Rozmaitości

ATELIER
Jakiego rodzaju jest wyraz atelier? Czy to zdanie jest poprawne? "Do atelier „Hanka”, pamiętającego dawne czasy..."
Atelier było i jest nadal rodzaju nijakiego, co łatwo sprawdzić, korzystając ze Słownika języka polskiego (link na naszej stronie).
prof.dr hab. Miroslaw Skarżyński
 
PROTOKÓŁ
Mam dylemat jezykowy i chciałem się Państwa poradzic. Która wersja jest poprawna: protokoł czy protokół? Pozdrawiam M.P.
Poprawny jest wyłącznie protokół.
prof. dr hab. Mirosław Skarżynski
 

W SUPERMARKECIE
Szanowny Panie Profesorze, w supermarketach często przy kasach ekspresowych można przeczytać uwagę, że "kasa obsługuje tylko do 10 artykułów".Jak rozumieć to 10 artykułów? Czy tylko jako 10 sztuk, np.kostek masła jednego rodzaju i nic poza tym, czy też 10 różnych asortymentów np.5 kostek masła, 5 kg mąki, 2 kg ryby mrożonej, 3 dżemy itd. Pozdrawiam H. 

Szanowna Pani,
kiedy zacząłem czytać mail, sądziłem, że zapyta Pani o to, czy kasa obsługuje artykuły, czy klientów (por. cytowany napis) i wtedy mógłbym Pani odpowiedzieć. Natomiast na to, o co Pani pyta odpowiedzieć nie umiem, bo nie wiem, jak personel supermarketu rozumie tę regulację.
O ile nie żałuję, że nie jestem kasjerem w supermarkecie, to trudno mi przeżyć, że nie jestem jego (owego sklepu) właścicielem. I - jak się Pani zapewne domyśla - nie tylko z tego powodu, że wówczas umiałbym odpowiedzieć na Pani pytanie. Jakie wyjście? Trzeba zapytać osoby najlepiej poinformowanej, czyli kasjerki.
Serdecznie Pania pozdrawiam, przepraszając za sprawiony zawód -
prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
PS asortyment to ogół towarów, więc trudno mówić o 10 asortymentach. Załączam jako rekompensatę za niezaspokojenie ciekawości Pani hasło ze "Słownika poprawnej polszczyzny" :)
asortyment [...], D. asortymentu, zwykle blm urzęd. «zestaw towarów, usług do wyboru klienta» □ A. czegoś: Firma oferuje bogaty asortyment mebli i urządzeń biurowych. ● Wyraz nadużywany, zwłaszcza w połączeniach: Szeroki asortyment, pełen asortyment. Lepiej: Duży wybór, różnorodny zestaw. ● Błędne w zn. ‘gatunki‘. Np.: Oferujemy kawę w różnym asortymencie, poprawnie: w różnych gatunkach. ● Błędne w zn. ‘towar‘. Np.: Eksport szynki ograniczy ilość tego asortymentu, poprawnie: towaru, na rynku krajowym.

 

Szanowny Panie Profesorze, czy poprawnie zostały użyte przyimki przed następującymi pojęciami: na portalu internetowym, na stronie internetowej, na blogu (umieścić coś na blogu), w serwisie internetowym? Która pisownia słowa "internet" jest właściwie poprawna - internet jako globalna sieć pisany wielką literą, natomiast jako cześć sieci globalnej czy sieć lokalna - małą ("Wielki słownik ortograficzny PWN), małą lub wielką (formy równoprawne wg słownika "Sto tysięcy potrzebnych słów" pod red. prof. Bralczyka), a może zawsze małą - wg "Gazety Wyborczej". Zasada podana przez "Wielki słownik ortograficzny PWN" nastręcz sporo trudności, gdyż w wielu tekstach bardzo trudno określić, czy termin "internet" dotyczy globalnej sieci, jej części, a może internetu jako narzędzia, medium itp. Z poważaniem J. M.

Szanowna Pani,
rozumiem, że pyta Pani o wyrazy (tu: rzeczowniki), nie zaś o pojęcia. Pojęcie to byt mentalny, myślowy odpowiednik nazwy, wyobrażenie, i nie można ani przed nim, ani po nim umieścić żadnego przyimka czy czegokolwiek innego w tym rodzaju.
Co zaś do połączeń owych rzeczowników z przyimkami, to używa się, jak mozna zaobserwować, w portalu i na portalu; w blogu i na blogu, ale tylko na stronie internetowej (jak na stronie książki, gazety).
Sądzę, że 'na stronie" narzuca wielu osobom użycie przyimka "na" takze w połaczeniach z wyrazami  portal, witryna, wreszcie blog.
 Osobiście sądzę, że na witrynie ma sens, ponieważ oddaje myślowe ujęcie witryny jako płaszczyzny (ekranu), nie zaś kawałka przestrzeni jak w wypadku witryny sklepowej (tu mówimy: w witrynie). Co do portalu (serwisu internetowego), to sam jeśli już, mówię w portalu, nie ujmując owego portalu jako płaszczyzny.Ktoś inny konceptualizuje portal "płasko" i mówi na portalu. Także mowie w blogu (jak w książce, w gazecie, w powieści, w opowiadaniu), ponieważ traktuję blog jako gatunek tekstu. Niezależnie od tego wszystkiego, jest tu widocznie czas konkurencji między przyimkami. Być może ustali się jakiś jeden zwyczaj dla poszczególnych wymienionych tu rzeczowników, a może nastepne wydanie słownika poprawnościowego narzuci regulację (która albo się przyjmie, albo nie).
Co się tyczy pisowni wyrazu Internet / internet, to jeszcze poprzednie wydanie (Nowy słownik ortograficzny języka polskiego PWN) podawało tylko jeden wariant (wielką literą), a dublet pisowniany w WSOJP PWN jest, o ile pamiętam, konsekwencją rozstrzygnięcia Rady Języka Polskiego. Co prawda nie bardzo mogę sobie wyobrazić ową "samodzielną sieć lub fragment Internetu" (WSOJP PWN), a zwłaszcza ów "fragment" czegoś, co jest całością, zresztą sieci samodzielne mają swoje własne nazwy. Możliwe, że jest to dzielenie włosa na czworo. Czy taki dualizm pisowniany sprawia trudność? Teoretycznie nie powinien. Patrzę tu od strony piszącego, ten bowiem chyba wie, o czym pisze.
Serdecznie Panią pozdrawiam -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

O POPRAWIANIU INNYCH
Mam pytanie natury bardziej społecznej niż językowej. Jak pan prof. ustosunkowuje się do niepoprawnych językowo otaczających go osób? Z pewnością pan prof. jako pracownik Wydziału Polonistyki UJ nie ma w otoczeniu zbyt wielu osób mówiących/piszących niepoprawnie, ale zawsze się można na taką osobę natknąć. Czy pan prof. zwraca takim osobom uwagę czy pozwala im tkwić w błędzie? Czy można uznać wszystkie wypowiedzi dnia codziennego jako gwarę,język potoczny i nie kłopotać się z propagacją poprawności językowej? Z jednej strony drażnią mnie te drobne niepoprawności wyłapywane w codziennych rozmowach (a i tak zapewne nie wyłapuję połowy tego co pan prof.), lecz z drugiej strony nie chciałbym być postrzegany jako osoba przemądrzała i 'czepiająca się słówek'.

Szanowny Panie,
muszę powiedzieć, że bardzo ciekawy ten list. Co prawda szczególowe ustosunkowanie się do poszczególnych jego stwierdzeń wymagałoby długiej epistoły, na którą sobie tu pozwolić nie mogę. Więc tylko rzeczy najwazniejsze.
Ja z zasady nie poprawiam ludzi, z którymi rozmawiam, ponieważ tego rodzaju działania byłyby po prostu niegrzeczne wobec rozmówców. Wyjątkiem jest sytuacja zajęciowa, kiedy z powodów oczywistych muszę zwracać uwagę studentom na błędy językowe, a przynajmniej na te "grubszego kalibru". Rozmaite błędy czy potknięcia w zwykłych codziennych rozmowach mnie nie drażnią, tym bardziej że i sam takowe robię. Natomiast inna sprawa w sytuacji mówienia oficjalnego, publicznego, a więc np. wykładu, wystąpienia w telewizji, w radiu, tekstu w gazecie. Tu jestem malo tolerancyjny, ponieważ mam prawo oczekiwać, że mówiący nie będzie zrażał sobie słuchaczy byle jakim językiem, błędami rozmaitego rodzaju i ogolnym niechlujstwem stylistycznym, dając dodatkowo w ten sposób zły przyklad innym
W poradni jestem znowu dydaktykiem, a skoro tak, to pozwolę sobie zwrocić uwagę na rzeczownik "propagacja" użyty przez Szanownego Pana. Otóż propagacja to dziś termin naukowy, ktory w biologii oznacza rozmnażanie się, a w fizyce ogół zjawisk wiążących się z rozchodzeniem sie fal. Wbrew poozorom wyraz ten nie ma juz dawnego znaczenia 'rozpowszechnainie, propagowanie'; to znaczenie notuje "Słownik wileński", ale powstał on mniej wiecej w połowie wieku XIX. O ile więc Szanowny Pan nie urodził się w tamtych czasach (na wszelki wyapdek gratuluje dlugowieczności jednak), powinien użyć albo rzeczownika 'ropagowanie, albo np. upowszechnianie. Dalej idąc: kłopoczemy się nie z czymś (a tak jest w mailu), ale czymś lub kimś. I rzecz ostatnia - w liście zwroty do adresata piszemy zwyczajowo wielkimi literami, a nie małymi.
Tak więc w tej skrótowej odpowiedzi Szanowny Pan ma: a) deklarację moich poglądów, b) jej praktyczne zastosowanie (wątek dydaktyczny, bośmy się spotkali w poradni, a nie na gruncie towarzyskim, gdzie darowałbym owe, wyżej wymienione, potknięcia).
Ale, ale - coś jeszcze. Dbałość o poprawność nie wiąże się u mnie z miejscem pracy. To jest wynik wyznawania pewnej postawy wobec naszej kultury i wobec języka, ktory do niej należy, a nie podpisania umowy o pracę.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Na zjeździe, który odbył się w dn. 02.12 - 04.12.1994 r. w Warszawie, wykład prof. Jerzego Podrackiego o najważniejszych zmianach w ortografii i interpunkcji polskiej zatwierdziła Komisja Kultury oraz Rada Języka Polskiego przy Prezydium PAN. Oto jeden z jego podpunktów:
• nazwy nowych państw pozostawiono w tradycyjnej formie, a więc: Mołdawia a nie: Mołdowa Kirgizja a nie: Kyrgystan, Turkmenia a nie: Turkmenistan
Dlaczego więc jedyną znaną mi nazwą byłego kraju słynnego Turkmenbaszy jest Turkmenistan?

Doprawdy nie wiem, dlaczego autor pytania zna tylko Turkmenistan. Byc może, gdybyśmy się bliżej poznali, może potrafiłbym po jakimś czasie na to pytanie odpowiedzieć.
Prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński
 

RZECZ W TYM i inne
Szanowni Państwo! Chciałabym zapytać, czy wyrażenie rzecz w tym jest nadal uważane za niepoprawne? Ja pozostaję w przekonaniu, że owszem, ale ostatnio nabrałam wątpliwości, słysząc, że zostało wielokrotnie użyte w czytanym na głos w II Programie RP najnowszym przekładzie "Biesów" (dokonanym przez Adama Pomorskiego, wydanym przez "Znak"). Drugie pytanie dotyczy zaimka swój. Czy można zastępować go wymiennie zaimkiem mój? I trzecia wątpliwość.Zgodnie ze "Słownikiem ortograficznym PWN" tytuł utworu Dantego piszemy "Boska komedia", a według Encyklopedii PWN, Słownika mitów Kopalińskiego i różnych opracowań:"Boska Komedia" Jak jest poprawnie? M.K.

