJIP"
Sent: Monday, December 29, 2003 8:30 PM
Subject: .oO-[196]-Oo. .oO-Zapytanie do PJIP-Oo.


>
> Szanowny Panie Profesorze, czy poprawną jest forma "zapytać się(spytać
się)"?Logicznie oznacza przeciez tyle, co "zapytać siebie".
 
Szanowny Panie Profesorze,

chciałbym spytać, która forma przymiotnika jest poprawna: "wikiński" czy "wikingowski"? W literaturze częściej występuje ta pierwsza, spotkałem się jednak także z przypadkami zastosowania drugiej. Dziękuję z góry i pozdrawiam, student historii
Szanowny Panie, znalazłem, a i to dopiero w słowniku ortograficznym tylko wersję „wikiński”, wobec czego należy uznać, że ta wersja jest przyjęta dla polszczyzny. Co do drugiego wariantu, to nie jest on niepoprawny, jeśli chodzi o jego budowę słowotwórcza, a co najwyżej na tyle rzadko używany, że leksykografowie jeszcze go nie zanotowali. W tej sytuacji, zalecałbym raczej używanie rozpowszechnionej wersji – „wikiński”. Pozdrawiam serdecznie, polecając Pana uwadze nasza poradnię – prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Część środowisk feministycznych dąży do tego, by pewne rzeczowniki występujące dotąd tylko w rodzaju męskim zastępować formami żeńskimi np. ministra, senatorka, profesorka (z wyższej uczelni, a nie liceum), nie mówiąc o kuriozalnych wręcz formach typu chirurżka, psycholożka, ginekolożka.

Formy te wyśmiewał ponad 30 lat temu prof. Doroszewski, ale czy dzisiaj nadal są one całkowicie błędne? Czy też trzeba powoli się na nie godzić?

Czy należy uznawać je za błędy (podobnie jak „poszłem” zamiast „poszedłem”), czy raczej można przyjąć, że to naturalna zmiana podyktowana przemianami społecznymi?

Szanowny Panie, z wyjątkiem wyrazu „ministra” (!!!), który jest po porostu niepoprawny pod względem slowotwórczym, pozostałym wyrazom niczego zarzucić z punktu widzenia zasad polskiego słowotwórstwa nie można. Tak jak lekarz – lekarka; kierownik – kierowniczka; nauczyciel – nauczycielka, tak senator – senatorka; profesor – profesorka; chirurg – chirurżka, etc. Natomiast można powiedzieć, że rzeczownik „profesorka” jest już „zajęty” jako sposób mówienia i zwracania się do nauczycielki w szkole średniej. Można też zauważyć, że „chirurżka, psycholożka, ginekolożka” (podobnie filolożka i in tworzone od rzeczowników męskich z cząstką –log) brzmią nieco dziwnie, ale może to być tylko wrażenie spowodowane ich rzadkością i/lub nowością. Można wreszcie powiedzieć, że są panie, które nie życzą sobie, aby w ten sposób o nich mówiono, ponieważ te formy (–ożka) uznają za niepoważne. Nie można powiedzieć tyko jednego, ze są to formy niepoprawne. Jeśli panie feministki chcą tak o sobie mówić (i pisać) i chcą, aby tak o nich mówiono (np. biolożka), to na to się nic nie poradzi – po prostu można przyjąć ich punkt widzenia lub nie. Czy te żeńskie formy nazw utrwala się w języku, tego nie wiadomo, osobiście nie jestem przekonany o tym, zważywszy choćby na różnice poglądów samych zainteresowanych, tzn. pań, a także na to, że historia, do której należą m.in. niektóre z wyrazów z Pana listu, ciągnie się od lat 20., 30. XX wieku. Pozdrawiam serdecznie – prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Kto pierwszy w języku polskim użył słowa "milusiński" lub "milusińscy"?
Kto pierwszy użył, tego nie wiem, natomiast wyraz ten notuje już
"Słownik języka polskiego tzw. warszawski, wydawany w latach 1900- 1928.
W "Słowniku języka polskiego" pod red. W. Doroszewskiego (wyd.
1958-1969) mamy wyraz "milusińscy" z informacją" "bez liczby
pojedynczej" i z dwoma poświadczeniami: z artykułu w "Expresie
Wieczornym" z 1954 r. i z K. Pruszyńskiego "Trzynastu opowieści", wyd. z
1946 r. W now(sz)ych słownikach języka polskiego, trzytomowym PWN (wyd.
I było w l. 1978-81) i w "Innym słowniku języka polskiego" M. Bańki
wyraz opisany jest już jako mający obie liczby. Kiedyś w jakichś
okolicznościach, których już nie pamiętam, spotkałem się z informacją,
że jest to neologizm Kornela Makuszyńskiego, nie mogę jednak ręczyć za
jej prawdziwość. - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

P.S. Jeśli ktoś z odwiedzających naszą Poradnię wie coś na ten temat,
będę bardzo wdzięczny za podzielenie się ową wiadomością.
 
Proszę bardzo o wyjaśnienie czy poprawną formą od rzeczownika rodzaju męskiego "stomatolog" będzie rzeczownik rodzaju żeńskiego "stomatologia"?

Bardzo dziękuję za udzielenie wyjaśnienia
Prawdę mówiąc, nie bardzo rozumiem, o co pytającemu chodzi. W języku
polskim istnieje ogólnie znany, choć niekoniecznie wiążący się z miłymi
doznaniami, rzeczownik "stomatologia", który jest nazwą "działu medycyny
i nauki o schorzeniach i wadach rozwojowych zębów oraz jamy ustnej,
także o leczeniu i zapobieganiu im" oraz rzeczownik "stomatolog" -
oznaczający specjalistę w dziedzinie stomatologii. Synonimiczne nazwy
to: :"dentystyka" (= stomatologia) i dentysta (= stomatolog). Jeśli
chodzi o zależność słowotwórczą, to stomatolog pochodzi od stomatologii,
a nie na odwrót. Co mogłem wyjaśnić od strony językowej, to - mam
nadzieję - wyjaśniłem. Resztę wątpliwości, jeśli jakieś pozostały, może
rozwiązać wizyta u stomatologa. - prof. dr hab. Mirosław Skarżynski
 
Proszę o wyjaśnienie...

Na forach dyskusyjnych, na (w?) grupach dyskusyjnych spotyka się formę "przedpisca", "przedpiscca" lub "przedpiszca". Nie używam tu polskich znaków diakrytycznych, bo na forach i (w?) grupach często te formy Tak właśnie wyglądają.

Formy humorystyczne (potencjalne?) utworzone analogicznie do fornmy "przedmówca"?

Serdecznie pozdrawiam

D.R.
Myślę, że to jest właśnie
taki humorystyczny neologizm,
nota bene zdaje się,
że całkiem niezły, o ile mogłem się zorientować.
Wdzięczny byłby, za ustalenie jego wyglądu z polskimi literami (chyba jednak przedpiśca),
bo zamierzam go stosować w odpowiedniej sytuacji. Poza tym - w grupie dyskusyjnej, choć
wiem, że potocznie mówią i piszą "na grupie dyskusyjnej". Także pozdrawiam -
prof. dr hab. M. Skarżyński
 
Przeszukaj poradnię
Linki
Realizacja: Mikołaj Michalczyk