FIFA |
| Skrotowiec FIFA jest nieodmienny, i tak kwalifikuje go "Słownik poprawnej polszczyzny". Form odmian, które podane są w pytaniu, nie można uznać za poprawne.Mówimy więc: FIFA zorganizowała rozgrywki. To była decyzja FIFA. prof. dr hab. Mirosław Skarzyński. |
| Łacińskie terminy muzyczne Bardzo dziękuję za odpowiedź, Mam jeszcze jedno pytanie: w tekście naukowym dotyczącym chorału gregoriańskiego pojawiają się terminy łacińskie, takie jak np. tractus, pes, virga, climacus, clivis - czy należy je odmieniać według polskiej deklinacji, np. tractusa, tractusowi, w tractusie, pesu/pesa, w pesie, virgi, w virdze? Wygląda to trochę dziwnie... Z wyrazami szacunku G.J. |
| Szanowna Pani, rzeczywiście ze średniowiecznymi terminami muzycznymi mamy pewne kłopoty. Terminy te można podzielić na trzy grupy. 1. Niektóre uległy spolszczeniu (jak chorał) i nie odczuwamy ich łacińskiego rodowodu. 2. Wobec innych, mniej upowszechnionych, wciąż stosowana jest w tekstach muzykologicznych tradycyjna odmiana łacińska, np. (ten) cantus firmus - (tego) cantus firmi, (ten) tractus - (te) tracti. 3. Używając terminów bardzo specjalistycznych, autorzy tak formułują zdania, żeby termin o kłopotliwej odmianie był w mianowniku. prof. UW Grzegorz Dąbkowski |
| Witam! W mojej dziedzinie (informatyka) występuje sporo angielszczyzny. M.in. występuje przymiotnik generic w znaczeniu: 'na podstawie którego można utworzyć (wygenerować) coś innego; szablon, wzorzec, ...'. W środowisku przyjęło się mówić generyczny, choć takiego słowa nie ma w słownikach. Np. klasa generyczna to taka klasa (w języku programowania), na podstawie której można utworzyć inne klasy. Słowniki angielsko-polskie podają tłumaczenia generic jako: 'rodzajowy', 'ogólny' itp., co niezupełnie oddaje znaczenie 'generic' w kontekstach informatycznych (brak tego ,tworzenia', 'generowania'. Jakie jest Pana zdanie na ten temat? Czy możemy używać tego słowa (również w artykułach!), czy raczej zadowalać się jakimiś "obejściami", typu szablonowy, wzorcowy, ogólny, rodzajowy (choć przymiotniki szablonowy i wzorcowy są już zastrzeżone do innych kontekstów...) Pozdrawiam Krzysztof informatyk i miłośnik języka |
| Witam Pana i cieszę się, że znowu Pan napisał do nas. Fakt, że słowniki nie notują wyrazu generyczny, ale to zmartwienie słowników (dokładniej ich autorów). Przymiotnik generyczny jest uzywany także przez językoznawców, choć w innym znaczeniu oczywiście niż w informatyce. Myślę, że nie ma co szukać na siłę w tej chwili polskiego wyrazu, ponieważ w tekstach informatycznych przymiotnik ten jest istotnie używany jako część składowa terminów. I chyba przyjał sise juz w tej dyscyplinie. Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński |
| Serdecznie witam! Ostatnio tłumaczyłem z niemieckiego instrukcję obsługi urządzenia, którego angielska nazwa brzmi "dissolver". Sprawdziłem u źródła inne instrukcje obsługi i okazało się, że nazwa tego urządzenia zaczyna zagnieżdżać się w języku polskim. Widziałem formy "dissolver", "disolwer", nawet miałem pomysł, aby całkowicie spolszczyć jego wymowę i pisownię do "dyzolwer" (utwardnienie "d" i udźwięcznienie "s"), ale w końcu nie odważyłem się na ten krok. Chciałem jednak spytać o odmianę tego słowa. Zdecydowałem się na użycie końcówki -u" w dopełniaczu zgodnie z paradygmatem "rewolwer, rewolweru, rewolwerowi, itd.". Czy słusznie? Ciepło pozdrawiam na przedwiośniu S. K. |