Szanowna Pani,
doprawdy nie wiem, gdzie usłyszała Pani informację, że rzecz w tym to wyrażenie niepoprawne. Zapewne od kogoś, kto słucha Radia Erewań. Ani nie jest, ani nie było ono uważane za niepoprawne. Czyli - jak z tym radiem: nie samochody, tylko rowery, nie w Leningradzie, tylko w Moskwie, i nie rozdają, tylko kradną. Choć z drugiej strony trudno obarczać wszystkim owo radio z anegdoty, skoro już kilka osób pisało mi, jakoby Rada Języka Polskiego dopuściła ustawą (tak!!!) do użytku (chciałoby się powiedzieć: do obrotu) formy poszłem, wyszłem itd., o czym usłyszeli w jakiejś audycji telewizyjnej. Być może przy takich informacjach zrodzą się nowe dowcipy, tym razem z TV w roli głównej.
Co do drugiej rzeczy, to zaimek swój owszem, może być użyty wymiennie z zaimkiem mój (a także z  twój, jego, jej, nasz wasz, ich), o ile odnosi się do przedmiotu będącego własnością osoby nazywanej przez podmiot zdania.
Rzecz trzecia: istotnie zdarza się spotykać dwojaką pisownię tytułu utworu Dantego, ale (nie wchodząc w zbędne tu szczegóły) to słownik ortograficzny jest źródłem wiedzy o normie pisownianej, nie zaś inne publikacje, nawet encyklopedyczne. A słownik podaje pisownię Boska komedia. Przy tej okazji pozwolę sobie zauważyć, że przed publikacją Pani pytania musiałem poprawić oczywiste błędy w tytułach. Pisze się bowiem zgodnie z "Zasadami pisowni polskiej", np. Słownik ortograficzny PWN, nie zaś: Słownik Ortograficzny, Słownik mitów (i tradycji kultury), nie zaś Słownik Mitów.
Serdecznie Panią pozdrawiam - 
prof.dr hab. Mirosław Skarżyński



 
AGNES (AGNIESZKA)
Przeglądając internetowe strony szkół, spotykam się często z umieszczaniem ich obcojęzycznych wersji. Proszę o pomoc w ustaleniu, czy poprawne jest umieszczanie imion nauczycieli w języku obcym np. niemieckim. Pani mgr Agnieszka Kowal na stronie w języku niemieckim występuje jako Dipl. Agnes Kowal. Często pojawia się niekonsekwencja, część imion jest przetłumaczona, część zostaje w wersji polskiej.
Myśle, że nie należy zastanawiać się nad niekonsekwencją, warto natomiast zastanowic się, jakie to kompleksy zaściankowe każą zastepować imiona polskie ich obcojęzycznymi odpowiednikami. Oczywiście należy tłumaczyć nazwy stanowisk i tytuły zawodowe, ale nie imiona.
Szkoda, że ktoś nie "poszedł na całość" i nie napisał na owej stronie zamiast Agnes Kowal - Agnes Schmidt.
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński   
 

PRZERABIANIE LEKTUR

Szanowny Panie Profesorze, zwracam z nastepującym pytaniem. Otóż przed laty moja polonistka z liceum poprawiała naszą klasę, abyśmy nie używali określenia przerabiamy lekturę, ponieważ przerabiac można np. spódnicę. Dzisiaj moja córka przyszła ze szkoły i w temacie lekcji ma zapisane: Przerabiamy powieść "taką a taką". Proszę powiedzieć, która z polonistek miała rację? Bardzo dziękuje za odpowiedź.

Czasownik przerobić, przerabiać ma notowane w słownikach języka polskiego znaczenie 'ucząc się, przejść wyznaczony program; opracować coś od początku do końca, przestudiować', poświadczone np. w "Słowniku..." pod red. W. Doroszewskiego cytatami z literatury międzywojennego dwudziestolecia". Chodzi o konteksty w rodzaju przerobić, przerabiać ćwiczenie, zadanie, całą fizykę, program danego przedmiotu.
Połączenie z takimi rzeczownikami jak wiersz, powieść, opowiadanie, lektura itd. (przerobić "Krzyżaków") ma swoją tradycję, również długą, ale w języku uczniowskim. Także i nam wtedy, kiedy chodziłem do szkoły, nie wolno było mówić na lekcji o "przerabianiu lektury", pamiętam też, że na zajęciach z metodyki nauczania zwracano nam (wówczas studentom) na to uwagę.
Język uczniowski (i jego frazeologia) nie jest tą odmiana języka, w której należałoby zapisywać temat lekcji. Najwyraźniej pani nauczycielce pomyliły się rejestry stylistyczne, chyba..., chyba że istotnie robiła coś z tą powieścią coś takiego, że utwór został przerobiony - tylko na co? Wolałbym się nie domyślać.
Ale teraz i poważniej. Jest jeszcze coś innego. Mianowicie tak sformułowany temat lekcji niczego nie komunikuje poza tym, że nauczycielka nie miała jasnej koncepcji pracy nad ową lekturą i jasno sprecyzowanego celu lekcji. Taki temat jest nie tylko językowo niedobry, ale metodycznie stanowczo niedopuszczalny. Po prostu nic nie znaczy, a w takim razie jaki pożytek ma z niego uczeń?
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Szanowny Panie, jaka jest poprawna forma: ubrać marynarkę, założyć marynarkę czy włożyć marynarkę. Ponad to problem z odmianą rzeczowników l. mnogiej w narzędniku: liście, dłonie, konie, świnie (liściami, świniami, koniami, dłoniami). Dziękuję za pomoc.
Ubrać można kogoś w coś. Tak więc marynarki (i innych części garderoby) nie można ubrać, można włożyć.
Założyć też się nie da, jeśli chodzi o ubrania. Można natomiast założyć krawat, naszyjnik, kolię itp.
Co do końcówki N lmn. podanych rzeczowników, to liśćmi, końmi, świniami, za to dłoniami lub dłońmi. Ponieważ jest więcej rzeczownikow r.ż. sprawiających tego rodzaju kłopoty w narzędniku, rekomenduję "Słownik poprawnej polszczyzny PWN" lub "Słownik języka polskiego PWN". Ten drugi także w wersji elektronicznej, a link do niego znajduje się na naszej stronie.
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński 
 
Obecnie dość często mówi się siadam na komputer (w celu wykonania jakiejś pracy), zrobię to na komputerze itd. Czy jest to forma poprawna? Czy jej występowanie wynika z uzusu?
Coś można zrobić na komputerze albo w komputerze. Siada się zazwyczaj do komputera, jak dawniej do maszyny (do pisania), ale można też zapewne siadać na komputer, jeśli ktoś ma ochotę. W języku potocznym nie widzę w tym nic złego.
A wyrazy lub zwroty zawsze [wynikają(?)] pojawiają się w uzusie, czyli w użyciu językowym ludzi, w mniejszym lub większym stopniu upowszechnienia, czyli ostatecznie pojawiają się w wytwarzanych przez nich  tekstach. Innej możliwości nie ma, chyba że ktoś wierzy w świat idei platońskich, to może tam szukać. Ale pewnie szkoda czasu.
Łączę pozdrowienia -
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze, pracuję w firmie produkującej tekturowe stojaki. W języku branżowym używamy określenia display. Jak odmieniać to słowo? A może powinniśmy stosować spolszczoną jego wersję, czyli displej? Proszę o rozwianie wątpliwości. Z wyrazami szacunku M.D.
Szanowna Pani,
"Nowy słownik ortograficzny PWN" podaje obie wersje zapisu tego wyrazu jako równoprawne, tzn. displej i display. Można więc stosować obie, byle konsekwentnie.
Rzeczownik displej odmienia się: displej, displeju, displejowi, displej, displejem, displeju; w l. mn. displeje, displei albo displejów, displejami displejach.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze. Zauważyłem, że używa się powszechnie określeń, typu: "w klasie jest trzydzieści dzieci". Czy nie powinno być "czydzieściorgo". Sam już nie wiem - czy nie przesadzam!
Niewątpliwie "czydzieściorgo" to gruba przesada. Ale trzydzieścioro dzieci już mogłoby być.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Dzień dobry Mam pytanie jak prawidłowo nazywają się mieszkańcy Szczecinka?szczecinetczanie?szczecinecczanie?szczecineczanie?Dziękuję bardzo za odpowiedż.
Nie ma pojedynczegpo wyrazu nazywającego mieszkańca tego miasta, tak więc mówimy mieszkaniec (mieszkanka) Szczecinka.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze,
imiona i nazwisko małżeństw na kopertach podajemy z zachowaniem reguły grzecznościowej w kolejności: najpierw żona później mąż, na końcu nazwisko. A jak powinno być w przypadku tabliczek z nazwiskiem rodziny na drzwiach? W jakiej kolejności najlepiej podać imiona małżonków? Czy też zachowując regułę grzecznościową? Serdecznie pozdrawiam Beata
Szanowna Pani,
choć jestem bez wątpienia męskim szowinistą, to jednak zawsze najpierw kobieta, potem mężczyzna.
Pozdrawiam serdecznie -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński 
 
Czy w j. polskim mówi się o wielkiej, czy dużej literze (np. na początku zdania), czy też jest to obojętne. Uczono mnie, że określenie „duża litera” odnosi się do wielkości czcionki, a określenie „wielka litera” do rodzaju i funkcji znaku. Podobna opinia krąży na wielu forach oraz przytaczana jest w Wikipedii. Tymczasem internetowy słownik PWN pod hasłem „wielka litera” zawiera alias do hasła „duża litera”, co mnie osobiście... szokuje! Żeby było śmieszniej w tym samym słowniku PWN w zasadach pisowni mówi się wyłącznie o wielkiej - a nie dużej! - literze. Czy zatem tych dwóch określeń można używać zamiennie?
Obu przymiotników można używać wymiennie.
Prof.dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Czy słowo rezydencja może być używane w następujących zdaniach, np.: 1. …powrot lub transport na teren RP lub kraju rezydencji. 2. Kraj rezydencji – kraj inny niż RP, którego obywatelstwo posiada ubezpieczony.
SJP (PWN 2003 r.) podaje, że słowo rezydencja odnosi się do budynku, ale zetknęłam się z określeniem „dokumenty dotyczące rezydencji podatkowej”. Czy poprawiać we wczesniej przytoczonych zdaniach na „kraj rezydowania”?
Owszem poprawiać. Nie ma żadnego powodu, aby kolportować bezsensowne adaptacje angielskich wyrazów lub znaczeń. Mozna też napisac po prostu "kraj pobytu, zamieszkania, przebywania" w zależności od sytuacji, którą się opisuje - albo - kraj rezydowania, jesli już to konieczne.
Co to jest "rezydencja podatkowa" nie wiem i trudmo mi sobie nawet wyobrazić.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Zakładam działalność gospodarczą, czy w nazwie firmy mogę uzywać nazw obcojęzycznych np. Andre Business Firma Handlowo-Usługowa lub Firma Andre Business International. Za udzielenie informacji bardzo dziękuję
O ile wiem, można różnie nazywać swoją firmę, o ile nazwa nie jest już zastrzeżona. Natomiast warto się zastanowić, czy rzeczywiście trzeba używać tu obcych języków. Jak można zauważyć, początkowa fascynacja nazwami obcojęzycznymi mija i np. wiele sklepów zmienia pierwotne nazwy obce na polskie.
Jak można dalej się przekonać, Niemcy nazywali i nazywają swe firmy na ogół nazwami niemieckimi, Francuzi francuskimi, Włosi włoskimi itd, nie wstydząc się własnej narodowości i języka. No ale wybór należy do właściciela firmy.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Panie Profesorze, bardzo proszę o odpowiedź na dwa pytania. Jaką formę w D. ma nazwisko Fluder? Według zasady, prawdopodobnie Fludera. Jest to nazwisko znanego w naszym mieście lekarza i wszyscy mówią, że "leczą się u Fludra". Czy jakieś znaczenie ma ten powszechnie obowiązujący zwyczaj czy też jest to forma niepoprawna? Chciałabym się również dowiedzieć, czy poprawna jest forma: rok dwa tysiące piąty (w telewizji słyszę czasami: "rok dwutysięczny piąty)? Pozdrawiam serdecznie i z góry dziękuję za odpowiedź.

Szanowna Pani,
co do odmiany nazwiska, należy się zastosować do zasady odmiany nazwisk obcych na -er, którą niżej cytuję za "Słownikiem poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego":
Nazwiska na -er, podobnie jak rzeczowniki pospolite (np. kelner, szwagier), odmieniają się z zachowaniem -e- ruchomego lub – rzadziej – nie, np. RomerD. Romera, Mahler [wym. Maler] – D. Mahlera, KromerD. Kromera, WeberD. Webera, ale: SzusterD. Szustra.
O sposobie odmiany decydują różne czynniki, przede wszystkim: stopień utrwalenia nazwiska w języku polskim, zwyczaj językowy.
Tak więc, skoro ustalił się zwyczaj Fluder - Fludra, to (o ile sam właściciel nazwiska nie ma nic przeciw temu i tak samo je odmienia) można przyjąć taki wariant.
Co do sprawy drugiej - mamy rok dwa tysiące szósty (piąty), a nie dwutysięczny któryś, podobnie jak mieliśmy rok tysiąc dziewięćset szósty itd., a nie tysiąc dziewięćsetny szósty.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Dlaczego mówimy o mieszkance Suwałk: suwalczanka a nie suwalszczanka? Przecież o ziemi suwalskiej mówimy: Suwalszczyzna.
Suwałki - suwalcz-anka, wymiana k > cz oraz ł > l; suwalski - suwalszcz-yzna, wymiana sk > szcz.
W nazwie Suwałki nie ma grupy -sk-, jest tylko -k-
Prof. dr hab. Mirosław Skarżynski
 
Zwracam się z trzema pytaniami:
1. Która forma jest poprawna (poprawniejsza) - kiedy w zwrotach typu: on będzie mówił / ona będzie mówiła, czasownik odmieniamy, czy też kiedy czasownik pozostaje w bezokoliczniku: on będzie mówić / ona będzie mówić? 2. Czy stosowanie przestarzałej formy - przekonywający, zamiast przekonujący, jest uznawane za poprawne?
3. Moje wątplwości budzi także zwrot "Proszę pani". Przeważnie spotykany w takiej właśnie formie, kiedy zdawać by się mogło, że w bierniku należałoby powiedzieć/napisać Proszę (kogo) panią. Która forma jest zatem poprawna? Dziękuję za odpowiedź. Życzę miłego dnia.

Ad 1. Nie wiem, skąd wciąż bierze u wielu ludzi przekonanie, że z dwóch form czasu przyszłego złożonego jedna jest poprawna a druga nie. I taki stan trwa od dobrych kilkudziesięciu lat, mimo że już w szkołach podstawowych uczyło się i uczy (mam nadzieję) nadal o dwóch sposobach budowania form czasu przyszłego niedokonanego - z bezokolicznikiem i z formami na -ł.
Ad 2. Przekonywający to nie forma przestarzała, ale tylko rzadsza od przekonujący. Obie są poprawne i mogą być używane.
Ad 3. Zwrot do rozmówcy (adresatywny), kobiety, ma stałą, postać Proszę pani.
Proszę panią jest używane nie jako zwrot adresatywny, ale jako części zdania wyrażającego prośbę i wymaga dopełnienia, np. Proszę panią o podpis. Tych dwóch konstrukcji nie należy mylić.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński

 
Dzień dobry, Uprzejmie proszę o podanie prawidłowej formy w 1 os. l. poj. nazwy przedstawiciela narodu (?) kaszubskiego. Liczba mnoga nie budzi wątpliwości: Kaszubi. Natomiast w liczbie pojedynczej spotykam dwie formy: Kaszuba i Kaszub. Bardziej podoba mi się Kaszub, ale to przecież nie jest kwestia gustu. A może obydwie formy są prawidłowe? Pozdrawiam W. W.
Szanowny Panie,
Obie wersje, Kaszub i Kaszuba są poprawne i używane, choć pierwsza z nich spotykana jest częściej.
Łączę pozdrowienia -
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
które wyrażenie jest poprawne: jesteś czystszy ode mnie, czy jesteś czyściejszy ode mnie. Czy obie formy czystszy i czyściejszy są poprawne? dziekuje z góry za odpowiedź:)
Obie wersje, czystszy i czyściejszy są poprawne. Niepoprawne jedynie jest zaczynanie zdania małą literą, jak jest to w mailu, na który właśnie odpowiadam.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Witam, zastanawia mnie, dlaczego za poprawną uważa się wymowę samogłosek nosowych ę, ą tylko przed spółgłoskami szczelinowymi? Niepoprawna wymowa ę i ą w zgodzie z zapisem ortograficznym jest notoryczna, powszechna, nawet uczeni fonetyki księża w każdym właściwie kościele mówią "świĘty, klĘknąć" etc. Wcale nie rzadziej można spotkać się z sytuacją odwrotną, kiedy w zapisie ortograficznym występuje połączenie np. e + n przed szczelinówką i wymawia się niepoprawnie np. sENs. Drażni to rzeczywiście każdego, kto poznał zasady wymowy i stara się ich używać. Ale znacząca większość tzw. "szarych ludzi" nie ma pojecia o zasadach poprawnej wymowy, uczy się tej wymowy w dzieciństwie od równie nieświadomych rodziców i popełnia błędy (tak, błĘdy ;-) ), nie wiedząc o tym. Nie rozumiem więc, dlaczego powyższa zasada, dotycząca wymowy nosówek, jest w dalszym ciągu utrzymywana? Poprawną wymową ze świadomością jej reguł posługują się poloniści, którzy pilnie uczyli się gramatyki opisowej, dobrze przygotowani piosenkarze i śpiewacy, dziennikarze radiowi i telewizyjni, niektórzy (!) profesorowie i osoby publiczne po odpowiednim kursie retoryki. Skąd więc się wzięła ta zasada, że nosówki tylko przed szczelinowymi i dlaczego nadal obowiązuje? Pozdrawiam, dociekliwy.

Szanowny Panie,
cieszy mnie dociekliwośc, bo ona daje wiele korzyści. Jednak nie wiem doprawdy, na jakich podstawach używa Pan "wielkiego kwantyfikatora" (notoryczna, powszechna), a także określeń typu "znacząca większość" itp. Czyżby dysponował Pan odpowiednimi badaniami? Nie sądzę. Są to subiektywne odczucia powstałe w wyniku wyrywkowych obserwacji. takei zaś obserwacje prowadzą do złudnych wniosków.
To że są ludzie, którzy w pewnych sytuacjach komunikacyjnych mają wymowa tzw. literową, bo nie opanowali dostaecznie polszczyzny literackiej, nie jest wystarczającym powodem, by kwestionować normę językową. Nawet, jeśli tacy ludzie często występują publicznie.
Norma językowa jest opisem pewnej językowej rzeczywistości obserwowanej wśród ludzi władajacych językiem literackim jako podstawową odmianą polszczyzny, zaś zadaniem normy skodyfikowanej jest, mówiąc w skrócie,  ochrona pewnego poziomu języka literackiego przed dezintegracją. Więcej o tym można znaleźć w "Kulturze języka polskiego", A. Markowskiego, t. 1., Warszawa 2006.
Byc może jest takj, jak Pan pisze, że "znacząca większość szarych ludzi" nie ma pojęcia o zasadach poprawnej wymowy. Myślę, ze nie tylko o tych zasadach, ale i innych dotyczacych języka. Tylko co ma z takiego stwierdzenia wyniknąć? Że należy zmieniać zasady poprawności? Czyli - należy obniżyć wymagania kulturalnojęzykowe - coś w rodzaju "amnestii" obecnego mninistra oświaty. Otóż nie. Kultura języka jest składnikiem ogólnej kultury. Albo się chce do tej kultury należeć, albo nie. Jeśli się chce, to trzeba się trochę wysilić.
Z tego, że wiekszośc(?) ludzi nie chce czytać Manna, Dostojewskiego itp. nie wypływa wniosek, że nie należy ich wydawać, natomiast należy ich książki zastąpić "harlekinami". Czyzby był Pan zwolennikiem "równania w dół" jak wspomniany minister?
Co do wymowy [sens], proszę spojrzeć do hasła "Sens" w "Słowniku poprawnej polszczyzny PWN", a przekona się Pan, iż nie jest to wymowa błędna. Do tego pozwolę sobie zarekomendować "Wstęp" do "Słownika wymowy polskiej" pod red. M. Karasia i M. Madejowej, Kraków 1977 lub - "Podręczny słownik poprawnej wymowy polskiej" W. Lubasia i S. Urbańczyka, Kraków 1990.
Skad się wzięła zasada, o której Pan pisze? Z badań nad wymową tzw, samogłosek nosowych" u ludzi posługujących się literackim językiem polskim w sposób naturalny, nie od dziś prowadzonych. 
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
szukam odpowiednika lekarstwa "MAALOX" w Anglii. Jest to lek na żołądek.
Proszę w takim razie napisać mail do apteki.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Chciałbym się dowiedzieć czy poprawnie jest mówić unikalny czy raczej powinno się używać formy unikatowy. Moi znajomi uważają, że unikalny jest błędem językowym i że można używać tego słowa tylko w niektórych przypadkach np. Ten sos jest unikalny, ponieważ jest przeterminowany.
A drugie pytanie to czy powinno się mówić keczup czy keczap?

Istotnie, unikalny jest i należy go unikać. Można mówić oczywiście  unikatowy, ale dlaczego nie: niepowtarzalny, rzadki, wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju itd., tego nie rozumiem.
Mówi się po polsku od ponad 20 lat [keczup], zaś ewentualną znajomość języka angielskiego najlepiej demonstrować w rozmowach z cudzoziemcami, mając nadzieję, że nas zrozumieją.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Bardzo proszę o wyjaśnienie dotyczące zwrotu oddać strzał. "Słownik poprawnej polszczyzny" uznaje go za niepoprawny i nakazuje używania czasownika "strzelić".
Prof. J. Miodek broni jednak tego zwrotu oddać strzał jako bardziej precyzyjnego w niektórych sytuacjach niż strzelać. Słownik pod red. S. Skorupki podaje w miejsce oddać strzał - strzelać lub dać strzał jako poprawniejsze, uznając "oddawanie jakiejkolwiek czynności za niepoprawne". Czekam na bardziej jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii. Z poważaniem M.B.

No cóż, nie rozstrzygne jednoznacznie, bo gdzie mnie tam, szarakowi, pchać się między Miodka a Skorupkę. Mogę, co najwyżej, napisać kilka słów od siebie, bez pretensji do bycia wyrocznią.
Otóż bliski jestem stanowisku "Słownika poprawnej polszczyzny".
Na czym ma polegać ta "większa precyzja" - tego nie wiem. Przecież oddać strzał to to samo co strzelić (raz). To są synonimy.
Oddać strzałjest dla mnie nie tylko zbędne (wobec istnienia strzelić), ale nieznośnie urzędowo-pretensjonalne. 
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Chciałem zadać 2 pytania. Pierwsze: Słowo popełnić, np. program. Bardzo często słyszę zwrot firma popełniła program o nazwie... Czy jest to poprawne? Osobiście bardzo nie lubię tego zwrotu.
Drugie: Odmiana nazwisk. Jeszcze w szkole średniej moja polonistka mówiła, że nazwisk się nie odmiena. Czy to prawda? Moje nazwisko to H-a, czy mogę je odmieniać?

Szanowny Panie,
czasownik popełniać, popełnić bywa używany w znaczeniu 'napisać, skomponować, stworzyć', co "Słownik języka polskiego opatruje kwalifikatorem" "żartobliwy", natomiast "Słownik poprawnej polszczyzny" ocenia jako błąd, z czym trudno się zgodzić. Takie użycie daje się uzasadnić jako właśnie żartobliwe, ale i często wartościujące negatywnie. Rzecz więc nie w tym, jak sądzę, by tego nie używać w ogóle, ale w tym, by wiedzieć, jak używać, w jakiej sytuacji i z jaką intencją.
Na emocje typu "lubię - nie lubię" niczego poradzić nie mogę, bo to nie jest żadne kryterium dające się zastosować do faktów językowych. Z tego, że jakiegoś wyrazu czy konstrukcji ktoś nie lubi, nie wynika ich niepoprawność, podobnie jak z tego, że ktoś inny lubi, nie wynika poprawność wyrazu czy konstrukcji.
Co do drugiej rzeczy, to Pana nazwisko się odmienia, a skoro się nie słuchało uważnie tego, co polonistka szkolna mówiła na lekcji, to teraz nie ma co jej obarczać winą za swą nieuwagę. Natomiast polecam dział naszej poradni "Nazwiska, imiona i ich odmiana", a gdyby to okazało się za mało, to warto zajrzeć do "Słownika poprawnej polszczyzny PWN", do hasła "Odmiana nazwisk".
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Witam serdecznie! Uprzejmie proszę o odpowiedź, czy obecnie dopuszczalna jest wyłącznie forma zostało, czy też można stosować zamiennie ze zwrotem pozostało. Od znajomego usłyszałem bowiem, że forma "pozostało" jest niepoprawna. Bardzo dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam i życzę miłego dnia. A.N.

Szanowny Panie,
pozostaje albo zmienić znajomego, albo nie słuchać plotek. Obawiam się, że trzeciego wyjścia nie ma. Proszę pamiętać, że od zawsze w Polsce każdy zna się (we własnym mniemaniu) na wszystkim, szczególnie zaś na polityce, ekonomii, medycynie no i na językoznawstwie.
Serdecznie pozdrawiam -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Dzień dobry. Razem z moim znajomym toczymy spór o nazwę najwyższego szczytu Tatr - Gerlach czy Gierlach. W jednych słownikach jest Gerlach, w innych Gierlach. Na mapach występuje najczęściej Gerlach, ale to mojego znajomego nie przekonuje. Pozdrawiam, Krzysztof R.