| Szanowny Panie, co do decyzji dotyczącej odmiany wyrazu dissolver zastrzeżeń mieć nie można. Natomiast jeśli chodzi o propagowanie go w języku polskim, to mam watpliwości, czy jest niezbędny. Trochę rozejrzałem się po tekstach, w których ten wyraz występuje i - jeśli się nie mylę (nie jestem w końcu technikiem, więc nie mam pewności), to oznacza on mieszadło (ewentualnie mieszalnik). Oba te wyrazy od dawna istnieją w polszczyźnie jako nazwy odnośnych urządzeń (części urządzeń), więc czy jest uzasadnienie dla zapożyczenia? Pozdrawiam Pana serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński |
| Wykorzystanie w uprawie roślin różnych mulczy czy mulczów? Mulcz (ang. mulch) jest rodzaju męskiego i oznacza resztki roślin pozostawione na powierzchni pola. |
| Myśle, że to chyba przesada. Nie martwiłbym się o koncówke dla tego wyrazu angielskiego, ale raczej dowiedział się, jak po polsku owe resztki nazywają. Nie sądzę, aby nasi rolnicy nazywali to po angielsku i nie sądzę też, by konieczne było zaśmiecanie polskiego języka bez umiaru angielskimi słowami. Prof. dr hab. Mirosław Skarżyński |
AKITA - ona czy ona? |
|
Szanowny Panie Profesorze, czuję się rozdarta między zaleceniami słownikowymi, a zwyczajem językowym!!! Pierwsze źródło każe odmieniać "Caritas" w rodz. męskim - tego Caritasu, łódzkiego Caritasu etc., a zwyczaj językowy (publikacje o C., pisownia na stronie internetowej organizacji) - odmieniają C. w rodz. żeńskim (zgodnie z rodzajem rzecz. łacińskiego). Bardzo proszę o podpowiedź, która wersja jest poprawna? Z pozdrowieniami M. K. |
| Szanowna Pani, od dawna, chyba odkąd ta organizacja istnieje przyjął się zwyczaj używania jej nazwy jak rzeczownika w rodzaju męskim (w łac. caritas jest rodzaju żeńskiego). Nalezy używać go wlasnie tak, jak rzeczownik rodzaju męskiego, a wiec Caritas, Caritasu itd. Pozdrawiam Panią - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński |
| Szanowny Panie Profesorze! Często na południowoamerykańską pampę mówi się pampasy (np. na argentyńskich pampasach), Forma taka pojawia się też podręcznikach, co bardzo mnie denerwuje jako nauczyciela geografii. Wydaje mi się, że jest to liczba mnoga utworzona od hiszpańskiej liczby mnogiej, czyli wyrazu pampas. Powinniśmy chyba używać wyrazu pampa tylko w liczbie pojedynczej, podobnie jak preria. Czy mam rację? Pozdrawiam - MO. |
Szanowny Panie, stepy w A.eryce Południowej mają w języku polskim tylko jedną nazwę - pampasy (bez liczby pojedynczej) i takiej też musimy używać.Że jest to spolszczona liczba mnoga, wiedzą tylko niektórzy, zresztą nie ma to znaczenia. Nie jest to jedyna pożyczka, której podstawą stał się obcy rzeczownik w liczbie mnogiej - proszę porównać choćby komandosa, krakersa i wiele innych. Pozdrawiam serdecznie - prof. dr hab. Mirosław Skarżyński |
| Szanowny Panie Profesorze,