Szanowny Panie,
zazdroszczę obu Panom nadmiaru wolnego czasu, który można przeznaczać na tego rodzaju spory. Tylko o  co się tu spierać? Obie nazwy są używane, a więc i Gerlach, i Gierlach, a jeszcze i trzecia - Garłuch, o czym można łatwo się przekonać, np. z "Encyklopedii PWN". Niechże więc każdy z Panów używa tej nazwy, która mu bardziej przypadła do serca.
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Mam kilka pytań do szanownego profesora. Co prawda to UJ, ale zapytam o naszą stolicę. Jak wygląda poprawna odmiana nazwy Aleje Jerozolimskie konkretnie interesuje mnie forma w dopełniaczu: mówimy Alej Jerozolimskich, czy Aleji Jerozolimskich? Spotkałem się też z pisownią w liczbie pojedynczej, czy taka jest dozwolona?
Drugie pytanie dotyczy odmiany nazw miejscowych i mieszkańców. Mamy w Polsce takie piękne miasto jak Głogów. Bardzo blisko, za granicami miasta, znajduje się wieś Jaczów. Przez analogię w zakończeniach tych wyrazów można dojść do wniosku, że i odmiany będą podobne. A jednak często spotykam się z osobami, które jadą do Jaczewa, i które były w Jaczewie. Wydaje mi się to rażacym błędem. Nie mówimy przecież do "Głogewa". Drugie pytanie dotyczy mieszkańców tej malowniczej miejscowości. Jest tam stowarzyszenie "Jaczowiacy", czy taka forma jest poprawna? Są przecież głogowianie, a nie głogowiacy. Pozdrawiam serdecznie, Artur

Szanowny Panie,
dopełniacz l.mn. rzeczownika aleja ma dwie oboczne formy: alej i alei. Nazwa ta nie ma liczby pojedynczej, w Warszawie są tylko Aleje Jerozolimskie, a nazwa ta jest na tyle znana w całej Polsce, że trudno o niej nie słyszec i mówić lub pisać !aleja Jerozolimska.
Co do rzeczy dalszych, to z bliskości położenia geograficznego nie trzeba wnioskować o istnieniu "analogii". Wieś, o której Pan p;isze ma oficjalną (i bardzo starą) nazwę Jaczów i nie ma powodu, by nazywać ją Jaczewo względnie Jaczew, choć i takie wsie w Polsce istnieją, co prawda nie w tamtej okolicy, ale za to etymologia wszystkich tych trzech nazw wsi jest taka sama. Różnica zaś leży w użyciu jednego z dwóch wariantów przyrostka (-ew-(o)//-ow-).
Jeśli czlonkowie stowarzyszenia chcieli je nazwać "Jaczowiacy", to widocznie uznali, że taka wersja, z potocznym raczej przyrostkiem -ak zamiast -anin, bardziej im odpowiada i nie ma powodu im tego wzbraniać. Natomiast mieszkaniec Jaczowa to jaczowianin, chyba że woli z warszawska (z mazowiecka) być jaczowiakiem. Co prawda mówi się poznaniak (zam. *poznanianin), ale tu decydują względy brzmieniowe ("anianin"), zaś z kolei krakowiak, to nie mieszkaniec Krakowa, bo ten to krakowianin. No więc ostatecznie neutralny przyrostek tworzący nazwy mieszkańców miejscowości to -anin, zaś  nazwy z -ak odczuwane są jako potoczne, czasem ekspresywne i co najwyżej poznaniakom się wybacza (z powodów jak wyżej. To wszystko oczywiście w najogólniejszym skrócie
Łączę pozdrowienia -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Panie Profesorze, czy poprawne jest używanie zaimka pytajnego gdzie w połączeniu z czasownikami ruchu, np. gdzie idziesz? I jeszcze jedno, jak powinien brzmieć rzeczownik tata w celowniku - tacie czy tatowi? Z góry dziękuję za odpowiedź.

Co do pierwszego pytania - owszem jest poprawne i nie rozumiem, skąd taki kłopot.
Celownik rzeczownika tata to tacie, natomiast forma tatowi jest regionalizmem wschodnim i celownikiem rzeczownika tato.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Bardzo proszę o wyjaśnienie,jak należy powiedzieć o koralach /jako naszyjniku/: kupiłam dwie pary korali, czy dwoje korali.
Korale to nie spodnie (para spodni) i nie kurczęta (dwoje kurcząt), więc liczy się i kupuje w sznurach - kupiłam sznur korali, dwa sznury korali.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżynski
 
1.Czy imię Hugh odmienia się? 2. Pisze się farma owcza czy owcza farma? 3.Z dużej czy z małej litery piszemy: zawody o Puchar Melbourne czy zawody o puchar Melbourne?
Ad 1. Nie odmienia się. Ad 2. raczej owcza farma. Ad 3. Nie pisze ani z małej, ani z dużej litery, ale dużą literą, bo to nazwa własna: Puchar Melbourne.
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze! Czy czasownik "żarzyć" jest przechodni? Imiesłów bierny "żarzony" występuje w wydanych przez PWN: Słowniku języka polskiego i Wielkim słowniku wyrazów obcych w definicji hasła gazotron.
Czasownik żarzyć w znaczeniu 'poddawać coś działaniu wysokiej temperatury' jest przechodni: żarzyć coś - coś jest żarzone.
Odkuwki z miękkiej stali lub stali maszynowej (żelaza) nie są poddawane żarzeniu (SJPD).
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński 
 
Witam Panie Profesorze. Bardzo cieszę się, że istnieją internetowe poradnie językowe. Ileż to razy dzięki nim rozstrzygnętych zostało mnóstwo moich wątpliwości... Niestety zdarza mi się przeczytać coś, upewnić się do do poprawności, a potem już następnego dnia nie pamiętać! Na szczęście znowu mogę tu zajrzeć. Za co Panu Profesorowi dziękuję i serdecznie pozdrawiam. Gosia.

Szanowna Pani,
bardzo dziękuję za tak miłe słowa - zawsze cieszę sie, jeśli mogę się na coś przydać i coś tam doradzić. Tym, że Pani to lub owo z przeczytanego zapomni, nie martwiłbym się - ja często na drugi dzień nie pamiętam tego, co napisałem poprzedniego dnia i to dopiero jest nieszczęście :))
Serdecznie Panią pozdrawiam i zapraszam do poradni -
prof. dr hab. Mirosław Skarżyński 

 
Witam! Chciałam zapytać o to jak się mówi obrali go królem czy obrali go na króla, a także o odmienianie nazwy sieci McDonalds'a, czy idziemy do McDonalda, czy do McDonalds'a? Dziękuję bardzo
Mozna obrać kogoś kimś, czymś lub obrać kogoś na..., a więc obie wersje są dopuszczalne.
Ci, co już koniecznie muszą, chodzą, jak sądzę, do MacDonalda, choć inni chodzą do MacDonaldsa, co wydaje mi się mało sensowne (tak czynność, jak i forma mówienia o niej).
Gdybym był kulinarnym abnegatem, chodziłbym jednak do Mac Donalda.
Łączę pozdrowienia -
- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Panie Profesorze, mam pytanie związane z użyciem czasownika ubierać. W "Słowniku poprawnej polszczyzny" znalazłam informację o tym, że błędne jest użycie tego czasownika w znaczeniu 'wkładać coś', np. ubierać spodnie, buty, kurtkę. Szczerze mówiąc, zdziwiło mnie to, bo w mojej rodzinie od zawsze się tak mówiło. Zaciekawiona tym faktem postanowiłam przysłuchiwać się osobom mieszkającym w okolicy (mieszkam w Bochni) i zauważyłam, że oni też tak mówią. Czy więc rzeczywiście jest to błąd? Jeśli tak to bardzo mnie to zmartwi, bo od jakiegoś czasu próbuję mowić tak, jak każe słownik, ale nie jestem w stanie zmienić tego nawyku. Proszę o odpowiedź - Agnieszka.

Rzeczywiście  SPP kwalifikuje takie użycie jako niepoprawne wobec znaczenia tego czasownika 'wkładać na kogoś, na cos ubranie, obuwie'. Czasownik ten wymaga dopełnienia obiektu czynności, którym może być rzeczownik osobowy, żywotny (ubrała psa w spencerek - co jest realne, wystarczy w Krakowie popatrzeć zimą po ulicach) lub nieżywotny (Ewa ubrała lalkę).
Nie sposób jednak nie zauważyć, że owo dyskwalifikowane użycie czasownika ubierać, ubrać jest dosyć częste, co mogłoby skłaniać do częściowej choćby akceptacji takiego połączenia - w języku potocznym. No ale nie skłoniło. Tak więc w starannej polszczyźnie należy go unikać.
Pozdrawiam serdecznie -
- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Szanowni Państwo! Czy poprawne jest wyrażenie wirtuoz literatury?

W przenośnym sensie słowa wirtuoz można by zaakceptować. Ale może lepiej by wyglądało - wirtuoz słowa?
Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Czy zauważyli Państwo nowe słowo w języku polskim - imposybilny. Domyślam sie, że zostało spolszczone kolejne angielskie słowo. Co o tym sądzą językoznawcy? Jeszcze chciałam zapytać, czy obserwują Państwo nowe wyrażenie, które już weszło do powszechnego użycia i co dziwniejsze, nikt nie zuważa, że go używa. Dużo ludzi każdą swoją wypowiedź poprzedza stwierdzeniem Powiem tak. Skąd ta moda się wzięła? E.S.

Co prawda, nie słyszałem ani nie widziałem jeszcze tego nowego słowa, ale ponieważ to nie pierwszy przypadek tego rodzaju, więc mozna wnosić, że pewnie spolszczono angielskie impossible wzgl. impossibility. Widocznie polskie przymiotniki niemożliwy, niewykonalny są dla kogoś zbyt pospolite. Na bezmyślność, głupotę i snobizm nikt jeszcze lekarstwa nie wymyślił. Źródła szukałbym wśród szczególnie wyrafinowanych umysłów dziennikarskich lub/i politycznych.
Co drugiej rzeczy, zdarzyło mi się już nieraz słyszeć taki wstęp, który mnie dość irytuje przez swoje natręctwo, więc często przerywam takiemu "konferansjerowi" i mówię - "a może inaczej?", co zreszta mało pomaga w przypadku osobników o pewnej formacji umysłowej. Skąd się wzięło? Nie wiem, może  ztego samego źrodła co imposybilny - ze wskazaniem na tych polityków, którzy są szczególnie biegli we wlasnym języku i szczególnie przeświadczeni o swej wyjątkowości. - Powiem TAK = 'słuchajcie, słuchajcie! To JA powiem i powiem to w TAKI WŁAŚNIE SPOSÓB'.
Ale spokojnie, wszystko ma swój początek i koniec.
Pozdrawiam serdecznie -
- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 

Witam serdecznie, Przez pewien okres było bardzo "modne" używanie słowa "dokładnie" lub "dokładnie tak". Proszę o wyjaśnienie, kiedy używanie tego słowa jest prawidłowe, a kiedy nie. Czy kiedy potwierdzamy zdanie innej osoby można stosować to wyrażenie, np. - Kultura języka polskiego zanika. Coraz częściej uzywamy słów niepoprawnych. - Dokładnie. Pozdrawiam i czekam na odpowiedź. Magda K.

Szanowna Pani, to, o co Pani pyta nie bylo modne przez "pewien czas", ale jest "moden" nadal, co ludzi myślących przyprawia o mdłości. Jest to żywcem skalkowane angielskie exactly; exactly, yes. Nie ma żadnego powodu, by się tą kalką posługiwać zamiast zwyczajnych polskich wyrażeń oznaczajacych powtierdzenie: tak, naturalnie, oczywiście, jasne, zgadzam się, masz rację... etc. Przyczyn tegj "mody" upatruję w snobizmie, w małpowaniu innych, wreszcie w bezmyślności.
Pozdrawiam Panią pięknie - prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński

 
Ostatnio pokłóciłam się z pewną osobą o poprawność użycia formy pisze. Osoba ta uważa, że użycie tego wyrazu w kontekście: pisze w gazecie, pisze w instrukcji itp. jest poprawne. Ja natomiast uważam, że użycie tej formy jest kategorycznym i rażącym błędem. Powinno się mówić: w gazecie jest napisane, jest napisane w instrukcji itp. Jednakże mój oponent uważa, że ma rację i nadal robi kategoryczne błędy, używając w takich kontekstach formy pisze. Uprzejmie proszę o wyjaśnienie tej kwestii. Z góry dziękuję. Z poważaniem I. G.
Szanowna Pani, istotnie uważa się, że sformułowania pisze (pisało) w gazecie są niepoprawne (tak też kwalifikuje to "Słownik poprawnej polszczyzny PWN"). Inna sprawa, czy jest jakaś motywacja tej kwalifikacji, poza dawną interpretacją rzeczonej konstrukcji przez prof. W. Doroszewskiego. Osobiście jestem zdania, że w języku potocznym można by ją dopuścić, a w starannej polszczyźnie raczej unikać, choćby dlatego że są ludzie, których ona razi. Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Mam problem z imiesłowami przymiotnikowymi. W niektórych słownikach one występują po prostu jako "imiesłowy", w innych jako "przymiotniki". Ja uważam, że jeżeli imiesłów występuje jako osobne hasło, to znaczy, że on poległ adiektywizacji, a więc lepiej by było zdefiniować go jako "imiesłów oraz przymiotnik", lub "imiesłów w użyciu przymiotnikowym", by wskazać zarówno na pochodzenie słowa, jak i na jego zmianę semantyczną w odniesieniu do czasownika. Czy taka postawa jest poprawna? Dziękuję z góry.

Zgadzam się z tym poglądem. Proszę zobaczyć, jak tę sprawę rozwiązano w SJP pod red. W. Doroszewskiego. Tam sygnalizuje sie imiesłowowość wyrazu haslowego, poniewaz takie uzycia sa reralne w tekstach, oraz przymiotnikowość, bo i takie użycia zespół słownikowy zidentyfikował.
Oczywiście sytuacja byłaby inna, gdyby opis leksykograficzny oprzeć na takiej klasyfikacji leksemów na tzw. części mowy, która inaczej niz tradycyjnie konstruuje postać leksemu czasownikowego, likwidując w ogóle imiesłowy przymiotnikowe (są one osobnymi leksemami w klasie przymiotników. Tak jest np. w klasyfikacji fleksyjnej części mowy Z. Saloniego. W końcu to, czy traktujemy imiesłowy jako formy grasmatyczne (fleksyjne) czasownika czy też nie - jest sprawą konwencji, a dokładniej - wytyczenia granicy między zjawiskami fleksyjnymi a słowotwórczymi w opisie języka.
Łączę pozdrowienia - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
PS. Przy okazji "uległ" adiektywizacji", nie zaś "poległ".

 
Pochodzenie nazw miejscowych. - to jest temat pracy maturalnej
Ja swoją maturę zdałem dosyć dawno temu. Pisaniem wypracowań maturalnych innym nie zajmowałem się nigdy i zajmować się nie myślę, więc nie rozumiem, po co ten mail - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Według Słownika języka polskiego W. Doroszewskiego, słowo "rzeczywistość" nie ma liczby mnogiej. Książka, którą tłumaczę z języka angielskiego (The Urantia Book), porusza tematy religijno-filozoficzne. Słowo rzeczywistość występuje w niej kilkaset razy w liczbie mnogiej (ang. realities). Książka opisuje różne rodzaje i różne poziomy rzeczywistości. W przetłumaczonym przeze mnie, polskim tekście, wszystkie rzeczywistości w liczbie mnogiej podkreślane są na czerwono jako błąd(rzeczywistościach, rzeczywistościom, rzeczywistościami). Kiedy przejrzałem polskie strony internetowe zauważyłem, że słowo rzeczywistość w liczbie mnogiej jest dość często używane i to właśnie w tekstach religijnych czy filozoficznych. Czy to błąd? Czy można w specjalistycznych tekstach używać słowa rzeczywistość w liczbie mnogiej? z góry dziękuję za poradę. P. J.
Szanowny Panie, nie tylko słownik W. Doroszewskiego, ale i inne kwalifikują rzeczywistość jako rzeczownik niemający liczby mnogiej, co jest naturalną konsekwencję takie a nie innego poglądu na 'rzeczywistość'. Co jednak zrobić, gdy ktoś jest przekonany, że istnieje więcej niż jedna rzeczywistość? Są dwa wyjścia: albo używać nazw opisowych, opatrując slowo rzeczywistość określeniami (rzeczywistość materialna - rzeczywistość duchowa, rzeczywistość wirtualna i co tam jeszcze przyjdzie komu do głowy, albo posłużyć się liczbą mnogą. I tak przecież żyjemy w różnych (w pewnym stopniu) rzeczywistościach - każdy z nas. Poza tym rzeczywistość, ktorą opisujemy za pomocą języka wymusza często na nas odmienne od słownikowych rozwiązania, ponieważ to ona zmienia się szybciej, a za nią zmienia się język - szybciej niż słowniki. Ale - żeby za prosto nie było - trzeba by chyba zastanowić się, czy w tłumaczonym tekście pisze się - za Pnaa listem - o "różnych poziomach (tej samej) rzeczywistości? Czy też o różnych istotnie rzeczywistościach. Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam Pana Profesora Czy mówienie gwarą jest niepoprawne językowo? Dokładnie mam problem z gwarą poznańską z czasownikami: Ukradzono(Ukradziono) oraz "kradąc" Z góry dziękuje za odpowiedź P.S. "dziękuje"(dziękuję) tak jak niedawno przeczytałem to też gwara (łódzka). Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy do czasu zainteresowania się słowem "kradąc"

Szanowny Panie, pomijając niecałkiem jasne dla mnie post scriptum, tym razem pozwolę sobie posłużyć się cudzym tekstem i zacytuję odpowiedź dialektolog, prof. J. Sierociuka z UAM, który na nieco podobne pytanie skierowane do Poradni PWN odpowiedział następująco:

"Współcześnie zauważa się wzrost zainteresowania kulturą własnego regionu, w tym regionalną odmianą języka, także lokalnymi gwarami – miło zaznaczyć, że jest to szczególnie widoczne w Wielkopolsce. Po części jest to postrzegane jako sposób identyfikowania się z regionem, z „małą ojczyzną”. Ponadto w miejscach „półpublicznych” zaczyna dominować odmiana środowiskowa, zauważalna jest też próba podkreślenia swej przynależności właśnie do danego środowiska (w znaczeniu regionalnym). Należy odróżnić świadome używanie elementów „gwarowych” od braku owej świadomości. Świadome wprowadzanie do swojej wypowiedzi elementów regionalnych świadczyć może raczej o wrażliwości stylistycznej (i emocjonalnej) mówiącego. Ponadto specyfiką gwar wielkopolskich (i polszczyny potocznej tego regionu) jest używanie „zgrubień". Jako że pochodzę spoza Wielkopolski, sam na początku odbierałem wyrazy typu giyra jako wartościujące ujemnie (dla wielu Polaków jest to ujemnie nacechowany synonim wyrazu noga). W Wielkopolsce giyra takiego zabarwienia on nie ma. Podobnie odmiennie będą oceniane wielkopolskie pierdoły, wiara, wiaruchna itp. A tak w ogóle jestem przeciwny utożsamianiu mówienia gwarą z brakiem kultury. Gwary są takim samym kulturalnym dziedzictwem narodowym jak każda inna pozostałość przeszłości narodowej. Coraz częściej (w różnych środowiskach naukowych) osoby mówiące gwarą uznawane są za bilingwalne".

Łaczę pozdrowienia - prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński

 

Szanowny Panie Profesorze, w zeszłym tygodniu byłem na Międzynarodowej Konferencji "Kondycja szkolnictwa niepublicznego w Małopolsce", na której były odczytywane referaty i wygłaszane mowy. Otóż w wypowiedziach większości osób, dominowało jedno wyrażenie, a mianowicie "jakby". Pewna Pani dyrektor w swojej dziesięciominutowej " prelekcji" użyła owego słowa "jedynie" 21 razy (nie liczyłem od początku wystąpienia, potem już zacząłem).Zatem owa dama, zwróciła się do zgromadzonych tymi oto słowy: Dziękuję, że przybyli Państwo tak licznie na naszą jakby konferencję, mam nadzieję, że wskazówki, jakie Państwo od nas otrzymają będą dla Państwa jakby pomocne w waszej jakby pracy zawodowej. Kolejnej wypowiedzi już nie byłem w stanie wysłuchać, więc wyszedłem. Może Pan Profesor mi odpowie na moje pytanie, dlaczego ludzie, podobno solidnie wykształceni, nadużywają słowa jakby, niezależnie od tego, czy zdanie, które wypowiadają jest logiczne, czy też logice ono przeczy? Jest to dość powszechne zjawisko, które, nie ukrywam, bardzo mnie niepokoi. Jakby w mediach, jakby w ustach wykładowców uniwersyteckich, jakby wszędzie, gdzie jest zupełnie niepotrzebne. Czy da się temu jakoś zaradzić Panie Profesorze? Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam Pana Profesora serdecznie.

Szanowna Pani, bardzo dziękuję za ten list. To, o czym Pani pisze, jest obecnie jakąś powszechną manią. Przyczyną jej jest, jak sądzę, bezmyślność i lenistwo umysłowe, a także małpie naśladownictwo jednych przez drugich. Piszę tak, ponieważ mam uczulenie na to słowo, ktore wsadzane bezmyślnie sprawia, że słuchający nie wie, czy ten, kto mówi, sądzi tak, jak mówi, czy nie. Jak bardzo to jest u niektórych ludzi utrwalone, niech świadczy fakt, że nawet zwracanie uwagi np. studentowi (nb polonistyki) podczas wypoowiedzi (co czynię konsenkwentnie, nie mogąc tego już sluchać) nie pomaga, nie zmusza do zastanowienia się, bo automatyzm jest silniejszy. Nie widzę innego lekarstwa, jak dalej systematycznie zwracać uwagę, także publicznie, co przynajmniej niektórych zmusi do refleksji, że nie wszystko, co płynie z radia i telewizji, nadaje się do naśladowania.

Mówienie, zwłaszcza publiczne, wymaga myślenia i pracy nad tekstem. Jeśli tego zabraknie, skutki są np. takie, o jakich mówimy.

Innym takim "modnym" słowem jest "generalnie", ktorego częstość uzycia jest chyba równie wysoka, jak częstość użycia "jakby".

Nawiasem mówiąc, nihil novi sub sole. Przypomina mi się wiersz L. J. Kerna z początku lat 70., wyśmiewający ówczesną manię wsadzania co drugie słowo wyrazu "jakiś".

Pozdrawiam Panią serdecznie - prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński

 

Proszę o pomoc w następującej sprawie: Należało poprawić błąd w zdaniu: Długo spieraliśmy się o tą powieść', uczennica napisała Długo dyskutowaliśmy na temat tej powieści'. Czy takie zdanie można uznać za realizację polecenia?

W zasadzie zadający zadanie i poprawiający je powinien wiedzieć, co zadaje i czego oczekuje od uczniów. Jeśli zdanie, które należało poprawić, jest dokładnie przepisane, to zapewne chodziło o poprawienia błędnej formy biernika lp. zaimka ta (tą) na włąściwą, a przynajmnije zalecaną - , a w takim razie polecenie nie zostało zrealizowane. To przy założeniu, że  zdanie wyjsciowe zostało w mailu zapisane dokładnie i zadanie należy do zadań sprawdzających znajomość poprawnych form gramatycznych . - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Mam pytanie: Czy musimy mówić poprawnie?? Proszę podać 3 argumenty dotyczące tego pytania. Czekam na odpowiedż do niedzieli bo pózniej nie będzie mi już potrzebne. Dziękuje.

Na tak ultymatywnie sformułowane maile zazwyczaj nie odpowiadam, ale zrobię wyjątek. Nie musimy, podobnie jak nie musimy dbać o czystość osobistą i ubrań, eleganckie zachowanie w domu i w miejscu publicznym, eleganckie jedzenie, włąsciwe zwracanie sie do innych ludzi w mowie i w piśmie, także mailach itp. Nie musimy także niczego wiedzieć, niczego się uczyć, a także w ogóle nie musimy myśleć. Także nie potrzebujemy wiedzieć, dlaczego mamy zachowywać się inaczej niż troglodyci. A argumenty na najbliższa lekcje języka polskiego, proszę znaleźć samemu (samej). - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Szanowni Państwo! Proszę o wyrażenie Waszej opini na temat sensowności umieszczania w słowniku ortograficznym przeznaczonym dla dzieci i młodzieży szkolnej, wydanym przez znane polskie wydawnictwo PWN (ISBN 83-01-14475-0) całego szeregu najostrzejszych wulgaryzmów, takich jak: jebać, wkurwić, kurwa, chuj, ciota, cipa, pierdolić itd., itp. Osobiście jestem sprawą dość mocno zbulwersowany i uważam, że naruszony został nie tylko dobry obyczaj ale także została naruszona ustawa o ochronie języka polskiego (&3. ustęp 1.2). Myślę, że tego typu językowe fekalia nie powinny znajdować się w słownikach szkolnych. Niestety, "naciąłem się" - kupiłem taki właśnie zainfekowany wulgaryzmami słownik ośmioletniemu synowi. Na szczęście w porę zorientowałem się co w trawie piszczy. Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam R.Ś., Gdańsk
Szanowny Panie, nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się całkowicie z tym, co Pan pisze. Nie znam tego slownika, ale ze względu na odbiorcę, tego rodzaju wyrazy znaleźć się w nim w żadnym wypadku nie powinny, nawet jeśli część owych odbiorców używa ich. Umieszczenie ich w słowniku, ktory jest z założenia normatywny (choć w odniesieniu do pisowni) i dydaktyczny (odbiorca - uczeń) może być przez owych odbiorców zrozumiane jako aprobata dla wulgaryzmów (bo przecież w naszym słowniku są wydrukowane...). Jakie były motywy umieszczenia ich w słowniku nie wiem. Pozdrawiam - prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński
 
Witam! Chciałabym skonsultować wątpliwości co do użycia sformułowań,w których jestem zmuszona odmienić słowo GENDER,np.gdy chodzi o oficjalne dokumenty,w których mowa o "gender perspective",itp..Czy może powinnam nie odmieniać i zapisać termin kursywą? Podobny problem mam z tzw."gender mainstreaming",tzn.wolałabym znaleźć zgrabny polski odpowiednik,ale jednocześnie nie mieszać terminów 'płeć" i "gender". Będę bardzo wdzięczna za opinię na ten temat,niekoniecznie definitywnie rozstrzygającą problem.
O ile wiem z obserwacji, wyraz gender jest używany w polskich tekstach jako nieodmienny. Oczywiście można go pisac kursywą. Co do pochodnych, to proponowałbym jednak szukać polskich odpowiedników, a dla uniknięcia nieporozumienia(?) przy pierwszym przełożeniu podać w nawiasie termin angielski. - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Szanowny Panie Profesorze. Nigdzie nie mogłem znaleźć wiarygodnego źródła informacji na temat pisowni "nie" z przysłówkami. Na jednej ze stron znalazłem takie oto reguły: partykułę "nie" piszemy łącznie z przysłówkami odprzymiotnikowymi w stopniu równym, natomiast oddzielnie w z przysłówkami odprzymiotnikowymi w stopniu wyższym i najwyższym, lub jesli wyraźnie wyrażają przeciwstawienie oraz z przysłówkami nie pochodzącymi od przymiotnika. Zastanawia mnie jeszcze jedno: Czy wyrażenia typu "na boisko" w zdaniu "Wymknąłem się na boisko" jest przysłówkiem ? Wydaje mi się że nie, ale znalazłem stronę www http://tinyurl.com/s2nz9 , która wywołała pewne wątpliwości. Z góry dziękuję za odpowiedź i serdecznie pozdrawiam, Adam z Lublina
Szanowny Panie, zasada pisania nie z przysłowkami, a także z innymi częściami mowy jest wyraxnie opisana w Zasadach pisowni polskiej, podawanych w każdym porzadnym słowniku ortograficznym, od Słownika ort. Taszyckiego i Jodłowskiego, wydawanego niezliczoną ilość razy od paru dzeisjątkow lat, po najnowsze, np. Nowy slownika ort. PWN, Wielki słownik ort. PWN i to, co Pan przytacza pochoidzi z tych własnie zasad. Co do drugiej sprawy - na boisko jest skladniowo okolicznikiem miejsca, wyrazonym konstrukcja zwaną wyrazeniem przyimkowym (przyimek + rzeczownik). Można tu powiedzieć, że jest to uzycie przysłowkowe - akcentując pozycję określnika czasownika (jest przy czasowniku). Przysłówkiem można by to nazwać tylko wtedy, jesli wczesniej przedefiniuje się w sposób jasny termin "przysłówek". Pozdrawiam prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 

Jestem dyrektorem szkoły podstawowej. Od pewnego czasu mamy w naszej placówce poważny problem językowy. A dotyczy on rodzaju rzeczownika. W podręcznikach klas I-III mówi się o rodzaju męskim, żeńskim i nijakim (w liczbie pojedynczej) oraz o rodzaju męskoosobowym i niemęskoosobowym (w liczbie mnogiej). W podręcznikach klas IV-VI mówi się tylko o rodzaju męskim, żeńskim i nijakim (w obu liczbach). Jak powinniśmy uczyć dzieci? To zamieszanie nie służy uczniom. Nagle w czwartej klasie wymaga się od dziecka innej wiedzy niż w latach poprzednich. Proszę o pomoc. B. G.