Jak to jest ze słowami, które do języka polskiego wniknęły bezpośrednio z łaciny? Np. jak należy pisać słowo oznaczające studencką klasówkę: kolokwium czy kollokwium? Zauważyłem że pracownicy naukowi stosują obie te formy. (Trzeba już też chyba pominąć fakt że colloquium oznacza rozmowę, a studenckie kolokwium ma raczej charakter pisemny). Podobnie, czy pisać "kolegium" czy "kollegium"? A może w ogóle lepiej używać form "colloquium" i "collegium"? Dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam, Maciej Müller |
| Szanowny Panie, obydwa wyrazy, o które Pan pyta, na tyle długo egzystują w polszczyźnie, że uległy ortograficznej polonizacji, choć – jak inne łacińskie rzeczowniki zakończone w N sg na –um (muzeum, liceum) – pozostały w liczbie pojedynczej nieodmienne, natomiast odmieniają się w liczbie mnogiej (kolokwia, kolokwiów,...; kolegia, kolegiów,...). Jak Pan widzi, polonizacja zapożyczeń może mieć i takie formy. Oczywiście piszemy oba wyrazy przez jedno „l” i wymawiamy z jedną spółgłoską „l”, i nie ma powodu, by stosować inna pisownię i inna wymowę, niezależnie od tego, jakie kto chce w tym względzie mody proponować. Natomiast zapis oryginalny (colloquium, collegium) może być używany wtedy, gdy stanowią one składnik nazwy własnej historycznej lub też dla takich czy innych celów obecnie utworzonej (Colloquia Christiana, Collegium Nobilium). Oczywiście ma Pan rację, zwracając uwagę na to, że nasze obecne kolokwium ro pisemna forma sprawdzania wiedzy studentów. To rozszerzenie znaczenia, do którego chyba już dość dawno doszło (studiowałem w pierwszej połowie lat 70. i już wtedy były kolokwia pisemne, co mnie dość bawiło wtedy, rzecz jasna owa nazwa, a nie proces weryfikacji wiedzy), świadczy o leksykalizacji kolokwium (‘rozmowa’) na polskim gruncie językowym, być może jest jeden z ubocznych skutków coraz mniejszej od dawna znajomości łaciny. Tak jednak się stało i nic na to nie poradzimy. Serdecznie Pana pozdrawiam – prof. dr hab. Mirosław Skarżyński |
| W radiu i telewizji można usłyszeć dwojaką formę gramatyczną dotyczącą Agencji... no właśnie Reutera, czy Reutersa. Uważam, że owo "s" w nazwie jest związane z angielskim dopełniaczem i przy formę dopełniacza polskiego powinno się tworzyć od mianownika. Pewne wątpliwości pojawiają się, kiedy po otwarciu strony internetowej tej agencji (http://www.reuters.pl/) widoczny jest tytuł: REUTERS POLSKA, tak jakby sama agencja starała się nadać nazwie z "S" status mianownika. Podobny problem występuje przy nazwie sieci barów szybkiej obsługi. Powinno się chodzić do Mc Donalda, a nie Donald'sa. Czy mam rację? |
| Ma Pan(i) całkowitą rację, że owo -s jest końcówką dopełniacza, a forma mianownikowa winna brzmieć Reuter i Mac Donald, a więc: Agencja Reutera i bary Mac Donalda.
Tak też ustala poprawne formy nazw obu instytucji "Nowy słownik poprawnej polszczyzny PWN" pod redakcją A. Markowskiego, który jest zapisem oficjalnie uznanej i obowiązującej normy poprawnościowej współczesnej polszczyzny kulturalnej, kwalifikując jednocześnie warianty z "-s" jako niepoprawne. Obawiam się jednak, że owe błędne formy będą nadal się szerzyć, choć coraz powszechniejsza podobno znajomość angielskiego wśród Polaków powinna ich ekspansję raczej hamować. Nie zważając jednak na to, trzymajmy się, zwłaszcza w starannej mowie (i starannym piśmie) tego, co zaleca NSPP (i zdrowy rozsądek). Mirosław Skarżyński |