Szanowna Pani Dyrektor,

zawsze bardzo się cieszę, kiedy do Poradni zwracają się Koledzy Nauczyciele, choć ta radość nieczęsto mnie spotyka (ale jest tym większa).

O rzeczy, o którą Pani pyta, słyszałem już kilkakrotnie i jest ona wynikiem tego, że przy "sprzyjających wiatrach" każdy obecnie może zostać autorem podręcznika szkolnego, dopuszczonego przez ministerstwo do użytku. Dotyczy to zarówno podręczników do języka polskiego, jak i do innych przedmiotów. Ponieważ nie ma co liczyć, że pod tym względem sytuacja się zmieni, więc zanim nauczyciel danego przedmiotu każe kupić uczniom jakiś podręcznik, powinien go sam dokładnie przeczytać, a także zrobić to samo z podręcznikami do klas dalszych, jesli ksztalcenie ma być spójne. Tak więc zespół polonistów w Pani szkole mógłby dobrać porządne podreczniki do języka polskiego, po przejrzeniu i przeanalizowaniu kilku - raz na cały cykl kształcenia.

Jeśli tego nie zrobiono i sytuacja jest taka, jak Pani opisuje, to można przecież wyłączyć z użytku pewne części podręcznika - wyraźnie zakazując korzystania z tego czy innego paragrafu (a i odnoszących się do niego ćwiczeń). Jest to wykonalne, jak wykonalne to było wiele lat temu dla mnie, kiedy uczyłem języka polskiego w szkole podstawowej w czasach, w których był jeden tylko podręcznik dopuszczony do użytku.

A teraz co do rodzaju gramatycznego rzeczowników. Każdy rzeczownik ma "przypisany" rodzaj gramatyczny - w tradycyjnej wersji - męski żeński i nijaki. Ten sam rodzaj ma w liczbie pojedynczej, co i w liczbie mnogiej. Tak więc dom jest rodzaju męskiego w l. poj. i w l. mn., szafa żeńskiego w l. poj. i w l. mn., a drzewo rodzaju nijakiego w l. poj. i l. mn.

Za powiedzenie, że rzeczownik ma inny rodzaj w jednej liczbie a inny w drugiej student na egzaminie z gramatyki opisowej na I roku dostałby dwóję do indeksu. Autor podręcznika dla kl I-III, który takie głupstwa pisze, pokazuje się jako nieuk po prostu i rzecz nie jest w tym, że potem następuje inny podręcznik i powstaje różnica w "wiedzy", ale w tym, że taki podręcznik w ogóle został dopuszczony do użytku w szkołach, a dalej, że został kupiony i jest używany - a to jest już wina polonisty.

Serdecznie Panią pozdrawiam - prof. dr hab. Miroslaw Skarżyński

 
Witam, Piszę pracę magisterską na temat sposobów tłumaczenia strony biernej z j. francuskiego na polski. Chciałabym prosić państwa o pomoc przy określeniu diatezy i strony następujących czasowników w danym kontekście: trafić – „Odebrano jej dziecię i zapewniono, że trafi we właściwe ręce”, uchodzić – „Michel Dzierżyński zniknął w momencie, gdy uchodził za bardzo wybitnego biologa [...]”, dostać – „W tydzień potem dostała krwotoku”, nabrać – „Nabrałem sympatii do tego młodzieńca”, wzruszyć się – „Gringoire wzruszył się do głębi serca wiernością swego jedynego widza”, tonąć – „Usta miał szeroko otwarte i wydobywał się z nich krzyk już nie do usłyszenia – nie dlatego, żeby całkowicie tonął w ogólnej wrzawie [...]”. Czy można wypadku tych czasowników jednoznacznie stwierdzić, że są w stronie czynnej i wyrażają diatezę bierną? Proszę także powiedzieć, czy jest możliwe utworzenie strony biernej od czasownika stanowić w kontekście zdania „ Główną atrakcję stanowił żywy pyton.” Wydaje mi się, że utworzenie strony biernej od tego czasownika jest możliwe tylko, gdy oznacza on „ uchwalać, tworzyć” np. prawo. Dziękuję z góry za pomoc. Pozdrawiam serdecznie.

Szanowna Pani, poradnia udziela porad, owszem, ale z zakresu poprawności językowej. To, co moge Pani podpowiedzieć - otoż zapewne ma Pani promotora tej pracy, a on ma obowiązek na dyżurach udzielnia konsultacji swoim studentom. Nie chcę wchodzić w jego rolę ani go wyręczać w jego obowiązkach. Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński

 
Czy mogłabym otrzymac informacje na temat książki prof.Bralczyka "Język w mediach masowych"?Interesuje mnie gdzie moglabym skorzystać z tej książki?bo rozumiem,że kupić jej już nie można.Piszę pracę maturalną o języku mediów i nigdzie nie mogę znaleźć dobrze zrealizowanego tego tamatu.Dziękuję.
Droga Koleżanko Maturzystko, nie wiem, czy można tę książkę kupić, czy nie, sądzę, że informacji można zasięgnąc w księgarni. Co do innych sposobów korzystania z niej, to od starożytności istnieją instytucje zwane bibliotekami, w których można książkę wypożyczyć do domu albo skorzystać z niej w czytelni (jesli takowa jest w danej bibliotece . Jesli chodzi o żal wyrażony na końcu listu - no cóż - jeśli nikt dotąd tego dobrze nie zrealizował, to droga do opracowania tego tematu pozostaje otwarta. Na mnie jednak proszę nie liczyć. Pozdrawiam - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam serdecznie Pana Profesora. Mam cztery pytania: 1) czy powinno się pisać "nierówno" czy "nie równo" 2) czy można używać formy "mi się(np. podoba)" czy bardziej wskazana jest forma " mnie się podoba"? 3) która z form jest poprawna: " piszę sms" czy " piszę smsa"? 4) oraz czy można powiedzieć " miększy" zamiast " bardziej miękki"? Dziękuję i pozdrawiam.
Witam także. ad 1. "nie" z przysłówkami iprzymiotnikami piszemy łącznie, z wyjątkiem wyrażeń przeciwstawnych, a więc nierówno, nieładnie, nierówny, nieładny - ale - "powierzchnia była nie równa ale pofałdowana", "zrobił to nie dobrze, ale znakomicie". Ad 2.  mówimy "to mi się podoba", natomiast dłuższej formy zaimka "ja" - mnie użyjemy pod akcentem logicznym - to mnie się podoba (ale nie innym). Ad 3. skrótowiec sms wymaga w bierniku formy z koncówką zerową, "pisze sms", "wysłałem sms". Ad 4. forma stopnia wyższego przymiotnika miękki - miększy jest poprawna, ale rzadko spotykana. Pozdrawaim - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Czy istnieje takie słowo jak "podobnież"? I jeśli tak, to czy jest ono poprawne? Z góry dziękuję za odpowiedź.
A gdyby nie istniało, to w jaki sposób można by o nie zapytać? Jest używane przez niektórych, ale Słownik poprawnej polszczyzny PWN pod red. A. Markowskiego kwalifikuje je jako niepoprawne. Łączę pozdrowienia – prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
W jakiejś piosence słychać "zabełtać". Co to ma być? A nasz w-fista na nauce poloneza mowił "wtańczamy" (w...y do środka). To to juz na pewno nie bylo poprawne!?

Podzielając pogląd autora tego listu, uprzejmie wyjaśniam, że Poradnia nie ma
wpływu na wierszopisa z lat 70., któremuś coś zabełtało "błękit w głowie", ani na wuefistę, który mówi tak, jak umie, a mimo to jest nauczycielem, ale niżej podpisanego nic już chyba nie zdziwi. Co poradzić? A nic, po prostu uważać, żeby nam nic się nie zabełtało i żebyśmy nie przejęli sposobu mówienia owego wuefisty. Serdecznie pozdrawiam i ciesze się, że Komuś - zależy na przyzwoitej polszczyźnie- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Wczoraj znajoma zadala mi pytanie, na ktore nie potrafilam udzielic odpowiedzi. Czy w zwrocie "adres zameldowania" jest cos nieprawidlowego? Oba te wyrazy nie wydaja sie wykluczac wzajemnie (co dawaloby podstawe do okreslenia zwrotu jako niepoprawny), ale nie potrafilam odpowiedziec ze z cala pewnoscia zwrot ten jest poprawny. U. Marczewska.
Szanowna Pani, nie sądzę, by było to niepoprawne, bo można mieszkać pod
jakims adresem, nie będąc tam zameldowanym. Być może wątpliwość spowodował kontekst, w którym owa fraza została użyta lub sytuacja, do ktorej odnosiła się wypowiedź. - prof. dr hab. Mirosław Skarzyński
 
Witam serdecznie. Moje pytanie - a raczej dwa - dotyczy nastepujących dylematów językowych: 1. czy mowi sie pizzeria czy pizzernia i dlaczego właśnie tak?

2. Kiedy składamy życzenia noworoczne w formie pisemnej, to zwrot 'Szczęśliwego Nowego Roku' pisze się tak jak powyżej (od wielkich liter zaczynając)?

Zwracam się do Państwa z tą prośbą, bowiem bezowocne były moje poszukiwania w kilku pozycjach, jakie udało mi sie w bibliotece znaleźć.



Serdecznie Dziekuję.



Tomasz
Bez wątpienia pisze się ‘pizzeria’, a wymawia ‘picceria’. Jest to wyraz zapożyczony z włoskiego. Natomiast ciekawy jest ten drugi wyraz, który Pan podaje (pizzernia), ponieważ od strony słowotwórczej jest on utworzony poprawnie przyrostkiem –ernia, za którego pomocą tworzy się nazwy miejsc (por. formiernia, szkliwiernia), choć przyrostek ten znajdujemy głownie w nazwach miejsc związanych z przemysłem (działy fabryk). Nie sądzę jednak, aby było sensowne tworzenie nazwy lokalu gastronomicznego, który ma już dobrze utrwaloną w polszczyźnie nazwę, właśnie ‘pizzeria’.
Co do drugiej sprawy, to ‘Nowy Rok’ pisany wielkimi literami to nazwa święta przypadającego 1 stycznia, tak więc życząc komuś szczęśliwego Nowego Roku, realnie rzecz biorąc, życzymy mu szczęśliwego 1 stycznia. Z drugiej jednak strony wiadomo, że tego rodzaju życzenia odnoszą się nie do tego jednego dnia, ale do całego następującego po danym roku, wobec czego powinno się pisać małymi literami. Praktyka, sadząc po kartkach świątecznych, jakie otrzymuje, jest całkiem inna i ludzi na ogół piszą, używając dużych liter – być może tego się już nie da zmienić. – prof. dr hab. Mirosław Skarzyński
 
Który wyraz poprawnie określa człowieka czerpiącego korzyści z jakiegoś źródła (czyli beneficjum)- "beneficjant" czy też "beneficjent"? Jezeli obie formy są poprawne, to która z nich jest bardziej zalecana, bardziej poprawna, bez wpływów potocznego rozumienia?

Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN? podaje oba wyrazy, ale na pierwszym
miejscu (jako hasłowy) umieszcza beneficjanta. Oba więc są poprawne, a wobec braku jakichkolwiek zastrzeżeń można się kierowac kolejnością umieszczenia ich w SPP, choć mam wrażenie, że częściej słyszę o beneficjencie. Z kolei ?Słownik języka polskiego PWN? pod red. M. Szymczaka (wersja elektroniczna)beneficjanta podaje z odeslaniem do beneficjenta i z tego drugiego wyrazu czyni hasło główne.? prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Czy fraza "są aktualnymi egzaminatorami" jest poprawna, zarówno gramatycznie jak i z punktu widzenia logiki?Preferowałbym formę "są aktualnie egzaminatorami". Pierwsza rzecz, to znaczenie "obecny" słowa aktualny, czy jest ono poprawne? Następnie nieporadnosc logiczna tej frazy. Cóż mogliby oznaczać owi "aktualni egzaminatorzy"?A egzaminatorzy nieaktualni? Czy brnąc dalej mówimy: "aktualni murarze"? Naturalniej brzmi "być aktualnie kierowcą", "obecnie pracować jako kierowca" czy też "były murarz.

Logika nie ma tu nic do rzeczy. Przymiotnik „aktualny” ma w polszczyźnie 3 znaczenia: 1) ‘dotyczący, właściwy współczesności, teraźniejszości, ważny w czasie obecnym, będący na czasie’; znaczeni 2) filozoficzne tu nas nie interesuje, a zn. 3) to: ‘obecny, teraźniejszy”. W tym trzecim znaczeniu przymiotnik, o którym mowa, jest nadużywany aż do przesytu, szczególnie, jak mi się wydaje, w stylu urzędowym, oficjalnym, dziennikarskim – zupełnie, jakby „obecny”, „dzisiejszy” czy „teraźniejszy” wydawały się niektórym ludziom gorsze czy mniej eleganckie. Na bezmyślność i snobizm lekarstwa jak na razie nie wynaleziono. Otóż zupełnie spokojnie można powiedzieć: „są obecnie egzaminatorami” i będzie to najzupełniej jasne, poprawne i bezpretensjonalne. – prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Dzień dobry,

Kasia Sz. z Gdańska

Czy słowo znajdujące się w słowniku ortograficznym - trawiastozielony jest poprawne? Myślę, że nie określa ono dokładnie odcienia zieleni, gdyż trawa o różnej porze roku może mieć różne odcienie zieleni. Poza tym wiadomo, że jeżeli określa się coś, że jest trawiaste to jest zielone.

Dziękuję za odpowiedź
Pani Kasiu, trzeba przyjąć, ze jest w języku polskim przymiotnik „trawiastozielony”, nazywający jeden z odcieni barwy zielonej – i utworzony zapewne przez odwołanie się do barwy trawy niespalonej słońcem, czyli świeżej, np. wiosennej – jej barwa bowiem, podobnie jak barwa świeżych liści są (w różnych zresztą językach) podstawą ‘zieloności’. Bardzo ujęła mnie Pani dociekliwość, rzadko kto bowiem zastanawia się nad znaczeniami wyrazów, i proszę nie tracić tej pięknej cechy umysłu, ale jeśli pójdziemy tropem Pani rozumowania, to znalazłoby się więcej przymiotników „barwnych”, które trzeba by uznać za niepoprawne, np. „piaskowy” (a jakie są kolory różnego rodzaju piasku?), „morski” (Pani jest z Gdańska, wiec wie Pani doskonale, jakie odcienie ma morze w zależności od pory dnia, pory roku itd.), różowy (jeśli go się kojarzy z róża, a nie z francuskim słowem „rouge”, od którego pochodzi, a które zresztą znaczy ‘czerwony’). A co Pani powie na określenie „biały jak śnieg” – a ileż jest przecież bieli śniegu. A żółtawy to jaki kolor? Na ile ‘żółty” a na ile ‘nieżółty’? A co Pani powie o kolorze „marengo”? Pozdrawiam serdecznie – prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Czy poprawna jest nazwa specjalności studiów, brzmiąca: "zarządzanie środowiskiem teleinformatycznym" ?
Od strony czysto gramatycznej nie budzi ona zastrzeżeń (zarządza się czymś).
Rozumiem, że może dziwić nazwa "środowisko teleinformatyczne", co do której
przypuszczam, że jest kalką z angielskiego, jeśli jednak jest ona używana w
odpowiedniej dyscyplinie jako termin, to nie ma powodu, by nie mogła znaleźć
się w nazwie kierunku studiów. - prof. dr hab. Mirosław Skarzyński
 
Dzień Dobry. Mam pytania, w sumie to chyba bedzie z V.

I. Jest film pod tytułem "21 gramów". Czy poprawna jest ta forma? Czy można powiedzieć "gram".

II.Ta ...tiiit... Begerowa powiedziała w wywiadzie "to oczywiscie w cudzyslowie", czy nie powinno to brzmieć "w cudzyslowiu"?

III.Czy Franz Kafka naprawdę nie dokonczyl zadnej ze swych 3 powiesci:Ameryka,Proces,Zamek? Na lekcji mowilismy, ze Proces zostal dokonczony.

IV.Jak bedzie poprawnie:"spójrz" czy "spojrzyj"?

V. Nie wiedziałam się pisze jeden dziwny, krotki wyraz. Zajrzalam do slownika, a tam ... obie formy!!! W takim razie czym się różni "eh!" od "ech!" - ??

Dziękuję, pozdrawiam.
Ad. 1. Nie można, rzeczownik gram jest odmienny.

Ad 2. Pani Beger, cokolwiek byśmy o niej sądzili, tym razem powiedziała
poprawnie - mówi się "w cudzysłowie"

Ad 3. Przykro mi. ale Poradnia nie zajmuje się literaturą.

Ad 4. Obie formy są poprawne i mogą być używane.

Ad 5. Istotnie, słowniki notują obie wersje pisowniane tego wykrzyknika, co
oznacza, że można go zapisywać na dwa sposoby. - prof. dr hab. Mirosław
Skarżyński
 
Ostatnio spotkałem się z dwoma różnymi podejściami do użycia słów "ilość" i "liczba":a) ilość gdy mówimy o przedmiotach, liczba - gdy o osobach,

b) liczba dotyczy rzeczy policzalnych (zarówno przedmiotów jak i osób), ilość zaś - niepoliczalnych (np. gazów, cieczy itp.)Która interpretacja jest właściwa ?

Pozdrawiam
Podejście (a) jest czyimś poronionym pomysłem. Podejście (b) jest zasadą
poprawnościową od dawna funkcjonującą, choć niekoniecznie rygorystycznie
przestrzeganą. O ile można powiedzieć np. "liczba studentów na I roku" i
"ilość studentów na I roku", to nie da się powiedzieć np. "liczba gazu
przepływającego w ciągu godziny" czy "jaką liczbę kawy można wypić w ciągu dnia". Tak więc w odniesieniu do rzeczy policzalnych (przedmiotów, osób)
używa się w tekstach zarówno "liczby", jak i "ilości", ale w odniesieniu do
rzeczy niepoliczalnych tylko "ilości". W tym sensie owa zasada, o której
wyżej, nie jest rygorystycznie stosowana, ale tez nie ma powodu, by uznać to za użycia błędne. "Nowy słownik języka polskiego PWN" pod red. A. Markowskiego w haśle "ilość" podaje znaczenie 2. potoczne 'miara tego, co
może być liczone' wobec znaczenia 1. 'miara tego, co może być ważone lub
mierzone', choć stosuje wskazówkę 'lepiej' dla użyć typu "ilość domów","ilość dzieci" "lepiej: liczba domów, dzieci". Jednak nie dyskwalifikuje.
Z kolei w haśle "liczba" w zn. 2. jest uwaga: "W tym znaczeniu dopuszczalne
jest wymienne używanie rzeczowników liczba i ilość, zwłaszcza jeśli chodzi o
duże wielkości: Np.: Liczba a. ilość samochodów w mieście gwałtownie
rośnie." - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Kochani! W fizyce jadrowej po angielsku uzywa sie terminu "deep inelastic" co tlumaczy sie na polski jako

gleboko nieelastyczny np trakie moga byc zderzenia jąder).

Pytanie 1.: Czy głęboko nieelastyczny piszemy razem czy osobno ?

Pytanie 2.: Moze słowo "głęboko" jest zbytnia kalka jezykowa - moze rAdzilibyście użyć okreslenia: wysoce nieelastyczny? Serdecznie pozdrawiam



Szanowny Panie, zacznę od drugiego pytania; otóż ma Pan rację, po polsku
powie się raczej "wysoce nieelastyczny" i tak nalezy przetłumaczyć odnosny
zwrot angielski, aby nie wywoływał zbytniego zdziwienia. Oczywiście w języku
polskim uzywa się przysłówka "głęboko" dla wyrazenia, najogólniej mówiąc,
intensywnosci (głęboko coś przeżywać, zrnaić kogoś głęboko), ale w tym
wypadku intensywność owej nieelastyczności wyrazi całkiem dobrze przysłówek
"wysoce", tak jak "wysoce wątpliwy, wysoce utalentowany, wysoce
niestosowny". Co do pierwszego pytania, to co prawda odpowiedź na drugie z
zadanych przez Pana pytań uchyla pierwsze, ale na wszelki wypadek wolę
powiedzieć,"głęboko nieelastyczny" ( a takze inne tego typu połaczenia
wyurazowe) piszemy rozdzielnie. - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
----- Original Message -----
From:
To: "Administrator PJIP"
Sent: Friday, March 19, 2004 9:27 AM
Subject: .oO-[266]-Oo. .oO-Zapytanie do PJIP-Oo.


>
> Kochani!
>
> W fizyce jadrowej po angielsku uzywa sie terminu "deep inelastic" co
tlumaczy sie na polski jako
> gleboko nieelastyczny
> (np trakie moga byc zderzenia jader).
>
> Pytanie 1.
> Czy gleboko nieelastyczny piszemy razem czy osobno ?
>
> Pytanie 2.
> Moze slowo "gleboko" jest zbytnia kalka jezykowa - moze radzilibyscie
uzyc
> okreslenia: wysoce nieelastyczny ?
>
> Serdecznie pozdrawiam
> Jurek Grebosz,
> Krakow IFJ PAN
>
>
 
Witam.Moje pytanie dotyczy kolejnosci zapisywania imienia i nazwiska-wydaje mi się ,ze najpierw imię,wiec dlaczego w codziennych(urzędowych) sytuacjach wymagana jest odwrotna kolejność?
Ustalony w języku polskim szyk jest istotnie taki: najpierw imię, potem
nazwisko. Od tego wyjątek stanowią listy ułożone alfabetycznie. W wielu
drukach urzędowych istotnie spotyka się kolejność odwrotną od zwyczajowej,
tj. najpierw nazwisko, ale o przyczyny tego należy zapytać autorów owych
formularzy. Być może jakieś przyczyny potrafi a podać. Nie ma natomiast
usprawiedliwienia dla wadliwego szyku w nagłówkach pism urzędowych
kierowanych do obywateli, jak na kopertach, w których owe pisma są
przesyłane. - prof. dr hab. Mirosław Skarzyński
 
Szanowni Państwo,Proszę o podanie prawidłowej formy:"z wszystkimi", "ze wszystkimi". Dziękuję za pomoc
Obydwie formy są poprawne, więc nie ma kłopotu. -- prof. dr hab Mirosław
Skarzynski
 
Znalazłam w Internecie informację o budowie kolejki, która ma łączyć centrum Warszawy z okolicznymi miejscowościami. Kolejka ta w tekście artykułu nazywana jest "naziemnym metrem". Czy metro może być naziemne??
Metro (skrót od: metropolitain - franc. stołeczny) to kolej miejska, a
skądinąd wiadomo, że są miasta na świecie, w których linie metra częściowo
przebiegają na powierzchni.Tak też, choć rzadziej, bywa nazywana elektryczna
kolej miejska naziemna, więc kłopotu nie ma. Tu określenie wyrazu metro
przymiotnikiem "naziemny" świadczy, że autor, co prawda, nie wie chyba o
tym rzadszym użyciu nazwy metro, ale nazywając ową kolejkę w ten sposób,
podkreśla jej funkcję (kolejki miejskiej - w odroznieniu od pociągów innego rodzaju wozących pasażerów). - prof. dr hab. Mirosław Skarzyński
 
Chciałabym się dowiedzieć, czy zdanie "Odpowiadajcie szybko, zanim was osobiście nie zakołkuję i wystawię na pocałunek słońcu!" sformułowane jest poprawnie? Czy z punktu widzenia kryterium logicznośći wypowiedzi poprawne jest umieszczenie całego zdania w nawiasie [xxxxx.(Xxxxxx xxxxx). Xxxxx]. Powinno się pisać: najgroźniejszy czy najbardziej groźny?CZy właściwe jest użycie sformułowania "ogrom sposobów", w sensie dużej ich ilości? W jakich słownikach czy opracowaniach mogę znaleźć odpowiedzi na te pytania? Bardzo proszę o szybką odpowiedź. Pozdrawiam!!!
Co do przytoczonego zdania, mogę tylko powiedzieć, że "na pocałunek słońca",
nie "słońcu". Nie wypowiem się natomiast o wartości stylistycznej tego
zdania. Co do nawiasu - nie rozumiem, co chciałoby się tu w nim umieścić i
po co.
Ad 2. zazwyczaj należy stopniować przymiotnik słowotwórczo (groźniejszy,
najgroźniejszy), jesli tylko daje się on tak stopniować (a ten się daje).
Jeśli ten sposób nie jets możliwy, stosuje się stopniowanie opisowe
(bardziej, najbardziej X).
Ad. 3. Wyraz "ogrom" znaczy po polsku "duże rozmiary czegoś, wielkość,
wielka ilość czegoś", więc zapewne mozna napisać "ogrom sposobów", choć,
mając niechęć do przesady, napisałbym "wielość sposobów", no ale to rzecz
gustu zapewne.
Nie wiem, w jakich słownikach czy opracowaniach mozna znaleźć odpowiedź na
te akurat pytania, natomiast bez wątpienia jest dostępny w kisęgarniach
"Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN" pod red. A. Markowskiego, w którym
mozna znaleźć odpowiedź na najrozmaitsze pytania z zakresu popranwosci
językowej. Zapewne są też jakieś popularne opracowania z zakresu stylistyki
praktycznej. - prof. dr hab. Mirosław Skarzyński

----- Original Message -----
From:
To: "Administrator PJIP"
Sent: Monday, January 26, 2004 11:04 PM
Subject: .oO-[217]-Oo. .oO-Zapytanie do PJIP-Oo.


>
> Chciałabym się dowiedzieć, czy zdanie "Odpowiadajcie szybko, zanim was
osobiście nie zakołkuję i wystawię na pocałunek słońcu!" sformułowane jest
poprawnie? Czy z punktu widzenia kryterium logicznośći wypowiedzi poprawne
jest umieszczenie całego zdania w nawiasie [xxxxx.(Xxxxxx xxxxx). Xxxxx].
Powinno się pisać: najgroźniejszy czy najbardziej groźny?CZy właściwe jest
użycie sformułowania "ogrom sposobów", w sensie dużej ich ilości? W jakich
słownikach czy opracowaniach mogę znaleźć odpowiedzi na te pytania? Bardzo
proszę o szybką odpowiedź. Pozdrawiam!!!
 
Szanowni Państwo



1. Z języka angielskiego został zaczerpnięty i przyjał się w warunkach polskich wyraz rating. Czy wyraz ten należy wymawiać tak jak to wymawia się w jezyku angielskich tzn. [rejting], czy może po prostu rating.

2. Moja kolejna wątpliwość. Czy można powiedzieć -ocena zagrożenia upadłością przedsiębiorstw, czy lepiej i poprawniej będzie brzmiało ocena zagrożenia przedsiębiorstw upadłością. A moze obydwie formy są poprawne. Proszę o odpowiedź.



Błażej
Szanowny Panie, co do pierwszego pytania: otóż nie wiem, gdzie miałby się ów wyraz przyjąć, a przede wszystkim nie widzę powodów, aby miał on przez mówiących po polsku Polaków być używany, żadne bowiem z jego znaczeń w języku angielskim nie daje pretekstu do posługiwania się nim w języku polskim. Wyraz ten ma w angielszczyźnie kilka znaczeń: 1) ocena, oszacowanie, 2) wskaźnik, 3) w znaczeniu technicznym wartość znamionowa (amount of rate), 4) klasa, kategoria, 6) specjalność marynarska. Inny równobrzmiący wyraz rating ma z kolei znaczenie ‘nagana’. Jak widać, nie ma powodu, by owym wyrazem zastępować którykolwiek z wyrazów polskich tu przytoczonych. Tyle mogę powiedzieć, nie mając żadnych potwierdzeń używania tego wyrazy w języku polskim – w specjalnych okolicznościach, które by usprawiedliwiały to zapożyczenie. Problem nie polega wiec na tym, jak ten wyraz wymawiać, ale na tym, by zastanowić się, czy musimy zaśmiecać język polski anglicyzmami czy amerykanizmami.
Ad 2. Z przytoczonych fraz wynika, ze chodzi o ocenę (a nie rating!) zagrożenia przedsiębiorstw upadłością, stąd też lepszy jest wariant drugi (ocena zagrożenia przedsiębiorstw upadłością), w którym oba rzeczowniki (zagrożenie i przedsiębiorstwa) stoją obok siebie w szyku, co uwyraźnia treściowy związek między nimi. Zawsze należy kierować się prostą zasada, której kiedyś uczono w szkołach (być może jeszcze tu i ówdzie się o niej mówi – wyraz określający powinien w zdaniu być umieszczony jak najbliżej wyrazu określanego. Łączę pozdrowienia – prof., dr hab. Mirosław Skarżyński
 
Witam! Mam jedno pytanie - mianowicie chodzi mi o formy czasownika jakich używa w "Pieśni Legionów Polskich" Józef Wybicki- "przejdziem" , będziem"- czy są to formy archaiczne czasowników czasu przyszłego, czy też elelent gwarowy (takiwe formacje występują jeszcze w gwarze miasteczek podlaskich") , czy też są to neologizmy Wybickiego. Za odpowiedź z gory dziękuje. K.J
Końcówkę 1. os. liczby mnogiej czasu teraźniejszego -m (oraz jednocześnie
form czasu przyszłego dokonanego - przejdziem, będziem) język polski
odziedziczył jeszcze z epoki prasłowiańskiej. Można ją znaleźć w tekstach
staropolskich, np.w Psałterzu Floriańskim (XIV/XV w. ), Biblii kr.Zofii
(Biblii tzw. szaroszpatackiej, XV w.), u pisarzy staropolskich (
Kochanowski, Potocki, Kochowski), a i u osiemnastowiecznych (Karpiński,
Trembecki, Naruszewicz, Niemcewicz i wlasnie Wybicki). W wieku XVIII
końcówka ta była, co prawda, używana już coraz rzadziej (zwyciężył
wariant -my), ale była uzywana, a nadto pojedyczne przykłady
jej stosowania mozna znaleźć jeszcze nawet w drugiej polowie wieku XIX. Co
ciekawe, profesor Uniwersytetu Lwowskiego, Antoni Małecki, w swojej
gramatyce, wydanej w 1879 r., uważał ją za równie dobrą co -my i nie
ograniczał jej uzywania do odmian gwarowych polszczyzny. Poza językiem
literackim końcówka -m istniała (i jest obecna nadal) w gwarach
Wielkopolski, Kujaw, w części Mazowsza - i - na Podlasiu, o czym wspomina
autor pytania. -- prof. dr hab. Mirosław Skarżyński


----- Original Message -----
From:
To: "Administrator PJIP"
Sent: Tuesday, December 30, 2003 9:41 PM
Subject: .oO-[198]-Oo. .oO-Zapytanie do PJIP-Oo.


>
> Witam! Mam jedno pytanie - mianowicie chodzi mi o formy czasownika jakich
używa w "Pieśni Legionów Polskich" Józef Wybicki- "przejdziem" ,
będziem"- czy są to formy archaiczne czasowników czasu przyszłego, czy
też element gwarowy (takie formacje występują jeszcze w gwarze miasteczek
podlaskich), czy też są to neologizmy Wybickiego. Za odpowiedź z gory
dziękuje. K.J
 
Dzień dobry,

Interesuje mnie, do których z głównych dialektów polskich są zaszeregowane gwary polskie na terenach obecnej Litwy, Białorusi i Ukrainy. W zasobach internetowych odpowiedzi na to pytanie nie udało mi się odnaleźć.

Dziękuję i ślę pozdravy z Prahy!

Jerzy Dziewięcki

Szanowny Panie, historycznie rzecz biorąc, mamy tu do czynienia z dwoma
dialektami -- dialektem północnokresowym, ktory powstawał na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego na skutek zetknięcia się ludności miejscowej (białoruskojęzycznej) i napływowej ludności mówiącej językiem polskim, a pochodzącej z Korony (głownie z Mazowsza), oraz z dialektem poludniowokresywym, kształtującym się w kontaktach ludności miejscowej, poslugującej się językiem ruskim, tj. ukraińskim, i ludnosci napływowej z Polski etnicznej. Sa to dwa samodziene dialekty, ktore wytworzyły w swej historii zarówno odmiany kulturalne, jak i gwarowe. Jak widać nie mozna ich włacząć w którąkolwiek odmianę dialektalną z terenu Polski etnicznej.
Jeśli te dialekty Pana interesuja, to rekomenduję Panu nastepujęce pozycje:
Z. Kurzowa, Polszczyzna Lwowa i kresów południowo-wschodnich do 1939 r.,
Warszawa-Kraków 1985, II wyd. rozszerzone; Z. Kurzowa, Język polski
Wileńszczyzny i kresów północno-wschodnich (XVI-XX wiek), Warszawa-Kraków 1993. Są to dwie najobszerniejsze i podstawowe dla zainteresowanych polszczyzną kresową monografie. Szczegółowe studia różnych badaczy publikowane były (i są) w serii "Studia nad polszczyzną kresową", ukazującej się od 1982 r. pod red. najpierw J. Riegera i W. Werenicza, potem pod red. J. Riegera. Te pozycje powinny być dostępne także w naukowych bibliotekach Pragi. Warto też polecić monografię H. Karaś, Język polski na
Kowieńszczyźnie. Historia, sytuacja socjolingwistyczna, cechy językowe,
teksty, Warszawa-Wilno 2001. Szkic problematyki dialektow kresowych jest też w artykule J. Riegera pomieszczonym w Encyklopedii kultury polskiej XX w.,
t 2. Współczesny język polski, Wrocław 1993 (wyd. II osobne (poza serią):
Współczesny język polski pod red. J. Bartmińskiego (r. 2001). Łączę pozdrowienia - prof. dr hab. Mirosław Skarzyński
 
Piszę pracę na temat : "Wulgaryzmy w języku polskim". Czy mogłabym prosić o przysłanie mi materiałów lub bibliografii .
Niestety nie. Udzielamy informacji dotyczących problemóow z zakresu
kultury języka, natomiast nie świadczymy usług w rodzaju opracowywania
bibliografii, zbierania materiałów do prac jakichkolwiek oraz nie
piszemy prac licencjackich, magisterskich itp. - prof dr hab. Mirosław
Skarżyński
 
W jakim dziele literackim występuje postać służącej Aldony?
Obawiam się, że pomylony został adres. To jest poradnia językowa,a nie
poradnia lekturowa. M. Skarzynski

 
Proszę o podanie dokładnej typologii derywacji słowotwórczej.
Przykro mi, ale Poradnia nasza powstała po to, aby pomagać w
rozwiązywaniu kłopotów z językiem polskim tym, którzy chcą mówić
poprawnie. Nie udzielamy korepetycji, także do egzaminu z gramatyki
opisowej. Typy derywacji znaleźć można w podręcznikach akademickich
gramatyki języka polskiego oraz w treści wykładów z gramatyki opisowej,
prowadzonych na odpowiednim roku studiów filologii polskiej. Zachęcam
więc do poszukiwań w tym kierunku. prof. dr hab. Mirosław Skarżyński
 
dlaczego opus jest r. nijakiego? Powoływanie się na inne języki nie ma uzasadnienia - znakomita liczba naszych rzeczowników ma inny rodzaj niż w oryginale.

Pokaż mi tę książkę, to dziecko i to opus? Idea ta jest godna pochwały, dziecko to jest grzeczne, opus to jest nieciekawe?

Czy są inne podobnie bulwersujące przykłady?
Nie widzę w tym nic bulwersującego, wobec czego nie mogę podać innych
"bulwersujących" przykładów w polszczyźnie. Rzeczownik opus został
zapożyczony z łaciny, gdzie ma on rodzaj nijaki i choć został
przyswojony fleksyjnie w polszczyźnie (opus, opusu, etc.), to zachował
rodzaj gramatyczny taki, jak w języku, z którego pochodzi. Wyraz ten
należy do terminologii muzycznej, nie zaś do słownictwa ogólnego i jego
ograniczone do pewnej tylko sfery oraz do stosunkowo wąskiego kręgu
użytkowników języka użycie jest, być może, przyczyną zachowania tego
rodzaju gramatycznego. Dodatkowo trzeba pamietać, że jego polski
odpowiednik - "dzieło" - jest też rodzaju nijakiego, co mogło sie przyczynić do uttrzymaniu pierwotnego rodzaju rzeczownika "opus". prof. dr hab.
Mirosław Skarzynski
 
Zwracam się z prośbą o rozwiązanie nurtującego mnie warzywno-owocowo-płciowego problemu... ten por, czy ta pora;

ten pomarańcz, czy ta pomarańcza;

i jeszcze przetwórczo-warzywny:

(fon.) [keczup], czy [keczap]

Dziekuje i pozdrawiam...
Pomarańcza jest w polszczyźnie literackiej rodzaju żeńskiego (ta
pomarańcza), a por - rodzaju męskiego (ten por). Przy okazji jest to
problem co najwyżej warzywno-gramatyczny, nie zaś płciowy, ponieważ nie
ma powodu, aby mieszać w języku polskim rodzaj gramatyczny rzeczowników
z płcią. Co do sosu pomidorowego, o którym w drugiej części pytania,
wymawiamy ten wyraz (od lat dwudziestu kilku, bo wtedy ten produkt się u
nas pojawił) KECZUP i nie ma powodu, aby wprowadzać angielską wymowę
wyrazu już do polszczyzny przyswojonego fonetycznie i fleksyjnie. prof.
dr hab. Mirosław Skarzynski
 
Przeszukaj poradnię
Linki
Realizacja: Mikołaj Michalczyk